Konkurs z książką „Podwójne życie Pat”
Uwaga! Rozstrzygnięcie konkursu! Dziękuję wszystkim uczestnikom, a wygrywa:
ankakrz
Gratulacje! Wskazaną osobę proszę o wiadomość z adresem do wysyłki nagrody (czekam do 16.11 godz.10.00, brak zgłoszenia=nagroda przechodzi na rzecz innej osoby). Można pisać na maila: kontakt@ksiazkiweterze.pl lub w wiadomości na profilu „Książki w eterze” na Facebooku.
Za egzemplarz konkursowy dziękuję Wydawnictwu Świat Książki!
KONKURS!!!
Wraz z Wydawnictwem Świat Książki http://wydawnictwoswiatksiazki.pl zapraszam do udziału w konkursie!
Do wygrania 1 egzemplarz książki Jo Walton „Podwójne życie Pat”!
Opis wydawcy: Jedna kobieta. Dwa światy. Dwie historie. Jest rok 2015, a Patricia Cowan dożyła sędziwego wieku. „Dziś zdezorientowana” – głosi napis na karcie pacjenta na jej łóżku. Patricia nie wie, który jest rok, nie pamięta o ważnych wydarzeniach z życia swoich dzieci. Za to pamięta o tym, co wydaje się niemożliwe. Pamięta, że wyszła za Marka i miała czworo dzieci – ale pamięta też, że nie wyszła za Marka i wychowała troje dzieci z Bee.
Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu poniżej odpowiedzieć na pytanie:
Podejmując ważne decyzje w życiu, czym zwykle się kierujesz?
Pozostałe warunki konkursu:
– udostępnienie konkursowego wpisu na Facebook’u (publicznie na swoim profilu)
– zaproszenie znajomych do udziału w konkursie
– polubienie profilu „Książki w eterze” (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście)
Konkurs trwa do godz. 20.00 w piątek 13 listopada 2015 roku. Wśród uczestników wybiorę laureata. Powodzenia!


Podejmując ważne decyzje w życiu kieruję się przede wszystkim rozsądkiem. Zdarza się, że ryzykuję bo wychodzę z przekonania, że jak nie spróbuję to nie dowiem się czy mi się uda. Żyje się tylko raz, więc warto czerpać z życia jak najwięcej 🙂
Przede wszystkim biorę pod uwagę dobro nie tylko swoje, ale też innych, rodziny, przyjaciół. Nie lubię podejmować ważnych decyzji samotnie, więc zazwyczaj konsultuję je z przyszłym mężem 🙂
Podejmując ważne decyzje w życiu od jakiegoś czasu kieruję się sercem. Wcześniej towarzyszył mi rozum i przez to może popełniłam zbyt wiele błędów – wybrałam złe studia, beznadziejną pracę, trafiałam na strasznych facetów, nie zrobiłam tego, co chciałabym zrobić. Wychodzę z założenia, że tylko serce pozwoli mi znaleźć pracę, w której będę się spełniać, zatrzymać przy sobie faceta, którego kocham, napisać i wydać książkę, wziąć ślub i urodzić dwójkę ślicznych dzieci, a co najważniejsze – być SZCZĘŚLIWĄ.
Przy podejmowaniu ważnych decyzji kieruję się kilkoma czynnikami, czasem na pierwszy rzut oka wykluczającymi się : m.in. zdrowym rozsądkiem, opinią innych (szczególnie bliskich), intuicją, sercem…
Najczęściej jest to skomplikowany układ wszystkich tych czynników, bowiem żadna z ważnych decyzji nie jest prosta i czaro-biała oraz nie pozostaje bez wpływu na nasze otoczenie…Każda z takich decyzji powinna być dobrze przemyślana, bowiem zazwyczaj nie jest nam dane jej cofnąć…a konsekwencje ponosimy przez całe życie…
Podejmując ważne decyzje kieruje się przedewszystkim intuicją …aczkolwiek biorę również pod uwagę dobro ogółu.Sprawdzam wszystkie za i przeciw… 🙂 pozdrawiam
Sercem. Oczywiscie myślę o możliwych wadach i zaletach podejmowanych przeze mnie decyzji, ale ostatecznie zwycięża pierwsza myśl, pierwsze przeczucie. Zwykle okazywały się trafne. 😉 Szkoda mi czasu na zastanawianie się: „co by było gdyby…”
Podejmując ważne decyzje w życiu najczęściej kieruję się intuicją. Wsłuchuję się w siebie głęboko, odkrywając te rejony, gdzie kryje się prawda o tym czego pragnę, a także prawda czy mam odwagę po to sięgnąć oraz czego się obawiam, co może się nie udać i czy warto mimo wszystko dać sobie szansę, próbować… Szukając prawdy w sobie, a nie w otaczającej rzeczywistości, tylko wtedy mogę uzyskać prawdziwe odpowiedzi i podjąć uczciwe decyzje w zgodzie z własnym Ja. Nawet jeśli czasem moje wybory podjęte w ten sposób nie równały się obraniu najprostszej drogi i spełnieniu oczekiwań innych, to nigdy ich nie żałowałam, bo były moje, zgodne z tym co czułam i w co wierzyłam…
Zawsze staram się kierować ROZUMEM podejmując decyzje, jednak nikiedy SERCE jest silniejsze od rozumu i wydrywa 🙂
Podejmując ważne decyzje kieruję się wizją tego, co może przynieść owa decyzja. Wizualizuje przebieg sytuacji, analizuje dobre i złe strony. Decyzja musi być dobra w skutkach nie tylko dla mnie, ale też nie może wadzić moim bliskim 🙂
Życzliwością. Po prostu.
Podejmując ważne decyzje w życiu, czym zwykle się kierujesz? Najważniejsza jest dla mnie moja rodzina dlatego podejmując każdą decyzję kieruję się przede wszystkim ich dobrem i szczęściem.
Bardzo chciałabym napisac, ze decyduje na podstawie rozważnych i rozsądnych przemysleń. (Nie)stety, przeważają emocje, wrażenia, i – czesto tez – nie do końca określone uczucie, moze instynkt, moze przeczucie. Oczywiscie, mam plan długoterminowy, ale nie rozdrabniam go na chlodne taktyczne posunięcia. Tu króluje potrzeba chwili.
Jednak jestem wlasnie w trakcie lektury ksiazki Malcolma Gladwella: 'Blink’, gdzie autor w sumie udowadnia, ze decyzje dzieją sie w momencie; co więcej, sa tak samo trafne jak te, oparte na logicznych i odczlowieczonych niemal analiz.
Co mnie bardzo cieszy:) i pozwala dalej działać. Według chwili. 🙂
Kieruję się sercem, ale uwzględniając też to, co rozum podpowiada. Rady osób postronnych przyjmuję, aczkolwiek to, jak je potraktuję i ostateczna decyzja należą wyłącznie do mnie 😉
Odkąd jestem mamą, tylko i wyłącznie dobrem mojego dziecka. Wszystko inne schodzi na dalszy plan, a decyzję muszą być poparte akceptacją, bądź szczęściem mojego synka.
Oj,ja jestem ciężka jeśli chodzi o podejmowanie decyzji, to zawsze jest dla mnie problem, nawet jeśli dotyczy mało istotnych rzeczy. A przy poważnych decyzjach, biorę pod uwagę dosłownie wszystko, zarówno wszelkie logiczne argumenty, jak i swoje, zazwyczaj bardzo intensywne,uczucia. I to też bywa problem, ponieważ tych wszystkich zmiennych jest nagle tyle, że decyzja jest jeszcze trudniejsza
Po prostu rozważam „za”i „przeciw”.
Żołądkiem.
Bo gdy brzuszek pełny, to i rozumek jest jaśniejszy 🙂
Na zdrowy rozsądek podejmując ważne decyzje powinno się kierować rozumem, ale u mnie jest inaczej. To serce zawsze podpowiada mi co jest słuszne, co zrobić, co wybrać. Niestety rozum nie zawsze idzie w parze z sercem, a często ludzie którzy kierują się tylko rozumem, żałują swoich podjętych decyzji. W moim przypadku najważniejsze decyzje podejmuje serce, któremu zawsze ufam, bo wiem, że ono mnie nie zawiedzie. A nawet jeśli coś pójdzie nie tak, to mam tę satysfakcję, że przynajmniej spróbowałam, a nie poszłam za głosem rozsądku.
Podejmując ważne decyzje w życiu zwykle staram się kierować rozsądkiem, ale różnie z tym wychodzi. Serce też chce mieć swój mały głosik w ważnej sprawie. 🙂
Chciałabym odpowiedzieć jednym, kategorycznym słowem, ale to niemożliwe, bo przed podjęciem ważnej decyzji rozpatruję i analizuję wszystkie „za” i „przeciw”, biorąc pod uwagę różne czynniki. Jestem osobą twardo stąpającą po ziemi, więc często rozum rządzi. Nie mogę jednak powiedzieć, że to on wybrał mi męża i zadecydował o odpowiedzi: „TAK” na jego oświadczyny…to już była sprawka serca 🙂 Gdy musiałam zdecydować, kiedy po urodzeniu córeczki wrócić do pracy, rozum i serce dotyczy zacięty bój do momentu dojścia do kompromisu. Dużo zależy od konkretnej sytuacji, od wagi podejmowanej decyzji.
Jestem bardzo ciekawa, czym kierowała się Pat i w którym jej „życiu” zagościło więcej szczęścia 🙂 Sama chyba nie chciałabym wiedzieć „co by było gdyby”, ale opis powieści aż mnie prosi o zagłębienie się w lekturze 🙂
Z reguły kieruję się intuicją i tym czymś, co mi podpowiada – tak będzie dobrze choć z pozoru wcale tak nie wygląda 🙂 jestem znana w rodzinie z nieszablonowych posunięć, moja Mama ma na to zawsze jedno zdanie – „jak już coś zrobisz !!” lecz najfajniejsze jest to, że to co wybierałam lub kierowałam się w wyborze naprawdę rozsądkiem to mi wychodziła wtedy jedna wielka….Uważam jednak, ze warto zawsze rozważyć różne scenariusze i starać się mądrze podejm0wać decyzje, bo żal jednak nieraz już nic nam nie da 🙁
Zawsze najważniejsze jest moje wewnętrzne przekonanie że działam w zgodzie że sobą i wyznanymi wartościami. Ciało i umysł zawsze wysyłają nam sygnały i trzeba umieć się w nie wsłuchać. Synteza i harmonia tych bodźców gwarantuje sukces 🙂
Zazwyczaj kieruje się rozumem bo serce to zdrajca
Zwykle porównuję: co mówi serce, co mówi rozsądek i wyciągam jeden wniosek 🙂
Podejmując ważne decyzje w życiu , kieruję się skutkami ,które mogą przynieść dane decyzje oraz tym ile w moim życiu zdołają zmienić.
Gdy moje serce trzepoce skrzydłami w uniesieniu, gdy emocje impulsywnie kładą mi na dłoni kwiat naiwności to rozum nie szarpie się z uczuciami, powoli wyrywa płatki, ukazując gnijący spód tych decyzji. Zdarza mi się jednak czasem ulec urokowi tego kwiatu. Konsekwencje ciężko znosi zarówno serce jak i rozum. A, że jestem zodiakalną wagą, podejmując ważne decyzje długo się waham, na którą szalę ostatecznie postawić stopę. 🙂
Zwykle tym co daje mi spokój wewnętrzny. Może to intuicja?
Kieruję się swoimi uczuciami i radą mądrych osób.
Kieruję się tym co bliscy doradzą no i oczywiście sercem.
Staram się kierować przemyśleniami ale często podejmuję decyzje pochopnie. Na szczęście póki co, były to same dobre decyzje 🙂
Niezależnie od tego czy to przemyślenia czy decyzja pochopna zawsze słucham swojego wnętrza 🙂
Staram się tak dorośle podejmować decyzje z rozsądkiem, wyważeniem, z uwzględnieniem wszystkich za i przeciw ale często nie wychodzi. Wielokrotnie rzucałam się na głęboką wodę, ryzykując i narażając się tym samym na zwątpienie w oczach męża…..Jednak zawsze wychodzi i to utwierdza mnie w przekonaniu, że trzeba w życiu ryzykować:)
Podejmując decyzję kieruję się swoimi przekonaniami i rozsądkiem (cokolwiek to słowo oznacza). Gdy mają one dotyczyć moich najbliższych do rozważań dochodzi serce :-)) Nie zawsze wychodzę na tym dobrze, bo nie potrafię walczyć o siebie a asertywność to nie jest moja mocna strona.
podejmując ważne życiowe decyzje kieruję się rozsądkiem, jeśli idzie o kolor bluzki mogę słuchać serca i działać spontanicznie , ale ważne życiowo decyzje kalkuluję z rozumem. Niektórzy stawiają karty a ja rozpisuję za i przeciw, zastanawiam się czego chcę i czy jest to możliwe. Staram się również obgadać decyzje z ważnymi dla mnie ludźmi bo wtedy jest łatwiej coś przedsięwziąć.
