Tag Niczemu winne recenzja

Anna Krzyczkowska „Niczemu winne” Szara Godzina

niczemu-winne

Emocjonalny poligon.

 

Poczucie straty, bezmiar smutku i ciężka do udźwignięcia codzienność. Gdzie odnaleźć światło? Anna Krzyczkowska funduje czytelnikom poligon na emocjonalnym gruncie. Jest grząsko i wciągająco.

 

Laura to kobieta pełna smutku. Nic nie jest w stanie rozświetlić jej poczucie straty i krzywdy doznanej w młodości. Ciągnąca się latami trauma blokuje serce, umysł i życie. Bezmiar wewnętrznego nieszczęścia jest tak przejmujący, że aż bolesny. W opowieści Laury nie ma krztyny nadziei, a jednak, ta pojawia się zupełnie niespodziewanie i zmienia tor biegu jej życia.

 

Krzyczkowska ma talent do emocjonalnego wiązania czytelnika z bohaterem. Wchodzenie w świat przeżyć Laury jest tak frustrującym przeżyciem, że chwilami czuje się ciężar kalibru broni, którą włada. Lektura tej powieści to istny poligon. Emocjonalny poligon. Na gruncie, który usuwa się spod stóp i wciąga w otchłań rozpaczy. To nie jest książka z gatunku tych, jakich wiele, o których zapomina się wraz z ostatnią kropką. To książka psychologicznie czołgająca czytelnika po niepewnym gruncie, gdzie każdy ruch jest wyzwaniem. Przeczytajcie koniecznie.

Oprawa: miękka
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-656-8424-0
Premiera: 26 września 2017

Podziękowania dla Wydawnictwa Szara Godzina.