Katarzyna Zyskowska „Alchemia” Znak

Im większe światło, tym większy cień.

 

Wzruszająca, autentyczna, chwytająca za serce.

 

Ikona nauki. Kobieta z krwi i kości. Marie Skłodowska-Curie. Dlaczego odbierano jej prawo do miłości? Bo była cudzoziemka bez własnego kraju? Żydówką? Kobietą? W obecnych czasach nie sposób ogarnąć tego racjonalnym umysłem. A wtedy? Cóż, można było stłamsić nawet wybitnego naukowca. Tylko dlatego, że ów naukowiec był kobietą.

 

„Dzień za dniem. I upokorzenie sączące się szczelinami codzienności. Niewidoczne, a jednak wciąż obecne.”

 

Dwie perspektywy czasowe i łączące je zdania. Bo czas jest płytki, nie sposób go osaczyć. Jest niczym w porównaniu do uczuć i emocji. Lata mijają, a każda miłość jest wyjątkowa. Pierwsza i ostatnia zarazem. Madame Curie i pan Langevin. Wdowa i żonaty mężczyzna. Zakochana kobieta i szalejąca kobieta. Różne oblicza uczucia.

 

„W takim stanie widział ją w życiu tylko dwa razy: kiedy zginął Pierre i wcześniej, gdy Żórawscy uznali ją za niegodną miłości ich syna.”

 

Kiedy po raz pierwszy w ciągu jedenastu lat przyznawania Nagród Nobla wyróżnienie zostało nadane byłemu laureatowi, świat zawirował. Oto droga alchemikom teoria transmutacji została nieoczekiwanie przywrócona do życia, ale tym razem w dokładnej formie, be elementów mistycznych. Kamień filozoficzny przestał być tajemniczym, nieuchwytnym eliksirem, a stał się czymś, co ówczesna nauka nazywała energią. Był rok 1911. Niewiele brakowała, a Maria Skłodowska-Curie byłaby pozbawiona przyjemności słuchania tych słów podczas ceremonii wręczenia Nagrody Nobla w dziedzinie chemii. Powód? Romans z francuskim fizykiem Paulem Langevinem.

 

„Światło pulsuje. Ale im większe światło, tym większy cień.”

 

Maria Skłodowska-Curie w oczach prasy, zwłaszcza brukowej, była osobą rozbijającą rodzinę Langevinów, w dodatku była od Paula o 4 lata starsza, a poza tym była cudzoziemką. Dopatrywano się żydowskiego pochodzenia u Polki, co ostatecznie ją dyskredytowało. W dodatku, kto to widział, żeby kobieta była taka krnąbrna. W owych czasach to, co jeszcze przystało mężczyźnie, z pewnością nie było wskazane dla kobiety.

 

„Paryż, dzikie monstrum, najlepiej czuje się nocą.”

 

Tymczasem Maria i Paul po prostu się kochali, a żona Paula podsycała atmosferę skandalu, choć sama cierpiała na poważną chorobę psychiczną i ich związek istniał tylko na papierze. Marie była zbyt inteligentną osobą, by nie wiedzieć kiedy zejść z tej sceny. Pozostały wspomnienia, piękne emocje i ból w sercu. Cóż, to nie był jej pierwszy związek z mężczyzną opatrzony cechami związku zakazanego. Kazimierz Żórawski też nie był dla niej. W oczach innych, bo młodzi kochali się nad życie. Konwenanse, konwenanse, konwenanse.

 

„Marie niejednokrotnie nasłuchiwała, jak Paryż oddycha. I szepcze, nieprzerwanie szepcze o aferze w laboratorium Sorbony. Złodziejka mężów, Żydówka, cudzoziemka, obca, flama, flama, flama…”

 

Ta książka to coś więcej niż historia życia Marii Skłodowskiej-Curie w dwóch czasoprzestrzeniach: latach 1886-1891 i jesieni 1911 roku. To przede wszystkim obraz uczuć, które nie mogły być spełnione, bo wygrywały nad nimi konwenanse. Teraz Paul, wcześniej Kazimierz. Dla świętego spokoju Marie zostawiła swój dom i wyjechała. Stawianie czoła pogardzie i hipokryzji otoczenia było już ponad jej siły. Za to wiedziała jedno – nikt nigdy nie odbierze jej tego, co osiągnęła. Sukcesy naukowe pozostały należało oddzielić od życia prywatnego i tego uczyła ówczesne społeczeństwo Marie.

 

„Nikt nigdy nie odbierze ci tego, co osiągnęłaś. Pamiętaj, kim jesteś. Żadna nagroda tego nie zmieni…”

 

„Alchemia” wciąga, porywa, zadziwia i uczy szacunku do samego siebie. Energetyczna, sugestywna, ekspresyjna historia dwóch pięknych miłości kobiety, której nie straszne były radykalne zasady. Maria miała swoje zdanie i potrafiła go bronić całą sobą. Wszystko po to, by dodawać odwagi innym, zwłaszcza kobietom. Ta historia wciąż jest aktualna i zapewne jeszcze długo nie straci na aktualności. Gorąco polecam. Wyjątkowa lektura o wyjątkowej kobiecie.

 

„Senny obraz powoli rozmywa się pod powiekami. Paryż znowu udaje zwykłe miasto.”

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 384
ISBN: 978-83-2409-899-6
Premiera: 19 czerwca 2024

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *