Rosanna Ley „Powrót do Mandalaj” Wydawnictwo Literackie

Powrot do Mandalaj_m
Przeszłość, która odciska się głęboko w teraźniejszości. Piękna miłość, która nie miała szansy się rozwinąć. Przyszłość odnaleziona w dalekiej Birmie. Książka świetnie spinająca miłość, kulturę i egzotykę azjatycką z wątkiem sensacyjno-kryminalnym.

 

Eva Gatsby uwielbia antyki z różnych zakątków świata. Na co dzień pracuje jako konserwatorka w sklepie z antykami w centrum Bristolu. Pewnego dnia zostaje wysłana do Birmy, by pozyskać nowe przedmioty i potwierdzić oryginalność tych przygotowanych do transportu. Dla niej to zapowiedź rozwoju zawodowego. Dodatkowo otrzymuje od swego dziadka osobistą misję do spełnienia: ma zwrócić figurkę lwa z drewna tekowego pewnej kobiecie…
W Madalaj bohaterka odkrywa intrygującą przeszłość dziadka i nie tylko to! Napięcie narasta z każdą stroną, bo okazuje się, że to, co widoczne, nie jest tak oczywiste jak mogłoby się wydawać.

 

Powieść niewątpliwie w wakacyjnym klimacie. Pełna rozterek, namiętności, zagadek i nieoczywistych wniosków. Tu współczesność wymieszana jest z przeszłością, a wojna z zapachem jaśminu. Legendy, wierzenia i tradycje birmańskie są pretekstem do zgłębienia tej odległej kultury.

 

Egzotycznie, barwnie i wzruszająco opowiedziana historia o miłości, jej stracie i odnalezieniu zarazem. Trzymająca w napięciu i skłaniająca do odkryć w różnym wymiarze, ciepła książka o poszukiwaniu i tęsknocie oraz o zmianach, które może przynieść jedna podróż.

 

Oprawa: broszurowa ze skrzydełkami
Liczba stron: 544
ISBN: 978-83-08-05599-1
Premiera: 17.07.2015

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu http://wydawnictwoliterackie.pl

7 komentarzy

  1. kinga pisze:

    a czytała Pani poprzednie książki Ley? Bo ciekawa jestem, którą Pani uznałaby za najlepszą, mnie jedna oczarowała, a druga rozczarowała, „Powrót…” jeszcze przede mną.

  2. W pogoni_za_latem pisze:

    Chyba najbardziej pociąga mnie egzotyka tej powieści, bardzo bym chciała poznać birmański świat w niej przedstawiony… Bo i o tej rzeczywistej Birmie właściwie nic nie wiem. A skoro człowiek uczy się całe życie, to myślę, że i na to przyszedł odpowiedni czas. Dziękuję za wpis, utwierdził mnie, że już nie mam co się zastanawiać i pędzę do Matrasa zamówić tę książkę. Pozdrawiam 😉