
Obraz życia na polskiej wsi sprzed półwiecza pokazany ze szczerą i rozbrajającą naiwnością przez pryzmat dziecięcych obserwacji, fascynacji i lęków .
Życie we wsi liczącej zaledwie 15 domów, gdzieś na końcu świata, w czasach śnieżących telewizorów Lazuryt 106, gramofonów Bambino i oranżady z korkiem nie było łatwe. Inne problemy, inne uciążliwości, inny standard życia. Jednak ciepło bijące z tych opowiadań rozczula. Dziecięca naiwność i otwartość w przekazywaniu obserwacji ma swój urok, bo każdy podświadomie tęskni do czasów dzieciństwa. Z uśmiechem na twarzy czyta się o tym, co wywoływało strach u bohatera, co wzbudzało w nim niebotyczne fascynacje i trudno to było ogarnąć rozumem. Tam, na końcu świata, życie było prostsze i bardziej doceniało się to, co teraz jest spychane na margines. Zdrowie, ciepło domowego ogniska, miska strawy, prosta radość z codzienności i brak pogoni za światem, który teraz stoi przed nami otworem, jest na dotkniecie ręki, oswojony, a jednak dziwnie obcy i nie nasz.
Mały chłopiec, który gdzieś na końcu świata żył sobie w błogiej nieświadomości, co kryje się za horyzontem i było mu z tym dobrze, czuł się po prostu szczęśliwy. Można powiedzieć, że był w bańce szczęśliwości, pod kloszem chroniącym przed złem. Czy teraz moglibyśmy tak żyć? Poza zasięgiem telefonu, internetu, bez szaleńczej pogoni?
Wawrzyniec Siedlecki w pięknym stylu zabiera czytelnika do świata, który może trudno sobie wyobrazić, ale za którym mimowolnie tęsknimy. Do świata nostalgii, prostoty i szczęścia.
Oprawa: miękka
Liczba stron: 128
ISBN: 978-83-9412-740-4
Premiera: 5 sierpnia 2015
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Hillman http://www.ksiegarnia.piotrstaron.pl/





