Tag Krew Habsburgów wywiad z autorem

Wywiad z Adamem Węgłowskim

adam w

„Szukam nowych rozwiązań”

 

„Krew Habsburgów” czyta się z dużym zaangażowaniem i nie sposób poddać się procesowi przeniesienia do książkowych realiów, gdy jest tak sugestywnie. Co daje taki efekt? Doskonały warsztat, zainteresowania scenopisarskie, a może pasja historyczna, która właśnie w takiej formie znajduje swoje ujście?

 

Cieszę się, że ”Krew Habsburgów” Pani się spodobała. Kocham historię, to prawda. Stąd lubię wyszukiwać ciekawostki, anegdoty, fakty z dawnych epok. To zawsze urozmaica akcję. Poza tym mam już sporą praktykę jako dziennikarz i autor książek. To na pewno pomaga przy konstruowaniu wciągającej i zrozumiałej fabuły. Każda taka książka to rodzaj gry z Czytelnikiem. Jeśli uda się go wciągnąć – narracją, akcją, bohaterami, otoczką historyczną – to już połowa sukcesu. Potem trzeba jeszcze nie stracić tego zaufania Czytelnika, utrzymać jego zainteresowanie do ostatniej strony. Z jednej strony staram się pisać książki tak, żebym sam chciał ją przeczytać. Z drugiej zaś – staram się wczuć w oczekiwania fanów tego typu prozy.

 

Dlaczego akurat przełom XIX-XX wieku i Austro-Węgry?

 

AdamWeglowski - Kopia

Prawie dziesięć lat temu bardzo chciałem napisać książkę o procesie rodzinny Ritterów, rozgrywającym się w Galicji, w zaborze austriackim, w latach 80. XIX wieku. Tak powstała powieść „Przypadek Ritterów”. Przy okazji zgłębiałem rozmaite inne kryminalne sprawy z tego okresu. No i zawsze byłem miłośnikiem Sherlocka Holmesa. To wszystko się zazębiło. Przychodziły mi do głowy pomysły na kolejne kryminały retro oparte na autentycznych wydarzeniach z końca XIX stulecia. A skoro w Austro-Węgrzech rozpoczęła się akcja serii i stamtąd pochodzą bohaterowie, więc często tam wracam na kartach powieści. Tym niemniej w „Nocy sztyletników” akcja przenosi się do Londynu, czasem zaglądamy do Paryża lub słyszymy wieści z Warszawy…

 

Kilka gatunków w jednej książce – to sposób na przyciągnięcie rzeszy czytelników czy raczej wszechstronność zainteresowań autora?

 

Po prostu szukam nowych rozwiązań! Moi Czytelnicy lubią zagadki i tajemnice, intrygi i pościgi. Ale czasem lubią się też wystraszyć albo pośmiać. Kochają zaskoczenia, więc warto ich zaskakiwać – także zmianą tonacji. Najważniejsze, żeby to nie wybiło Czytelnika z rytmu, a jeszcze bardziej rozbudziło jego ciekawość, co będzie działo się dalej.

 

DSC06227

Gdybym miała jednym słowem opisać Pańską książkę to brzmiałoby ono „dynamika”. Dużo się dzieje, wątki są spójne i nie zapomina Pan o ważnych detalach, które ilustrują opisywane realia. Jest filmowo, bo każda strona to dopracowana scena, którą można poddawać wnikliwej analizie. Do tego ten detektywistyczny pazur. Czy pisanie książki w takim stylu jest długim procesem? Mam wrażenie, że każdy książkowy obiekt był osobiście zatwierdzany…

 

To prawda, że chętnie opisuję rzeczy, które zobaczyłem na własne oczy albo widziałem na zdjęciach i rycinach. I to prawda, że inspiruje mnie język filmowy. Taki styl jest dla mnie naturalny. Oczywiście książki nie pisze się z dnia na dzień, wszystko trzeba przemyśleć, czasem wrócić się i poprawić. Albo przemontować, jak w filmie. Grunt to nie wybierać najłatwiejszych i najbardziej oczywistych rozwiązań. No i cały czas myśleć o Czytelnikach – o ich pragnieniu przeżycia fajnej przygody.

 

Plany na kolejne powieści?

 

Może wrócę do bohaterów „Krwi Habsburgów”, jeśli tylko Czytelnicy będą chcieli. Lecz mam też plany dotyczące kontynuacji powieści „Czas mocy”, rozgrywającej się na Mazurach w latach 80. To trochę takie polskie „Stranger Things”. Poza tym trzymam w zanadrzu kilka pomysłów, które pozwolę sobie zachować w tajemnicy. Mam nadzieję, że jeszcze niejeden raz zaskoczę Czytelników.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Dziękuję i pozdrawiam Czytelników!

 

A dla wszystkich miłośników Sherlocka Holmesa (czyli dla mnie też!!!) mały quiz tematyczny. Zajrzyjcie koniecznie tutaj: Quiz