Archive for Author Aneta Kwaśniewska

Joanna Sokolińska „Trzewiczki Matki Boskiej” PWN

trzewiczki-matki-boskiej-b-iext30807573
Zwariowany kryminał z wartką akcją i zaskakującym zakończeniem.

 

Tempo wydarzeń jest tak szaleńcze, że trudno nadążyć. I to największy atut tej książki. Splot zaskakujących wypadków układa się w całość, wcale nie tak logiczną, jak mogłoby się wydawać.

 

Dorota Sadowska wraz z mężem Filipem mieszka na warszawskim Żoliborzu. Poszukiwania pracy splatają się ze staraniami o dziecko. Pewnego dnia i jedno, i drugie udaje się. Bezgraniczna euforia nagle miesza się z kryminalną zagadką, w którą nieopatrznie zostaje wciągnięte sympatyczne małżeństwo.

 

Szaleństwo i nieco czarny humor biorą górę. Bo jak nie uśmiechnąć się, gdy trzy tajemnicze kobiety udzielają bohaterce pomocy, choć jeszcze chwilę wcześniej zgodnie chciały ją zabić? Co mają wspólnego ze sobą bliźniaczo podobne psy, cukiernia, oleander, konwalie i tytułowe trzewiczki Matki Boskiej? Kto jest winny, a kto tylko stwarza pozory podejrzanego?

 

Autorka wykazała się nieprzeciętnym poczuciem humoru, barwną wyobraźnią i umiejętnością prowadzenia akcji w sposób prosty, szybki i z nutką innowacji. Czytelnik nie ma czasu na oddech, bo fabuła niesie go wartkim nurtem. Ogólnie dobry, zabawny i nieco nowatorski kryminał, po który można sięgnąć w chwilach relaksu. Szczypta humoru w całkiem poważnej kryminalnej sprawie dodaje książce świeżości i oryginalności.

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 288
ISBN: 978-83-7705-881-7
Premiera: 26 października 2015

Podziękowania dla Domu Wydawniczego PWN za egzemplarz recenzencki.

Artur Nowicki „Samolotowy blok rysunkowy” Nasza Księgarnia

opowiem-ci-mamo-samolotowy-blok-rysunkowy-b-iext30529709
Zostań wytrawnym znawcą samolotów.

 

Dzieci, które znają książkę Opowiem ci, mamo. Co robią samoloty powinny mieć ten czarujący blok rysunkowy, w którym roi się od zagadek, łamigłówek, kolorowanek, ciekawostek i wycinanek. Dla sprawnych rączek, bystrych oczu i bezgranicznej wyobraźni dzieci to książka-marzenie.

 

Można łączyć punkty, rysować śmigłowce, dwupłatowce i wodnosamoloty, szukać szczegółów, którymi różnią się obrazki, tworzyć klucze samolotów na niebie, złożyć samolot z papieru, wykonać własne samolotowe puzzle, projektować podniebne maszyny i kolorować, kolorować, kolorować. Inspirujących zadań tu bez liku, a ile zabawy!

 

Wspaniała i rozwijająca wiele umiejętności książka. Gorąco polecam!

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 64
ISBN: 978-83-10-12957-4
Premiera: listopad 2015

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za egzemplarz recenzencki.

Louise Walters „Walizka pani Sinclair” Zysk i S-ka

walizka-pani-sinclair-b-iext29598568
Walizka pełna wspomnień i tajemnic.

 

Niezwykle refleksyjna i głęboka książka o pięknej, choć niespełnionej miłości, szansach od losu, które z jednej strony dawały radość, a z drugiej były trudnym do udźwignięcia jarzmem oraz o sekretach długo skrywanych na dnie serca, a mających wpływ na kolejne pokolenia.

 

Miłość ma tu różne odcienie, od pastelowych, niewiele znaczących emocji, przez ciemne barwy tęsknoty i pragnienia macierzyństwa, aż do głębokich, wyrazistych kolorów prawdziwego uczucia, z góry skazanego na porażkę.

