Konkurs z książką „Miłość pod koniec świata”
Uwaga! Jedna z osób, która wygrała książkę, nie zgłosiła się po nagrodę w regulaminowym czasie, w związku z tym nagroda przechodzi na rzecz kolejnej osoby, a jest nią:
Karola
Gratulacje!
Rozstrzygnięcie konkursu. Dziękuję, dziękuję, dziękuję 🙂 Wygrywają:
Maria De, Dominika Starzyk:D i April89
Brawo! Wskazane osoby proszę o wiadomość z adresem do wysyłki nagrody (brak zgłoszenia do 20.02.2016 godz. 12.00 będzie równoznaczny z przekazaniem nagrody kolejnej osobie). Można pisać na maila: kontakt@ksiazkiweterze.pl lub w wiadomości na profilu „Książki w eterze” na Facebooku.
Za egzemplarze konkursowe serdecznie dziękuję Wydawnictwu Videograf!
UWAGA!!! KONKURS!!!
Wraz z Wydawnictwem Videograf zapraszam do udziału w konkursie!
Do wygrania 3 egzemplarze książki Grzegorza Filipa pt. „Miłość pod koniec świata”!
Opis wydawcy: Anna, warszawska dziennikarka, przyjeżdża na Zamojszczyznę, by zebrać materiał do artykułu o powiązaniach korupcyjnych miejscowych urzędników i biznesmenów. Poznaje Bernarda, byłego muzyka rockowego, który po tragicznej śmierci żony i syna porzucił estradę i zaszył się na wsi. Małżeństwo Anny nie należy do udanych – mąż od lat prowadzi badania polarne i ma romans z inną kobietą. Dziennikarskie śledztwo nie przynosi wprawdzie oczekiwanych rezultatów, lecz Anna znajduje na prowincji coś cenniejszego…
Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu poniżej dokończyć zdanie: „Koniec świata!” mówię, gdy…
Pozostałe warunki konkursu:
– udostępnienie konkursowego wpisu na Facebook’u (publicznie na swoim profilu)
– zaproszenie znajomych do udziału w konkursie i polubienia profilu „Książki w eterze”
Wśród wszystkich uczestników zostaną wyłonieni laureaci. Na zgłoszenia czekam do godz. 12.00 w czwartek 18 lutego 2016 roku. Powodzenia!



„Koniec świata” mówię, gdy widzę, jak wiele zła jest na tym świecie, ale słowa te wypowiadam także wtedy, kiedy chcę wyrazić, jak długo będę kochać mojego ukochanego – do końca świata 🙂
„Koniec świata” mówię, gdy słyszę ludzi twierdzących, że książki to strata ich cennego czasu. Głupcy….
„Koniec świata!” mówię, gdy…się tylko odezwę, bo to moje ulubione powiedzenie.
Mój 5 – letni podopieczny, gdy zaczął mówić, to były właściwie jego pierwsze słowa:)
„Koniec świata” mówię gdy zabraknie mi książek do czytania 🙂
Koniec świata mówię wtedy kiedy wszystko wali mi się na głowę i wszystko jest na nie.
…wchodzę do księgarni i widzę półki uginające się od pięknych książek i myślę sobie wtedy „kiedy ja tyle dobra przeczytam-przecie nie starczy mi życia”.
„Koniec świata” mówię, ….właściwie to nie mówię. A swój własny koniec świata mam codziennie, po zabawach moich 4 urwisów.
„Koniec świata” mówię, gdy nie mam nadziei na zmianę sytuacji, w której się znajduję. Gdy oglądam przerażający mnie reportaż o ludzkiej krzywdzie i łzach. KOniec świata to koniec wiary w lepsze jutro
Koniec świata mówię gdy mam już wszystkiego dość
„Koniec świata”mówię wtedy gdy wszystkie problemy kumulują się w jeden dzień i do tego w poniedziałek.Właśnie tak jak dzisiaj.Książeczka byłaby super pocieszeniem.Pozdrawiam
Koniec świata mówię gdy moi znajomi pytają się czy nie lepiej obejrzeć film.
Gdy ludzie pytają się czemu czytam książki.
Gdy po raz kolejny ( dzisiaj) oblewam egzamin praktyczny na prawo jazdy.
Gdy codzienne życie daje mi w kość.
„Koniec świata” mówię, gdy nawarstwi mi się tyle służbowych obowiązków, że wieczorem zasypiam nad książką.
iwona067@gmail.com
,,Koniec świata,,mówię gdy jestem zbyt zmęczony aby oddać swoim licznym artystycznym pasjom,nie chce mi się grać na gitarze ani robić zdjęcia w plenerze i wtedy jest mój osobisty koniec świata…
„Koniec świata!” mówię, gdy nagle moje skrupulatnie ułożone plany legną w gruzach i nagle okazuje się że znów muszę starać się poukładać sobie wszystko i stawić czoła przeciwnościom losu!
Koniec świata zawsze mówiła moja babcia Mania i do tego specyficznie machała ręką jak robiłyśmy coś co nie mieściło się w jej rozumieniu świata czyli jak byłyśmy z siostrami za nowoczesne dla niej.
