Sabine Heinrich „W pogoni za miłością” Dom Wydawniczy PWN

Rozstaje dróg, trudne życiowe wybory, odrobina szaleństwa i miłość, o którą warto walczyć.
Sabine Heinrich dozuje emocje stopniowo, aczkolwiek bardzo wyraziście, osiągając pod koniec szczyty wzruszenia. Od twardej uporządkowanej egzystencji (typowo po niemiecku) do spontanicznego upustu emocji i szczerej radości życia (bardzo po włosku).
Ewa jest fizjoterapeutką, żyjąca z dnia na dzień u boku Johannesa, nauczyciela matematyki. Satysfakcja zawodowa dopełniona szczęśliwym związkiem tworzy całkiem udaną codzienność. Pojawienie się Tobiasza, ojca małego Thore, którego rehabilituje Ewa, wywraca emocje bohaterki do góry nogami. Nagle okazuje się, że staje na życiowym rozstaju dróg. Czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie?
Tymczasem babcia Ewy po sześćdziesięciu latach małżeństwa postanawia odejść od dziadka. Czy ta, dość szalona, decyzja dojrzewała w niej długo? Obie kobiety postanawiają przemyśleć swe życie podczas spontanicznego wyjazdu na Elbę. Do takiego wypadu z pewnością zachęca zimny styczeń w Kolonii i fakt, że babcia Ewy jeszcze nigdy nie widziała morza. Rozpoczyna się ekscytująca podróż po marzenia i w głąb serca, by poszukać właściwych odpowiedzi na dręczące pytania.
Emocjonalna powieść o życiu i poszukiwaniu miłości. Tej prawdziwej, nie udawanej. Z pozoru książka jest lekka, bo napisana z poczuciem humoru, ale w głębi okazuje się niezwykle refleksyjna i przejmująca. O decyzjach, które choć podejmowane spontanicznie mogą mieć głębsze dno oraz o wsłuchiwaniu się we własne serce, które zwykle dyktuje najlepsze rozwiązania i obranie właściwego kierunku na drodze życia. Trzeba go tylko posłuchać…
Oprawa: miękka
Liczba stron: 344
ISBN: 978-83-7705-779-7
Premiera: 22 czerwca 2015
Serdeczne podziękowania dla Domu Wydawniczego PWN http://dwpwn.pl za egzemplarz recenzencki.

[…] Moja recenzja tutaj: http://ksiazkiweterze.pl/k2/w1/2015/07/23/sabine-heinrich-w-pogoni-za-miloscia-dom-wydawniczy-pwn/ […]
Brzmi bardzo interesująco. Lubię takie stopniowe dawkowanie emocji …
czyta się świetnie 🙂 a potem myśli się długo…
Artykuł genialnie napisany. Bardzo dobre podejście.