Konkurs z książką „Światełko w tunelu”
Rozstrzygnięcie konkursu. Książki wygrywają:
Sylwia Waligóra, Mirosława J i Rafał Drewnowski
Gratulacje! Laureatkę proszę o wiadomość z adresem do wysyłki nagrody (brak zgłoszenia do 30.08.2017 godz. 15.00 będzie równoznaczny z rezygnacją z nagrody). Można pisać na maila: kontakt@ksiazkiweterze.pl lub w wiadomości na profilu „Książki w eterze” na Facebooku.
Za egzemplarze konkursowe serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika.
Wraz z Wydawnictwem Replika zapraszam do udziału w konkursie!
Do wygrania 3 egzemplarze książki Hanny Greń pt. „Światełko w tunelu”!
Zajrzyj do recenzji
Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu poniżej napisać krótką historię (5-6 zdań), która rozpocznie się od słów: Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i…
Pozostałe warunki konkursu:
– udostępnienie konkursowego wpisu na Facebook’u (publicznie na swoim profilu)
– zaproszenie znajomych do udziału w konkursie
– konkurs dla fanów „Książki w eterze” i „Wydawnictwa Replika”
Będzie mi miło, jeśli wyrazicie opinię o stronie „Książki w eterze” w zakładce „Recenzje” na Facebooku
Wśród uczestników, którzy spełnią wszystkie warunki konkursu, zostaną wyłonieni laureaci. Na zgłoszenia czekam do godz. 21.00 w sobotę 26 sierpnia 2017 roku. Powodzenia!


udawać, ze to myszka.
Kochał on je całym sercem.
Tulił, głaskał i całował.
A gdy na złośc mu robiła
to na raz ją ze smakiem zjadał
hihi
😉
…turlał ja po pokoju śmiesznie za nią skacząc. W tym czasie młodsza latorośl bawoła się małym puchatym chomikiem. W pewnej chwili gryzoń ugryzł ją, ona zrzuciła go na podłogę, a bystry kot zaczął swoją gonitwę za Puchatkiem. Niechcący szarpnął za serwetę, stłukł wazon i rozlała się niezbyt dobrze pachnąca woda z kwiatów. W tym momencie do pokoju wpadł tata, który miał zajmować się córeczką, a na chwilę mu się przysnęło. Widząc ten bałagan w pokoju tylko złapał się za głowę i cicho sapnął.
Kot lubił się bawić kłębkiem żółtej włóczki i pewnego dnia doprowadziło to do katastrofy! Częstym gościem w naszym domu była sąsiadka – nobliwa staruszka, która pamiętała jeszcze czasy początków II wojny światowej. Tego dnia, jak zwykle siedziała na taborecie przy kuchennym stole, popijając herbatę żurawinową („pęcherz już nie ten” mawiała) i racząc nas opowieściami Partyzantki. W pewnym momencie Teodor, nasz szaro-bury kocur (równie stary, co ślepy) wtoczył swoją żółtą kulę pod taboret staruszki, a wówczas Pani Apolonia uderzyła w krzyk zrywając się jednocześnie z krzesła. Okazało się, że nasz sierściuch pomylił włóczkę z luźno zwisającymi spod spódnicy starowinki nitkami, ciągnąć je zawzięcie w stronę salonu – reformy Pani Poldzi przestały pełnić swoją funkcję….
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i… tak po kłębku do nitki wpadł do wody
i… nikogo to nie dziwiło, wszak koty lubią wszystko, co przed nimi ucieka. W sobotę włóczka potoczyła się pod komodę. Kot próbował ją wydostać, ale daleko pod ścianą. W niedzielę kot nadal tkwił przy komodzie, próbując miauknięciami (w systemie jeden krótki dwa długie) wykurzyć spod niej żółty kłębek. W poniedziałek, po krótkiej acz gwałtownej szamotaninie żółta kulka wyleciała spod komody. O, kulka nie była z włóczki…
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i tak było tego dnia, kiedy turlając kłębek, dotarł do pobliskiej szopy. Budynek należał do sąsiada, którego nikt nie lubił, bo był opryskliwym mrukiem i dlatego nikt tam nie zaglądał.
Kocur turlał i turlał wełnianą kulę, aż ta wpadła do dziury w podłodze. I nie byłby kotem, gdyby nie wcisnął się pod deski, by odzyskać zabawkę. Niestety, kłębek – niczym kula bilardowa – wpadł do łuzy, którą okazała się roztrzaskana głowa mężczyzny w garniturze…
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i nie rozstawał się z nim nigdy. Dnia pewnego, gdy jak zawsze bawił się swoją żółtą kuleczką, drzwi od domu rodziny Adamskich, gdzie mieszkał, otworzyły się z hukiem. Kocur zamiauczał złośliwie, słysząc przeraźliwą kłótnię domowników. Zdenerwowany podtoczył włóczkę wprost pod nogi Teodora Adamskiego, 70-letniego seniora rodu, który niefortunnie się nań poślizgnął, uderzając z impetem głową o stopień schodów. Wnet powstałą ogromna kałuża krwi, żona Zofia zaczęła dzwonić po pogotowie, a niczego nieświadomy kocur w pogoni za włóczką wytaplał się we krwi właściciela, kolorując tym samym cały salon i wszystko wokół. Pogotowie przyjechało jedynie stwierdzić zgon, a kot stał się przypadkowym mordercą…
kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i tylko żółtej inne kolory nie interesowały go.Te właśnie wybral z dużego kartonu ,w którym Marianna przechowywala swoje kolorowe kuleczki. Bardzo lubił gdy jego pani poświęcała mu czas na wariacje ale tego dnia Marianna nie zwracała na niego uwagi ,rano wstała i wyszła z domu ,była jakaś zmartwiona.W głowie Filusia kłębia się myśli ….
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i razem z nim bawiła się żółta kaczuszka . Wesoło czas im na zabawie upływał , harcowali bowiem wśród żółtych kaczeńców . „Kocie i kaczuszko !!!! Wracajcie do domu bo smutno mi bez was !!! –rzekla slodziutka Marteczka . Wzięła oboje do koszyka i do domu powędrowała . Jednak o kłębku żółtej włóczki zapomniała i w domu rozegrała się koszmarna scena : kociak nie mając swojego kłębka zabawił się z kaczuszką …. podrapał ją aż krew poleciała i kaczka skonała !!!!!
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki całymi dniami potrafił za nią biegać ,buszował jak szalony popychając przed sobą swój żółty kłębuszek . Ta żółta kulka była dla kociaka towarzyszem wszystkich zabaw , godzinami potrafili razem przemierzać cały dom ,bywali we wszystkich zakamarkach aż pewnego razu kłębek włóczki powoli rozwinął się .Kot stał zdziwiony patrzył na żółtą cieniutką niteczkę ,jego oczy stawały się coraz większe i większe ,nie mógł uwierzyć że jego kuleczka znikła ,zostawiła go a w jej miejsce pojawiło się coś tak obrzydliwie cieniutkiego ,co nie potrafiło się kulać ,tylko leżało bezwładnie na ziemi . Kot stał się osowiały ,brakowało mu towarzysza do zabawy ,stracił ochotę na szalone bieganie ,siedział cichutko na parapecie i patrzył tęsknie w okno jak by tam chciał wypatrzyć przyjaciela . Ale jego mądra pańcia zwinęła włóczkę w kłębek i rano położyła mu go obok jego legowiska , Kot jak tylko się przebudził ,przeciągnął leniwie i ujrzał swój kłębuszek ,jego oczy aż się zaświeciły radośnie ,humorek wrócił wraz z jego żółtym kłębuszkiem wełny …..
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i …. i myślał sobie: Jaki miły kłębuszek, taki mięciutki jak moje futerko. Bawił się nim do upadłego. Turlał po podłodze, podrzucał do góry, gonił za nim, bawił się jak piłką. Któregoś dnia podczas zabawy kłębek zaczął się rozwijać. Po jakimś czasie kot pomyślał: chyba się mój kłębek zmęczył bo strasznie schudł. Popchnął go jeszcze kilka razy i kłębek całkiem zniknął i kot pomyślał sobie: Jak się kłębek zmęczy zabawą to chudnie a jak się ogromnie zmęczy to znika i poszedł szukać innej zabawy.
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki, w środku mimo swojego wieku był nadal małym kociakiem i pewnego razu tak się zatracił w swojej zabawie, że wskoczył za kłębkiem do króliczej nory. Momentalnie zrobiło się ciemno, chłodno, wszędzie wisiały korzenie i wyobraźnia kota płatała mu ogromne figle- w cieniach widział ogromne zjawy i przeróżne potwory. Usiadł, zamiauczał cicho kilka razy i schował głowę między łapki. Po chwili poczuł przyjemne głaskanie i coś porwało go gwałtownie do góry- otworzył oczy i zorientował się że jest na kolanach a wszystkie niedawne przeżycia to tylko zły sen.
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i choć wyglądał bardzo zwyczajnie, nikt nie przypuszczał, że sam miał problem by określić kim jest naprawdę. Czasem udawał psa i szczekał głębokim basem, gdy usiłowałam wyrwać mu z pyska kolejną parę kapci, którą zaciągnął do budy. Czasem był kogutem: o świcie wyskakiwał na płot i piał, aż sąsiedzi rozzłoszczeni tą nieludzko wczesną pobudką, rzucali w niego butami (które potem skrzętnie chował w budzie, gdy miał fazę bycia psem). Innym razem udawał człowieka: siadał przy stole i popijał kawę z filiżanki, gadając coś pod nosem… Kiedyś nawet udawał dżdżownicę, ale kiepsko mu szło chowanie się pod ziemią i zrezygnował. Najczęściej udawał kota, czyli (jednak, chyba?) siebie: zwijał się w kłębek i spał na najmiększym kocu, albo łasił się i mruczeniem prosił o smakołyki, pomstując coś pod nosem gdy sprzeciwiałam się cogodzinnemu dokarmianiu i wysyłałam go na myszy.
Lubię wszystko jako Anna Grygiel
Konkurs udostępniony tutaj: https://www.facebook.com/anna.grygiel.338/posts/1583015698404723
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i tak się bawił dniami i nocami, doprowadzając swoją właścicielkę do szewskiej pasji. Spytacie dlaczego? Przecież to jest bezgłośne O.o Tu macie rację, ale bawiąc się kłębkiem, kochany kicuś nie patrzył w którą stronę turla, a tu wazon przewrócił, a tu figurkę strzaskał, a tu z wielkim łoskotem wskoczył na kredens bo mu kłębuszek pod niego wpadł i myślał, że górą jakoś da radę go odzyskać! Myślicie, że po nim krzyczała? A gdzie tam! Pomogła mu odzyskać kłębek, przytuliła go i pocałowała w nosek, a potem pozwoliła mu wrócić do swojej zabawy. I znowu pewnie padnie pytanie dlaczego? A dla tego, że kotek był jej przyjacielem, a każdy wie, że po przyjaciołach się nie krzyczy tylko się ich przytula ♥
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i zawsze uwielbiałem patrzeć jak go turla i goni za nim, a że był czarny, to taki widok był niesamowity i przezabawny. Jednak obserwując ostatnio jego zabawy z kłębkiem zauważyłem, że coś jest nie tak, jak było zazwyczaj, pomyślałem nawet w pierwszej chwili, że mam coś z oczami. Postanowiłem nagrać kamerką zabawy kotka z włóczką, zrobiłem kilkuminutowy filmik i wrzuciłem go od razu do laptopa. Oglądałem kilkanaście razy, zwalniając, a nawet klatka po klatce, nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. Kłębek poruszał się ułamek sekundy wcześniej zanim dotknęła go kocia łapka i sam wybierał kierunek swojego ruchu, a ten czasem nawet nie był zgodny z kierunkiem, w jakim powinien się toczyć po uderzeniu łapą. TO ŻÓŁTY KŁĘBEK WŁÓCZKI BAWIŁ SIĘ Z KOTEM!
