Katarzyna Kalicińska „A miał być happy end” Słowne Książki
Łamać uczuciowe stereotypy.
Wchodzenie dwa razy do tej samej rzeki jest nierealne i nie polecane. Skoro coś raz się nie sprawdziło, to niby czemu za drugim razem miałoby być lepsze? A może warto łamać stereotypy? Zwłaszcza jeśli chodzi o uczucia.
Mika doświadczyła już zbyt wiele w swoim uczuciowym życiu. Po rozwodzie z mężem i nieudanym związku z Jeremim, już nie ma ochoty na więcej doznań. Trudno jej uwolnić się od Maćka, zwłaszcza teraz, gdy trafił do szpitala z bólem serca. Było groźnie, ale teraz powinien się oszczędzać, co w wydaniu Maćka nie jest zbyt realne. Jego życie uczuciowe jest bowiem nader bogate, o Mice też trudno mu zapomnieć. Może lepiej rzucić się w wir pracy i zapomnieć, albo spojrzeć na sprawy przez palce. Los jednak płata jej figle, bo znów pojawia się Jeremi i ma wobec Miki poważne plany. Jak odnaleźć się w tych rozszalałych emocjach? Ile razy można się mylić? Czy serce można oszukać i zagłuszyć jego głos?
Carpe diem! Ta zasada przyświeca bohaterom tej powieści. Może przez to jest tak optymistycznie, mimo wielu gorzkich chwil, które zdarzają się po drodze? Czasem trzeba iść pod prąd i nie patrzeć na opinie reszty świata. Dynamika zdarzeń oraz cały wachlarz różnych emocji sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie. Jeśli poszukujecie takiej relaksującej lektury, to jest ona w sam raz.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 400
ISBN: 978-83-8053-895-5
Premiera: 14 kwietnia 2021