Koniec świata mówię, gdy w trakcie czytania książki w najbardziej emocjonującym momencie nagle zabraknie prądu. Świeczki w domu brak, a baterie w latarce są wyczerpane…
A ja na przekór wszystkim i wszystkiemu nigdy nie mówię „Koniec świata!”, gdyż moim mottem życiowym są słowa ks. Jana Twardowskiego pochodzące z wiersza „Kiedy mówisz”: „nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia, kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno…” zawsze staram się dostrzec coś optymistycznego, pomimo, ze moje życie nie jest usłane różami.
„Koniec świata” mówię, gdy mój świat wywraca się do góry nogami, powodując lawinę kłopotów.
„Koniec świata!” mówię, gdy widzę jak ludzie potrafią być podli dla swoich zwierząt , podejmując decyzję o posiadaniu pupila bierzesz całkowitą za niego odpowiedzialność ,musisz go otoczyć opieką i miłością ,to takie proste .
„Koniec świata!” mówię, gdy…po raz kolejny w konkursie „Książki w eterze” nie zdobywam upragnionego tytułu 😉
„Koniec świata” mówię, gdy widzę, ludzką tragedie i niesprawiedliwość
„Koniec świata!” mówię, gdy po raz kolejny coś złego mi się wydarzy w życiu albo gdy spotka mnie po raz kolejny jakiś pech w życiu .
„Koniec świata!” mówię, gdy książka rozłupie mi czaszkę i serce na cząsteczki i długo nie pozwoli o sobie zapomnieć! 🙂
Koniec świata mówię, gdy moja przewrażliwiona siostra po raz setny pokazuje mi jak to bardzo ją boli palec (a to tylko zerwana skórka!). To jest taki mój sposób na przedrzeźnianie jej, przecież są większe problemy na tym świecie 🙂
Koniec świata mówię, gdy sytuacja w której się znajduję jest katastrofalna lub beznadziejna 🙂
„Koniec świata” mówię, gdy widzę do czego zmierza ten świat i co robią z nim ludzie.
„Koniec świata!” mówię, gdy jestem czymś bardzo zaskoczona.
KONIEC SWIATA mowie, gdy widze wokol siebie tyle niesprawiedliwosci , nienawisci , zlosci ……chcialbym pomoc ale nic nie moge zrobic bo wiadomo,ze tylko pieniadz rzadzi i przewaznie dochodzi do wladzy .
„Koniec świata” mówię, gdy dzieje się coś, słyszę o czymś co nie mieści się w moim kanonie zachowań..jest jeszcze jeden moment, gdy w drzwiach mojego donu staje ktoś kochany, bardzo długo nie widziany
Koniec świata! mówię gdy w oczach najbliższych widzę pustkę, bo po pustce nie ma już nic!
„Koniec świata” mówię gdy, jest już późny wieczór, dzieci nie chcą spać a mi pozostaje tylko marzyć o moim rytualnym wieczorze z książką.
Koniec świata-mówię,gdy mój dom staje na głowie i giną skarpetki i rachunki,obrywają się półki w kuchni a budzik nie zadzwonił na czas,to jest istny koniec świata…
Koniec świata mówię gdy na świecie szaleją niespodziewane zjawiska atmosferyczne typu tajfun, czy trzęsienie ziemi. Nie lubię takich rzeczy.
„Koniec świata” mówię, gdy córka od progu krzyczy, że posprzątała w pokoju, odkurzyła w całym domu i powiesiła pranie (ma 8 lat i dotąd zdarzyło się to tylko raz, więc i mój okrzyk uważam za uzasadniony) 😉
Koniec świata mowie gdy gdy mój 9-latek przychodzi do mnie i wylicza mi jakie to ma problemy :a to ,ze sznurówka się porwała, a to że w samochodziku sie kółko oderwało, plame ma na bluzce bo kompotem sie oblał, telewizor śnieży , ma ochote na coś do jedzenia a nie wie na co itd itp
Jak by kazdy z nas mial takie problemy jak wyglądał by nasz świat :)?
„Koniec świata!” mówię, gdy wszyscy dookoła na swój zły los narzekają, a tego co najpiękniejsze, czyli prawdziwej miłości zaklętej w sercu drugiego człowieka nie dostrzegają…
„Koniec świata!” mówię, gdy mój internet znów nie ma zasięgu…
„Koniec świata” mówię,gdy ktoś pyta mnie o moje największe marzenie. Chodzi oczywiście o podróż na koniec świata. Zawsze chciałam polecieć do Australii. Nawet nie wiem,co aż tak bardzo mnie do niej przyciąga, ale wiem, że kiedyś tam zawitam.
Koniec świata mówię, gdy patrzę na wybryki mojej córy! To co ona czasami wyprawia, to się po prostu w głowie nie mieści. Przykłady z tamtego tygodnia: szczoteczka do zębów utopiona w muszli klozetowej, palce sklejone klejem super glue, wyjadanie kotu z miski suchej karmy, wycięcie dziury w rękawie bluzki.
Gdybym miała opisać jej wszystkie wyskoki, to mogłabym tak pisać do końca świata;)
„Koniec świata!” mówię, gdy… dowiem się o czymś zaskakującym, że się coś źle dzieje lub ktoś niesłusznie postępuje, na znak beznadziejności sytuacji, bo w danej chwili jest to taka zła wiadomość, jakby kończył się świat.
„Koniec świata” mówię, gdy coś cytuję. Dla mnie nigdy nie ma końca świata, zawsze jest na coś szansa.