Tomasz Duszyński „Staszek i smocza przygoda” Paperback

staszek

Spryt, mądrość i odwaga.

 

Wzajemne zaufanie i współdziałanie w dążeniu do jednego celu, daje większą szansę na osiągnięcie sukcesu. Bo nie trzeba się wybitnie lubić, by dobrze zagrać do tej samej bramki. Sprawdza się to nie tylko w rywalizacji sportowej, ale również w codziennym życiu. Ta historia pięknie to potwierdza.

 

Ci, którzy czytali „Staszka i straszliwie… pomocną szafę”, czyli pierwszą część przygód sympatycznych kolegów z pewnej polskiej szkoły, wiedzą, że trochę magii wkradło się do ich życia. Ci, którzy nie czytali, dowiedzą się o tym właśnie z drugiej części, bo jest kilka nawiązań do korzystania z pomocy starej szafy spełniającej życzenia. Sport i nauka szły więc znacznie sprawniej, a jak wiadomo, człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego, więc nic dziwnego, że odkrycie tajemniczego kufra na strychu otworzyło furtkę na coś więcej. Staszek i Karol bez zastanowienia otworzyli kufer, ale ten okazał się pułapką wciągającą w wir niezwykłych wydarzeń rozgrywających się w odległych czasoprzestrzeniach. Wraz z bohaterami odwiedzamy Chiny, gdzie obserwujemy między innymi ożywienie terakotowej armii. Chłopcy zostali wezwani, by pomóc Tao, dziewczynie, której dziadek zaginął w tajemniczych okolicznościach. Zostali wybrani, bo niegdyś ów dziadek mieszkał w ich miejscowości i być może ukrył tam coś ważnego, co pomoże rozwiązać zagadkę jego zaginięcia. Tao podejrzewa, że może mieć to związek ze złym magiem, który wciąż depcze im po piętach, bo chce przejąć władzę nad światem.

 

Sporo informacji o Chinach i kulturze orientalnej, ale również o Polsce w czasie drugiej wojny światowej. Wyśmienite tempo akcji, prosty język, dużo dialogów, krótkie rozdziały i tajemnica. Dzieci to lubią! Dla autora brawo za położenie nacisku na motyw współpracy, która często rzutuje na finał wszelkich działań. Umiejętnie i ciekawie opowiedziana historia, która błyszczy od walorów wychowawczych.

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 274
ISBN: 978-83-9365-727-8
Rok wydania: 2016

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Autorowi – Tomaszowi Duszyńskiemu.

Brak możliwości komentowania.