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i był to zdecydowanie najbardziej interesujący moment tegorocznych wakacji, dla naszego syna – rzecz jasna. Właściciele pensjonatu, w którym zamieszkaliśmy na czas urlopu w Pobierowie byli posiadaczami uroczego kocura, pokaźnych rozmiarów, który każdego dnia tuż przy recepcji, serwował nam swoje akrobatyczne popisy ze słonecznym kłębkiem. Kolor tej włóczki był zdecydowanie najbardziej pożądanym przez nas – nasz urlop był bowiem jak z popularnego mema: „morze polskie, ceny niemieckie, a pogoda angielska…”
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej wełny i był z tego powodu bardzo szczęśliwy. Kłębek był taki mięciutki, kolorowy i kojarzył mu się z dzieciństwem. Bez pamięci skakał, turlał się, fikał koziołki. Dla niego była to idealna zabawka. Jednak żółty kłębuszek okazał się czymś więcej. Był początkiem pięknego sweterka, który babcia Zosia z dumą dziergała dla swojego męża. ?
Kot lubił się bawić kłębkiem żółtej włóczki
i z tego powodu jego żywot był krótki!
Kot bowiem oprócz włóczki turlania,
przejawiał skłonności do kłębka podgryzania!
Żółte niteczki w brzuszku się gromadziły
i kocie jelitka nieźle w węzełki skręciły!
Na stole operacyjnym kotek „wylądował”,
niestety lekarz życia mu nie uratował!
Żal za kotkiem serce ściska – żółte kłębki do śmietniska! 😉
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i chłopiec zaczął się zastanawiać, czy ktoś pokazał kiedyś zwierzęciu, że istnieją jeszcze inne kolory. Wiedziony impulsem skierował się do sypialni babci, choć ta mawiała, że należy szanować prywatność innych, jak to zwykła mawiać, po czym otworzył szafę w poszukiwaniu kolorowych włóczek. Zadowolony wymacał sporych rozmiarów kulkę i już miał skierować się ku drzwiom, kiedy jego wzrok przykuła dziwna para za oknem. Wiedziony ciekawością obserwował, jak wysoki mężczyzna w długim płaszczu i nasuniętym na twarz kapeluszu i wątła, wyzywająco ubrana kobieta najpierw gestykulują, a potem szarpią się, jakby wykonywali jakiś groteskowy układ taneczny. Po chwili kobieta nieruchomieje i upada na chodnik z zaskoczeniem malującym się na twarzy, a mężczyzna powoli odwraca się i ze stoickim spokojem patrzy prosto na niego. I w tym momencie chłopiec zrozumiał, że jego babcia miała rację.
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i… pewnego słonecznego poniedziałku ta zabawa, nie wiadomo kiedy, przekształciła w prawdziwą przygodę. Włóczka potoczyła się bowiem po trawie, w kierunku nieużywanej od lat studni. Kot poczuł intensywny zapach, którego nie znał do tej pory, a że znany był ze swojej ciekawości, postanowił odkryć tajemnicę wabiącego go aromatu. Jakie było jego zdziwienie, gdy dotarł na skraj malowniczej polany … c.d.n. 😀
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i wnętrznościami martwych ciał znalezionych w lesie.