 

Niespełnienie występuje tu w jednej z głównych ról i powoduje dławiący ucisk w gardle. Zgłębienie kolejnych tajemnic życia Dorothy Sinclair wywołuje trudny do opisania żal, poczucie źle dokonanych wyborów, skutkujących tęsknotą i jałowością.

 

Stracone szanse przygnębiają i chwytają za serce, a tajemnica dojrzewa, by ujrzeć wreszcie światło dzienne, co symbolicznie daje poczucie wewnętrznego spokoju i rozliczenia z życiem.

 

Fabuła toczy się w dwóch przestrzeniach czasowych – podczas drugiej wojny światowej i współcześnie. Roberta Pietrykowski pracuje w małym, klimatycznym antykwariacie, gdzie z upodobaniem przegląda stare książki, które mają trafić do ponownej sprzedaży. Czasem znajduje w nich listy, laurki, fotografie, zapiski, które są dla niej cudownym lustrem czyjegoś życia, wejściem na chwilę w losy obcych ludzi, poczuciem niezwykłego klimatu czyjejś egzystencji i emocji. Przegląda też osobiste rzeczy swojej babci Dorothy, które w stylowej walizce przekazał jej ojciec. Pewien tajemniczy list od dziadka, napisany podczas wojny, nie daje jej spokoju i zasiewa w Robercie ziarno niepokoju. Postanawia wyjaśnić tajemnicę u źródła, bo jej ponad stuletnia babcia nadal żyje.

 

Równolegle czytelnik poznaje życie Dorothy w trudnych czasach wojny, zgłębia jej wielką tajemnicę, która zarówno dzieli jak i łączy. Nieudane małżeństwo oraz wielka miłość do polskiego pilota, dowódcy dywizjonu walczącego o wolność Anglii, przypadki, złe wybory, rany, których zabliźnienie jest niemożliwe, szczęście i rozpacz w jednym.

 

Piękna, klimatyczna i wzruszająca historia, która zostaje gdzieś z tyłu głowy i kołacze cichym pytaniem, czy bohaterka dokonała słusznego wyboru? Czy musiało się to skończyć właśnie tak? Czy prawdziwa miłość musi być tak trudna? Warto poznać sekrety pani Sinclair i przeżyć wiele wzruszeń. Zdecydowanie to jedna z tych książek, które łamią emocjonalnie. Polecam!

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 348
ISBN: 978-83-7785-730-4
Premiera: 31 sierpnia 2015

Podziękowania dla Wydawnictwa Zysk i S-ka za egzemplarz recenzencki.

„Wiejskie gryzmołki pana Pierdziołki” Zysk i S-ka

wiejskie-gryzmolki-pana-pierdziolki-b-iext30259724
Niewinne gryzmołki odkrywające sporo ludzkich wad i niedociągnięć.

 

Pan Pierdziołka ma swój styl. Prosty i bez konwenansów. Wpadające w ucho rymowanki traktują o rzeczach pozornie nieistotnych i błahych, ale przyglądając się tematowi z bliska i bardziej wnikliwie… Zastanawiająca jest ta książka.

 

Pierdziołka wyjeżdża z rodziną na wieś, gdzie podgląda to i owo, a potem spisuje swe gryzmołki i podaje światu w takiej nieuczesanej formie. Ot, po prostu, swój chłopina, który hamulców ni ma, bo niby po co, skoro świat jest, jaki jest i może czas zrzucić maski „ochów” i „achów”, by skupić się na meritum, czyli prostocie egzystencji.

 

„Wybór jest prosty jak kita lisa,
Macie mnie wybrać na sołtysa.
Zrobię ja dla was cokolwiek chcecie,
Gdy na sołtysa mnie wybierzecie…”

 

Czyż to nie oczywiste? Albo:

 

„Gdzie drwa rąbią, wióry lecą
Jak są dzieci, no to śmiecą…”

 

Ot, co! I jeszcze tak:

 

„Nie będziemy orać pola
Tylko leżeć do wieczora” lub:
„Kto na bąki więc poluje
Niepotrzebnie czas marnuje…”

 

I już! Są tu powtarzanki, rymowanki, albo jak kto woli śpiewanki, grzeczne, ale są też nieco bardziej wymagające cenzury, zwłaszcza, gdy po książkę sięgną dzieci.

 

W subiektywnej ocenie książka dość niecodzienna, ale jakoś tak swojsko prawdziwa i wywołująca niekłamany uśmiech, ze sporą dawką nonszalancji. Cóż, zachęcam więc do wesołego, gryzmołkowego pierdziołkowania odkrywającego nagą prawdę o ludziach, ich wadach, skłonnościach i przyzwyczajeniach.

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 56
ISBN: 978-83-7785-712-0
Premiera: 2 listopada 2015

 

Dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka za egzemplarz recenzencki.

Irena Matuszkiewicz „Zjazd rodzinny” Prószyński i S-ka

Zjazd.rodzinny
Rodzinne więzi są tak silne, że nawet odcięcie gałęzi nie pozbawia pochodzenia z jednego pnia.

 

Powieść jest pierwszą częścią historii rodu Korzeńskich. Ewa jest przedstawicielką czwartego pokolenia tego rodu i w przypływie chęci zgłębienia rodzinnego archiwum postanawia zorganizować zjazd, który ma połączyć potomków rozrzuconych po niekrzyżujących się ścieżkach życia. Brzmi wspaniale, jednak czy uda się odnaleźć wspólne racje, które zabliźnią dawne animozje?

 

U Korzeńskich, jak to w rodzinie, czasem dobrze wygląda się razem tylko na zdjęciu, a wspólny stół może wróżyć uruchomienie tłumionych emocji, żalu i strachu. Ewa drobnymi kroczkami zmierza do realizacji planu, a zanim dojdzie do zjazdu rodzinnego, przytacza historię protoplastów rodu, czyli Leontyny i Jana, którym przyszło żyć w trudnych czasach tuż po odzyskaniu niepodległości, w latach międzywojennych, z zawirowaniami narodowo-wyzwoleńczymi i poczuciem patriotyzmu okupionego krwią.

 

Lektura tej książki to pokonywanie niełatwej drogi przez losy przeciętnej, wielodzietnej rodziny, ich trudu i znoju, małych radości i wielkich dramatów. Można się ogrzać przy cieple domowego ogniska i poczuć chłód zawieruchy pierwszych miesięcy drugiej wojny światowej.

 

Pierwsza część sagi rodu Korzeńskich zapowiada kontynuację śledzenia życia poszczególnych przedstawicieli, w tym Ewy, której celem jest zorganizowanie zjazdu rodzinnego. Jak to w sagach bywa, raz jest z górki, innym razem zdecydowanie pod górkę. Czy pomysł wspólnego spotkania po latach jest trafiony? Czy bohaterom uda się odnaleźć wspólny język? Tego być może dowiemy się w kolejnych częściach, gdyż autorka dozuje historię tej rodziny skrupulatnie i powoli.

 

Na koniec chcę podkreślić jedną ważną rzecz, godną uwagi. Książka wywołuje uniwersalne refleksje nad znaczeniem przynależności do jednych korzeni. Czasami wydaje się, że można definitywnie odciąć się od rodziny, ale to tylko ułuda, gdyż symboliczna gałąź odcięta ze wspólnego drzewa nadal ma w sobie soki właśnie z niego i nic tego nie zmieni. Druga kwestia to historia rodziny, której często zupełnie nie znamy i nie robimy nic by ją poznać. Może warto byłoby ją prześledzić?

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 376
ISBN: 978-83-8069-144-5
Premiera: 20 października 2015

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za egzemplarz recenzencki.

« Starsze wpisy Recent Entries »