Marta Zaborowska „Uśpienie” Czarna Owca

uspienie
Temperatura wrzenia wydarzeń i emocjonalny chłód w jednym.

 

Zazdrość, nienawiść, chorobliwa miłość, dewiacje i zemsta to pojęcia, które przewijają się przez głowę po lekturze tego kryminału.

 

Do sięgnięcia po „Uśpienie” zachęcił mnie „Gwiazdozbiór” tej autorki, bo znalazłam tam wszystko, czego oczekuje się po dobrym kryminale. Czy podobnie jest tutaj?

 

W debiutanckiej odsłonie detektywistycznych poczynań nieugiętej Julii Krawiec wszystkiego jest dużo, ale ilość wcale nie równa się jakość. Zdecydowanie jest mniej dojrzale literacko. Wątek kryminalny utkany jest co prawda w wyszukany sposób, psychodeliczny klimat powoduje przysłowiowe „ciarki”, tajemnica ma głębokie korzenie, kilka dobrych zwrotów akcji niewątpliwie wciąga, a podjęty temat nie należy do schematycznych, ale odczucie chaosu, nadmiaru i chwilami słabego języka psuje ogólny odbiór.

 

Postać Julii Krawiec wzbudza mieszane odczucia, a nawet irytację, zwłaszcza w jej podejściu do własnego dziecka. Nie mogłam pojąć, dlaczego instynkt macierzyński został tak bardzo zmarginalizowany i czemu miała służyć owa „twarda skóra” policjantki, gdy jej dziecko było w sytuacji skrajnego zagrożenia. Dziarskość, zadziorność i arogancja to, moim zdaniem, zupełnie niepotrzebny zabieg, który sprawia, że trudno sympatyzować z bohaterką.

 

A teraz o fabule. Sprawa prowadzona przez jedną z prowincjonalnym jednostek policji dotyczy ucieczki groźnego psychopaty z kliniki psychiatrycznej i zabójstwa jednej z lekarek. Wszystkie poszlaki wskazują na zbiegłego, ale zaangażowanie do sprawy detektyw Krawiec powoduje, że podejrzenia dotyczą znacznie szerszego kręgu osób. Droga do wyjaśnienia sprawy jest jednak pełna „kocich łbów”, więc należy przygotować się na liczne niespodzianki. Zaburzenia psychiczne powodujące cierpienia i śmierć innych osób zwykle same w sobie przerażają, a gdy ofiarami są dzieci, wrażenie przytłoczenia jest znacznie większe. Autorka sięgnęła po znacznie mocniejszy środek, bo wplątała do akcji nekrofilskie skłonności. To mocne uderzenie, osaczające wrażliwość i przerażające.

 

Ogólnie powieść jest dość depresyjna. W jednym kotle mocne wątki osiągają temperaturę wrzenia, a emocjonalna sfera bohaterki to istna kostka lodu. Czy możliwe jest zachowanie równowagi między tymi składowymi? Hmm… Przekonajcie się i oceńcie sami.

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 480
ISBN: 978-83-7554-716-0
Rok wydania drugiego: 2015

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz recenzencki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *