
Bycie singielką, choć modne, wcale nie jest proste.
Rosy, a właściwie Rosamund, żyje, jak większość współczesnych młodych kobiet na świecie, lawirując pomiędzy nieadekwatną do własnych możliwości pracą i wolnym czasem, który miło wypełnić przebywaniem z kimś bliskim. Cóż, bliskość to duże wyzwanie, bo odnalezienie prawdziwej miłości w realiach tak szybkiego, nowoczesnego życia, wcale nie jest łatwe. Rosy jest singielką (wcale nie z wyboru!) z nieukrywaną skłonnością do węglowodanów i z pożerającą duszę samotnością u boku, która stała się jej piętnem, gdy przyjaciółki radośnie poinformowały ją o swoich ślubach. W tak podbramkowej sytuacji trzeba wziąć sprawy we własne ręce i zacząć działać, nawet bez wychodzenia z domu, bo przecież jest internet.
Powieść jest zbiorem szczerych wyznań 27-latki panicznie poszukującej partnera, bo wizja staropanieństwa przeraża. Katowanie się dietami, logowanie na kolejnych serwisach randkowych, nieudane spotkania z nieznajomymi, frustracja narastająca z każdym samotnym dniem, pogubienie w gąszczu londyńskich uliczek symbolizujące pogubienie bohaterki w życiu. Ech… Niczym niewytłumaczalna desperacja, w sumie niepotrzebna, bo wzięcie sprawy w swoje ręce w przypadku miłości chyba raczej się nie sprawdzi.
Strach przed odrzuceniem deprymuje bez względu na wiek, dlatego podświadomie boimy się miłości, aby nie przeżywać jej ewentualnego przemijania, a z drugiej strony pragniemy jej całym sercem. Pogoń za nią może być męcząca. Tymczasem, najlepiej prawdziwie przejrzeć się w czyichś oczach i nawet pomimo wad odnaleźć uczucie, które nadchodzi zwykle znienacka, niezapowiedziane, nieprzewidywalne…
Zabawna i refleksyjna książka, która prowadzi do powszechnie znanych wniosków, ale droga dochodzenia do nich jest tu świetną forma na spędzenie wolnego czasu. Lekko, szczerze, nowocześnie.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 392
ISBN: 978-83-7785-748-9
Premiera: 28 września 2015
Dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka http://zysk.com.pl za egzemplarz recenzencki.