Podejmując ważną decyzję staram się korzystać ze swoich wcześniejszych doświadczeń. Wiele wyborów nie było udanych, ale dzięki temu mogę wyciągać wnioski na przyszłość, unikać błędów.
Staram się także ustalić swoje priorytety. Co jest dla mnie najważniejsze na daną chwilę?
Do czego dążę? Czy ta decyzja pozwoli mi spełnić marzenie?
Czyli najważniejszym kierunkowskazem przy podejmowaniu decyzji jest świadomość samego siebie, swoich własnych potrzeb 😉
Podejmując ważne decyzje w życiu kieruję się przede wszystkim dobrem mojej rodziny . Każdą ważną decyzje życiową podejmujemy razem z mężem ,jesteśmy małżeństwem 21 lat i jakoś takie konsultacje zawsze się sprawdzają . Zakładając rodzinę świadomie się godziliśmy że słowo ja ,ty zastępujemy słowem my ,jesteśmy zgodni co do tego że każda nasza decyzja musi być dobra dla nas obojga a właściwie dla nas trojga bo nie możemy pozwolić aby nasze chore dziecko na tym ucierpiało . A jak mam być szczera to oboje podejmując wszystkie decyzje jako pierwsze bierzemy pod uwagę czy będzie to dobre dla naszego niepełnosprawnego syna ,czy on czasami na tym nie ucierpi .Bo podjąć decyzję bez zastanowienia jest bardzo łatwo ale ponosić skutki takiej decyzji jest czasami bardzo trudno i nie każdy potrafi taki ciężar udźwignąć 🙂
Wiem, że powinnam kierować się w życiu rozsądkiem albo odruchami serca. To byłoby prawdopodobnie najlepsze rozwiązanie. Lecz tak nie czynię. Jest we mnie, w środku gdzieś taki głos wewnętrzny, który budzi się i coś mi szepcze, podpowiada – może nie na ucho, ale drga leciutko i sugeruje, co mam zrobić. Pojawia się spontanicznie i tak samo odchodzi. Ciągnie mnie na niewidzialnym sznureczku w określoną stronę, a ja podążam za nim, a właściwie nią – bo Intuicja ma na imię. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, nie żałowałam podjętych decyzji. Myślę, że tak będzie nadal, a jej towarzystwo bardzo mi odpowiada.:) To prawdziwa Przyjaciółka na dobre i złe. 🙂
Podejmując ważne decyzje w pierwszej kolejności pytam co rozum na ten temat sądzi, potem konsultuje się jeszcze z moim sercem i jeżeli mają takie samo zdanie to mam problem z głowy, jeśli zaś się nie zgadzają, to zawsze jest jeszcze moja mama, która zawsze mi pomoże. 🙂
Ja mam mocno analityczny umysl. Robie wiec liste kryteriow i dostepnych opcji, a nastepnie w tabelce zaznaczam ktore kryteria spelnia kazda z opcji lub w jakim stopniu je spelnia i podliczam. W ten sposob wybralam sobie fantastyczne studia, na nich specjalizacje literaturoznawcza 😀 W innych zyciowych wyborach tez mi sie ten system sprawdza.
Mimo, że jestem typową babą, która rozczula się na widok szczeniaczków w reklamie (i na widok butów… i czekolady), taką ryczącą na romantycznej komedii miłośniczką świeczek, kadzidełek i serduszek, to genetycznie uwarunkowane mam mocno pofałdowane mózgowie. Niezależnie od sytuacji mój rozum kłóci się więc z moim sercem. Góra wysyła w dół sygnały pt: „jesteś tylko pompą tłoczącą krew, więc nie masz nic do gadania”. Pompa w odpowiedzi serwuje mojej istocie szarej epitety w stylu „znieczulica”. Jestem zwykle więc rozdarta, płacząca i niepewna. Daję swoim doradcom (serce i rozum) czas na przeprowadzenie paru rund rodem z ringu bokserskiego. I jak już czuję przewagę serducha, to przyciśnięty do podłoża rozum wciąż wrzeszczy tak głośno, że nawet dźwięk końca rundy go nie zagłuszy. Nie jestem dobrym sędziom i mam problem z przyznaniem złotego medalu jednemu zawodnikowi. Zapraszam więc oba 'głosy rozsądku’ na pierwsze miejsce i zachęcam do zawiązania sojuszu i dojścia do jakiegoś konsensusu. Moja strategia nazywa się „równowaga”. Słucham podszeptów serca i dyplomatycznych wywodów mózgu. Analizuję. Nie kieruje się jednak tylko tym co rodzi się pod czarną czupryną ani nie podchodzę do żadnej sprawy czysto emocjonalnie. Kiedy więc przychodzi mi podjąć ważną decyzję życiową kieruję się zarówno sercem jak i rozumem choć nie zapominam też o doświadczeniu, intuicji i… zdaniu Mamy.
