Kwestia zapomnienia odchodzi w zapomnienie.
Znowu zbyt wiele zadań do wykonania w ciągu dnia i to dziwne uczucie, że o czymś zapomnieliśmy? Ogarnij się! Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Na szczęście z dużą pomocą przychodzi planer z OgarniamSię!
Czy faktycznie we współczesnym świecie pełnym nowoczesnych technologii i wciąż wyprzedzających jedna drugą nowinek, taki planer ma rację bytu? Hm, komu by się chciało otwierać kajecik, żeby coś zapisać, a potem znowu go otwierać, by sprawdzić co tam ciekawego mamy dziś do wykonania? I wiecie co? Kiedy już mam go w rękach, to nie zamieniłabym na żaden elektroniczny gadżet za nic w świecie. Dlaczego? Bo jest OGARNIĘTY, co pozwala ogarnąć również właściciela. Niestraszne już niedotrzymane terminy, czy brak lecytyny. Kwestia zapomnienia odchodzi w zapomnienie, gdy ma się taki planer.
Podręczny format zeszytowy zmieści się w każdej torebce. Miękka, ale solidna oprawa jest miła w dotyku. Planer jest prosty i przejrzysty graficznie. Nie ma tu zbędnych udoskonaleń, które rozpraszają, za to jest sporo miejsca na własne zapiski.
Jeśli macie ochotę, zabieracie ze sobą tylko kartkę dotyczącą danego dnia. Dodatkowe kieszonki zapinane strunowo to świetne miejsce do przechowywania drobiazgów, których można godzinami szukać w przepastnym dnie damskiej torebki. Walory praktyczne są na najwyższym poziomie.
Warstwa wizualna to czysta poezja. Można wybrać kolor okładki, a wszystkie są piękne! Okładka to też pole dla indywidualnego gustu. Układ graficzny poszczególnych kartek również można wybrać, aby był maksymalnie dostosowany do naszych oczekiwań.
Krótko mówiąc, to jest planer jakiego szukałam! Cudeńko! Ot co!
Też taki chcecie? Kliknijcie tutaj https://ogarniamsie.pl/






