Historyczne

Piotr Tymiński „Lwowski ptak” Novae Res

lwowski ptak

Być wolnym jak ptak.

 

Jak to jest być żołnierzem wolnej Polski za wszelką cenę? To opowieść o wielkim patriotyzmie, odwadze i poświęceniu. Poruszająca i refleksyjna. Heroiczna postawa bohaterki i jej towarzyszy jest jak pean o dążeniu do wolności w chwili gdy jest dramatycznie zagrożona. Tylko odwaga i nadzieja mogą coś zmienić.

 

Antonina miała zaledwie piętnaście lat, gdy polski Lwowem zawładnęła Ukraina. Walczących o polskość było wielu, ale znaleźli się też co, którzy wycofali się z ideałów. Heroizmem wykazał się młodzież, a nawet dzieci, które weszły do nierównej walki z okupantem ostrzącym pazury na nowe ziemie. W listopadzie 1918 roku chwyciły za broń, żeby uchronić ojczyznę przed upadkiem. Przecież wolności nie można tak zwyczajnie zdławić, odebrać i podeptać, prawda? Swoimi metodami walczyli o własne marzenia. Wśród nich była Tońka, która za nic nie chciała być sanitariuszką. Dlatego przebrała się za chłopaka i stanęła na linii frontu. Biorąc za wzór mityczną królową Amazonek, Hippolitę, stawiła czoła nieprzyjacielowi, który był od niej dużo silniejszy. Jedyna nadzieja, że zabrakło mu uporu i bohaterstwa, którym wykazywali się Orlęta Lwowscy.

 

Piotr Tymiński z doskonałym, historycznym wyczuciem przedstawił spektakularną obronę Lwowa. Świetnie wczuł się w emocje młodej bohaterki i plastycznie zaprezentował heroiczną walkę w trudnych dla Lwowa realiach. Pokazał ludzką twarz walki o wolność, nie unikając zauważania prostych, młodzieńczych emocji. Dzięki tej książce można lepiej poznać historię Orląt Lwowskich i wczuć się w ich odważne działania. Sugestywność opisu ówczesnych realiów Lwowa jest dużym atutem tej powieści.

 

Podsumowując, warto sięgnąć po tę książkę, aby poznać kawałek historii naszej wolności oraz docenić te wartości, które obecnie straciły na znaczeniu. Odwaga, wiara, szacunek, patriotyzm. To one dodawały skrzydeł nie tylko walecznej bohaterce, ale też setkom młodych ludzi ze Lwowa. Polecam!

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 378
ISBN: 978-83-8147-172-5
Premiera: 25 października 2018

Serdecznie podziękowania dla Autora.

Stefan Darda „Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót” Wydawnictwo Akurat

okladka_DARDA

Recenzja przedpremierowa.

 

Nie uciekniesz od samego siebie.

 

W świecie drugiej gemmy jest inaczej. Tu wszystko wygląda dobitniej, głębiej, bardziej wyraziście. Tu nie da się oszukać minionego, choć da się oszukać czas. Tylko czy wystarczy odwagi, żeby to zrobić?

 

Strach. Czuć go wszędzie. W każdym zakamarku, osobie, przedmiocie. Dlaczego jest tak wszechogarniający? Tu rządzi gemma. Gemma przemyska. Co prawda wplotła się w koloryt wielokulturowego miasta, ale wciąż wywołuje uczucie lęku. Po co kusić los, skoro można żyć, jak dotąd, spokojnie i w miarę normalnie? Gemma jest szczęśliwym talizmanem Przemyśla, ale ma swoją drugą połówkę, a ta, w połączeniu z magicznym artefaktem o tajemnej mocy, może wywołać nieprzewidziane reakcje. Epigenetyka mówi, że może być różnie. Czy człowiek jest w stanie unieść ciężar przeniesienia w czasie? Bizantyński amulet może wpłynąć na zmianę losu człowieka, ale czy sam człowiek odnajdzie się w tej zmianie? Co zrobi, gdy trzeba będzie uciec od samego siebie?

 

Wiele pytań stawia w tej powieści Stefan Darda. Wchodzi w psychikę czytelnika na dobre, zastanawia, nie daje spokojnie zasnąć. Jestem pełna podziwu dla Jego talentu. Wiecie co Wam powiem? Przeczytałam tę powieść w pięć godzin, a musiałam „rozchodzić” w pięć dni. Może dlatego, że Stefan Darda umiejscowił akcję swej najnowszej tetralogii ponownie w miejscach mi znanych, bliskich i kochanych? A może dlatego, że osiągnął jeden ze swych literackich szczytów, gdzie mieszka doskonałość? Tak. Ponownie jestem zachwycona i absolutnie pochłonięta, bo czuję głębię przekazu, którą Autor chce oddać czytelnikom.

 

Jakub Domaradzki właśnie opuścił Zakład Karny w Zamościu, by na nowo wejść w życie, które może nie być łatwe, gdy przeżyło się niesłuszną karę, a teraz trzeba udowodnić światu, że faktycznie kara ta była niesłuszna. Niewielu jest przyjaciół, którzy rozumieją ten dramat, a najważniejszy z nich właśnie popełnił samobójstwo. Olgierd Lang. On rozumiał Jakuba, ale nie przybył pod drzwi więzienia, żeby powitać siostrzeńca i zapewnić mu „słońce” na pierwsze dni wolności. Właśnie tego dnia, między jednym a drugim klientem swego zakładu fryzjerstwa męskiego, wyskoczył z okna własnego mieszkania w Przemyślu. Owszem, zostawił tajemniczy list, ale ten więcej gmatwa, niż tłumaczy. Zwłaszcza, gdy ktoś dobrze znał Olgierda. A Jakub go znał. Wyruszając w podróż z Tomaszowa Lubelskiego do Przemyśla, który jest mu bliski, bije się z myślami. Dlaczego wuj Olgierd tak postąpił? Czy jest możliwe, że zostawił wszystko w chwili, gdy jego życie było poukładane i z wizją przyszłości? I ten Przemyśl! Taki piękny, a zarazem tajemniczy. Z napięciem wiszącym w powietrzu. Jak rozwiązać zagadkę tej śmierci? Czy Róża Grabińska i January Osóbka-Grudnik pomogą Jakubowi uzyskać odpowiedzi na dręczące go pytania?

 

W Przemyślu byłam kilka razy. Jest w tym mieście coś niezwykłego. To coś, co nie pozwala mi być wobec niego obojętną. Może to piękna topografia terenu? A może ten klimat, który wyzwala niecodzienne emocje? Urok krajobrazu to jedno, a drugie to niewątpliwy koloryt wielokulturowości, którą przyniósł zaborca i niełatwa historia. Jakże się cieszę, że Stefan Darda dotknął tematyki powszechnie nieznanej! Gemma przemyska ma w sobie tajemną moc. Można o niej mówić, można milczeć. Co jest lepsze? Ten dualizm jest fascynujący. Twierdza Przemyśl i jej fortyfikacje to nieodkryta tajemnica. Dlaczego? Historycy wiedzą o niej wiele, ale co wiedzą zwykli ludzie? Zgadzam się z Autorem, że jest jakiś mistycyzm w klimacie fortu Salis-Soglio, a przebywanie w nim wywołuje uczucie niepewności, niepokoju, tajemnicy, zapomnienia. I ta cisza. Czyżby współcześni obawiali się  przebudzenia tego, co minione?

 

Co tu dużo mówić! Jestem zaintrygowana pierwszą częścią najnowszej tetralogii Stefana Dardy. Jego dbałość o szczegóły w przedstawianiu realnych miejsc, w kreowaniu charakteru postaci, prowadzeniu akcji i bogactwie emocji jest na najwyższym poziomie. Sposób, w jaki Autor zaraża pasją do odwiedzenia Przemyśla, bądź przynajmniej dalszego zgłębienia tematu, jest na tyle doskonały, że trudno mi uwierzyć, aby czytelnicy nie zajrzeli choć na jedną stronę, która mówi o gemmie przemyskiej. Panie Stefanie, po raz kolejny, czapki z głów! Zagadka została zadana. Co dalej? Czekam z niecierpliwością.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-2871-165-5
Premiera: 15 maja 2019

 

Za zaufanie, możliwość przedpremierowego przeczytania książki oraz moc emocji w trakcie lektury serdecznie dziękuję Stefanowi Dardzie.

Anna Janko „Oleś i Pani Róża” Wydawnictwo Literackie

oles i pani roza

Anioł Dobroci.

 

Poruszająca historia wojenna Róży i Jana Zamoyskich, którzy w brawurowy sposób ratowali małe dzieci z obozu przesiedleńczego w Zwierzyńcu na Zamojszczyźnie. Nimi nie kierował strach, ale wielki upór w dążeniu do wyrywania niewinnych maluszków ze szponów okrutnej wojny.

 

Róża Zamoyska, nazywana Aniołem Dobroci, nie bała się niczego. Za cel postawiła sobie dokarmianie dzieci w obozie i wyprowadzanie z niego przynajmniej tych najmłodszych. Jej mąż wiernie towarzyszył każdej akcji i z przekonaniem wypełniał trudne i ryzykowne zadanie. W ten sposób z obozu wyszło niemal pół tysiąca małych dzieci. Ich życie zostało wyrwane z rąk śmierci. Ich nadzieja na nowo odżywała.