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i nie odstępował go nawet na krok, niestety była to jedyna pamiątka po przyjacielu, którego stracił kilka tygodni wcześniej. Starszy pan zaopiekował się nim, gdy ten miał cztery tygodnie, karmił go, odwiedzał z nim weterynarzy i darzył ogromną miłością. Klakier nie mógł uwierzyć, że kłębek to jedyne co zostało po najpiękniejszych dniach jego życia. Teraz brudy i wychudzony pałętał się po ulicach miasta, miał żal do losu, że to nie on pierwszy odszedł z tego świata, tak bardzo chciał znowu wskoczyć na kolana staruszka. Ze wzrokiem wlepionym w ziemię popychał nosem kłębek, nie zauważył nawet kiedy wszedł na ulicę. Dopiero głośny pisk opon wyrwał go z zamyślenia, z samochodu natychmiast wybiegł młody mężczyzna, gdy ich spojrzenia się spotkały obaj wiedzieli, że już nic nie będzie takie jak kiedyś…
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i nie byłoby w tym nic zdrożnego ( w końcu nie od dziś wiadomo, że koty lubią kłębki włóczki ) gdyby nie fakt, że ów kłębek musiał być …kradziony! Nie pomogło hurtowe wykupywanie małych i dużych kłębków włóczki w każdym możliwym odcieniu żółtego i podsuwanie ich przebiegłemu terroryście w rudym futrze – omijał je prychając z pogardą i wyginając na znak protestu we wszystkich kierunkach swój mieniący się złoto ogon. Klementyna zdawała sobie sprawę z tego, że pewnego dnia nieuleczalne upodobanie jej kota do kradzieży włóczki skończy się jakąś katastrofą, ale nawet w największych koszmarach nie przypuszczała jak spektakularną… Teraz patrzyła przerażona wprost w lufę pistoletu, z którego mierzył do niej nieziemsko przystojny Sycylijczyk w nienagannie skrojonym garniturze i zastanawiała się w ataku paniki czy jej rozpryskujący się mózg nie ubrudzi tego schludnego ubranka… W tym samym czasie ten cholerny, po stokroć cholerny kot, mrucząc w ekstazie rozwijał kolejny kłębek ukradzionej włóczki, a jakże, żółtej! Spomiędzy miękkich, żółtych nitek wysypywały się, mieniąc się w świetle wszystkimi kolorami, duże i małe kamienie szlachetne…
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki i bezszelestnie przesuwał ją w stronę skulonej w kącie pokoju małej dziewczynki. Laura wpatrzona była niego smutnymi, wystraszonymi oczami – starając się skupić wyłącznie na jego zabawie – bowiem dobiegały ją z dołu krzyki ojca, który po raz kolejny wrócił pijany do domu wszczynając jej matce awanturę… Mama w takich chwilach nie kazała dziewczynce ruszać się z miejsca póki sama do niej nie przyjdzie. Wtem dobiegł ją z dołu odgłos tłuczonego szkła, dziewczynka nie wytrzymała pospiesznie chwytając kotka otworzyła drzwi pokoju i zaczęła biec ile tylko sił w nogach w poszukiwaniu matki a za jej małymi bosymi stopami po schodach podążał bezszelestnie rozwijający się kłębek żółtej włóczki…
Kot lubi bawić się kłębkiem żółtej włóczki i zawsze ją podkrada z koszyczka.
Turla łapkami po podłodze, podskakuje, parska, prycha i myśli że to myszka.
Codziennie zabawa trwa w najlepsze a ja mam darmowe widowisko.
Cieszy mnie kota zabawa i bawi niezmiernie, bo jestem na samotność skazana.
Przyjaciółka kota, przez ludzi zapomniana.
… pić mleczko z fioletowej miski.
Kot lubił bawić się kłębkiem żółtej włóczki, ale nigdy, przenigdy w jego kociej główce nie powstała myśl, że może mu to przysporzyć ogromnych problemów! Jego upodobania bacznie obserwowała bowiem sąsiadka…baba tak wredna, że nie miała sobie równych w stopniu złośliwości. Nienawidziła kotów, bez powodu rzecz jasna, jej po prostu przeszkadzało…wszytko. Żal jej było kilku gorszy z emerytury, ale ułożyła sobie misterny plan pozbycia się kota i do tego niezbędny był zakup włóczki. Podeszła do płota, pociumkała miętusa w ustach i słodkim głosikiem zaczęła wabić kociaka, machając puchatym biskupio-różowym kłębkiem. Kociak przechylił łebek, słodko poruszał łapką i pomału zbliżał się do sąsiadki…w ostatniej jednak chwili rozmyślił się…po co mu taka brzydka różowa włóczka, kiedy jego pańcia dała mu słonecznie żółtą? 😉