Polubione, udostępnione i zaproszone jako: Anka Krzyczkowska
pozdrawiam,
Jak połączyć spontaniczne serce z rozważnym rozumem? Odpowiedź na zadane przez Was pytanie jest złotym środkiem, który zadomowił się między nimi. A przepis na ten złoty środek? Odpowiednio dobieram oba składniki, łączę równomiernie, powoli, kilkakrotnie sprawdzając wcześniej podane ilości. Jedna łyżka więcej, jedna mniej, nie stanowią tragedii. Kilka dodatkowych porcji może jednak zaszkodzić. Dodając sprawdzam skład, datę ważności i wartości odżywcze, by umiejętnie dobierać do tego dodatkowe potrawy: odwagę, wiarę, nadzieję, miłość. Tak trudne przepisy spisuję, odpisuję od mamy i babci, wciąż udoskonalając. Czasem kucharzenie od razu kończy się sukcesem, czasem zaś wymaga sporej dawki poświęcenia, oddania, by w przyszłości, już z odpowiednią wiedzą, na nowo zdobywać to, co nieodkryte, we właściwy sposób. Złoty środek to życie, przeplatane bezustannie sukcesami i porażkami, ale wypełnione uśmiechem 🙂 Wtedy spontaniczne i szalone serce nie jest przeszkodą dla racjonalnego drogowskazu rozumu, lecz jego idealnym uzupełnieniem. Małżeństwo serca i rozumu wskazane 🙂
Jak na prawdziwa kobiete przystalo, przy podejmowaniu waznych decyzji w zyciu zawsze kieruje sie intuicja. Od najmlodszych lat wyczuwalam to, co jest dla mnie odpowiednie lub nie. Bardzo czesto odczuwalam skutki moich dzialan jeszcze, nim je podjelam; bylo to niemalze, jak jasnowidzenie, a dokladniej jasnoczucie, jesli moglabym tak to okreslic. Dzieki intuicji rozwiazalam wiele zyciowych problemow, nie tylko moich; podjelam wiele decyzji, od ktorych zalezala moja przyszlosc i nawet jesli, na poczatku wygladalo to na zle decyzje, bardzo szybko okazywalo sie, ze nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo.
Pozdrawiam.
Jak zawsze mam dylemat jak mądrze podjąć decyzję,aby nie zrobić krzywdy,bo zło i dobro zawsze do nas wraca ze zdwojoną mocą i nie raz się przekonałam o tym.Ważne decyzje przegaduję ze swoim facetem albo przyjaciółką i oni najlepiej mnie znają i zawsze dobrze doradzają a tak naprawdę robimy burzę mózgów i wspólnymi siłami dochodzimy do najlepszego rozwiązania…
Podejmując decyzje zazwyczaj kieruje się zdrowym rozsądkiem i realnym podejściem do życia. Dzięki temu jeszcze się nie zawiodłam 😉 Mam nadzieję, że tak zostanie 😉 Pozdrawiam 😉
Podejmując ważne decyzje w życiu, kieruję się wszystkim po trochu, w zależności od sytuacji: rozumem, intuicją i własnym sumieniem, ale też sercem i uczuciami, radami przyjaciół oraz dobrem swoim jak również i innych, tak by nikt na tym nie ucierpiał, namyślam się, rozważam wszystkie za i przeciw, a potem wybieram najlepsze według mnie wyjście z sytuacji. Nikt z nas nie ma gotowego rozwiązania, każdy z nas musi stawić czoła problemom jakie napotyka, raz jest lepiej, a raz też gorzej, wszystkiego się nie przewidzi. Im więcej doświadczamy, tym też stajemy się mądrzejsi. Nie warto zastanawiać się długi czas czy zrobiliśmy dobrze, obawiać się popełnienia błędu i oglądać się za siebie, lepiej coś zdecydować i też wyciągnąć z tego wnioski, próbować i mieć odwagę podejmować nowe ważne decyzje. Czasem trzeba też umieć przyjąć porażkę czy swój błąd. Trzeba wyrzucić z głowy negatywne emocje, nie dać się innym i doceniać to co się ma.