Joanna Łańcucka „Stara Słaboniowa i spiekładuchy” Oficynka
Ujarzmić siły zła.
Istnieją na świecie osoby wykazujące się niezwykłymi umiejętnościami w kontaktach z bytem nierealnym, przewidujące przyszłość i walczące z siłami nieczystymi. Współcześnie mówi się o nich medium, wróżka, egzorcysta. Kiedyś były to znachorki, szeptuchy lub po prostu czarownice. Taką niezwykłą osobą jest stara Słaboniowa, bohaterka tej powieści.
Słaboniowa jest siedemdziesięcio-, a może nawet osiemdziesięciolatką mieszkającą gdzieś na końcu świata, we wsi Capówka, zapomnianej przez ludzi, zawiewanej zimą, podtapianej na wiosnę. Życie płynie tu stałym i przewidywalnym torem, w zgodzie z naturą i porami roku. Czasem natura płata figle, ale z tym też jakoś można się pogodzić. Kilka sąsiadujących ze sobą chałup to wspólne problemy, plotki, ale też wzajemna pomoc w trudnych chwilach. Tej pomocy nader często udziela wspomniana Słaboniowa, która potrafi ujarzmiać siły zła. Południca, Kikimór, Kozieł czy inne zmory czują respekt przed staruszka. Skąd u Słaboniowej ta niezwykła moc? Czy wystarczy jej sił do pokonania wszystkich sił nieczystych atakujących w najbliższej okolicy, a nawet ją samą?
Powieść jest niezwykle klimatyczna. Właściwie trudno określić ramy czasowe, w których toczy się akcja, ale po kilku drobiazgach zawartych w treści można wywnioskować, że opisywane zdarzenia miały miejsce na przestrzeni przynajmniej trzynastu lat, na przełomie lat 60-tych i 70-tych minionego stulecia. Wieś rządzi się swoimi prawami, strach zagląda w oczy mieszkańców, siły zła wciąż atakują, by zniewolić człowieka, ale na szczęście jest na to antidotum. Sugestywne opisy kilku zdarzeń, skutecznie przenoszą czytelnika do zapomnianego świata, gdzie zabobon, ludzkie fantazje i strach przed nieznanym skutecznie paraliżowały przed jakimkolwiek działaniem. Doskonały język w dialogach dodaje książce autentyczności. Trochę tu magii i słowiańskich wierzeń, trochę pragmatyzmu, który rodzi się w głowach niektórych bohaterów i ten wyrazisty smaczek odległej od świata wsi, gdzie ziemniaki ze skwarkami i zsiadłym mlekiem to delicja, a szydełkowa serwetka na telewizorze to konieczność.
Doskonała i niebanalna książka o tytule mocno przyciągającym uwagę. Bo to właśnie tytuł skłonił mnie do sięgnięcia po tę opowieść. Nie żałuję. Polecam i Wam.
Oprawa: miękka
Liczba stron: 448
ISBN: 978-83-62465-71-2
Rok wydania: 2013
Podziękowania dla Wydawnictwa Oficynka