 

Wśród tych dzieci był też mały Oleś. Jego wspomnień słucha mała Rózia.dziadek Aleksander też miał kiedyś dziewięć lat, tak jak Rózia teraz. Trafił do obozu w Zwierzyńcu, gdzie cierpiał głód, chłód i strach. Pani Róża była jak promyk nadziei. Dawała dzieciom to, co mogła. Starała się wyprowadzić ich jak najwięcej, a potem przekazywać rodzinie. Tak wyprowadziła małego Olesia. Dzięki tej akcji dziadek Aleksander może teraz opowiadać wojenna historię swojej wnuczce. Dziewczynka z ogromnym przejęciem słucha każdego słowa i zaczyna bardziej doceniać to, co ma.

 

Piękna książka, która przywołuje nie do końca znaną historię. Dzięki prostemu językowi i barwnym ilustracjom łatwiej trafia z historycznym przekazem do młodego pokolenia. Pozwala choć trochę pojąć dramat wojny i zrozumieć odwagę ludzi, którzy strach wyrzucali na margines emocji i walczyli o każdy promyczek dziecięcego życia. Wzruszająca i dająca do myślenia książka. Przeczytajcie koniecznie.

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 100
ISBN: 978-83-08-06586-0
Premiera: 17 października 2018

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Iwona Kienzler „Kobiety niepodległości” Lira

kobiety niepodległosci

U boku kroczących ku niepodległości.

 

Politycy i mężowie stanu II Rzeczypospolitej często zawdzięczali swe sukcesy kobietom, które trwały u ich boku. Niezauważane, niedoceniane, zapomniane, zepchnięte na boczny tor, stanowiły nieistotne tło kroczenia ku niepodległej. To pozory, gdyż prawda była zgoła inna…

 

Iwona Kienzler, jak zwykle wnikliwie przedstawia nieznaną powszechnie historię. Tym razem zabiera czytelników w podróż do czasów, kiedy Polska stanęła pod furtką niepodległości. W procesie jej powolnego, ale skutecznego otwierania brali udział wielcy politycy. Czy byliby tacy sami, gdyby nie ich żony i powiernice? Prezentuje barwne życiorysy kobiet kobiet stojących u boku tych, którzy kroczyli w stronę wolności.

 

Jakie bohaterki tu spotkamy? Na przykład Maria Wojciechowska, daleka od stania przy garnkach, zaangażowana w działania polityczne żona prezydenta. Helena Paderewska, inteligentna i empatyczna żona kompozytora. Jest też sylwetka Aleksandry Piłsudskiej i niedocenianej Michaliny Mościckiej. Poznacie lojalną i niedościgłą Jadwigę Sosnkowską oraz zdeterminowaną Jadwigę Beck. Każda z nich to kobieta wyjątkowa i odgrywająca ważną rolę w losach Polski. Ich historie mogą zaskakiwać i zadziwiać. Warto je poznać. Portrety tych kobiet stanowią bowiem integralną część naszej Polski. Od stu lat niepodległej. Polecam tę książkę Waszej uwadze.

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-658-3844-5
Premiera: 24 maja 2018

Podziękowania dla Wydawnictwa Lira.

Maciej Klósak, Dariusz Skonieczko „Stefan Szolc-Rogoziński. Zapomniany odkrywca Czarnego Lądu” Szara Godzina

zapomniany-odkrywca-czarnego-ladu

Determinacja na drodze do marzeń.

 

Jeśli dokładnie zna się swoje oczekiwania, spełnienie marzeń jest jak bułka z masłem. On wiedział czego chce i dopiął swego.

 

Stefan Szolc-Rogoziński miał charakter. Był nietuzinkowy i zdeterminowany. Doskonale wiedział czego chce i dzięki temu dążenie do celu było łatwiejsze. Ale nie myślcie, że łatwe, bo czasy, w których przyszło mu żyć, nie należały do najprostszych. Szukając swego miejsca wiedział, że nic go nie zatrzyma.

 

Monumentalna historia niezwykłego człowieka. Pasjonaty i podróżnika. Nie mógł usiedzieć w miejscu. Kończąc szkołę wiedział, że chce podróżować. Nie rekreacyjnie, bezmyślnie, ale w pełni świadomie i celowo. Niespokojny, żądny przygód, w ciągłym ruchu, obieżyświat, odkrywca, marzyciel. Nie musiał mieć towarzystwa, by zdziałać wiele, a biało-czerwona flaga łopocząca gdzieś w Afryce naszczycie Kilimandżaro, była największą nagrodą. Patriota, człowiek czynu, pozbawiony banału i rutyny. Dla niego każdy dzień był zapowiedzią nowego. Bez schematu, elastycznie, innowacyjnie.

 

Zdecydowanie bardzo dobra książka historyczna, podróżnicza i przygodowa. Od jej bohatera można się uczyć podejścia do życia. Brawo dla autorów za styl i umiejętne zarażanie czytelników pasją poznawania świata. Polecam.

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 400
ISBN: 978-83-65684-70-7
Premiera: 21 maja 2018

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina.

« Starsze wpisy