28 grudnia 2025

Christopher Barzak „Jedna wrona smutek wróży” Zysk i S-ka

Czasem uśmiech może kłamać.

 

Połączenie wrażliwości i melancholii z metafizycznym niepokojem. Głębokie doświadczenie cienkiej granicy między światem żywych a umarłych. Lekcja dorastania i zrozumienia wartości tolerancji i przyjaźni.

 

„Nigdy nie oddawaj swojego szczęścia w cudze ręce. Zawsze im z nich wypadnie. Zawsze je wypuszczą.”

 

Jamie Marks vel Śnięty wyróżniał się w klasie tym, że zawsze wyglądał na zmęczonego i smutnego. Ubierał się nijak, czym dodatkowo zwracał uwagę otoczenia. Harcerski mundurek dziwnie podkreślał jego bezradność wobec rówieśników i najbliższego otoczenia. Adam zaczął siadać obok niego na informatyce, bo ten wydawał się nieco bardziej wtajemniczony w arkana komputerowych teorii.

 

Kiedy Jamie zniknął i cała okolica zaczęła go szukać, Adam zaczął pojmować znaki, o których od zawsze wspominała jego zmarła babcia. Ten jeden smutek dał początek kolejnych, a stąd już tak blisko do otchłani. Adam zaprzyjaźnia się z Gracie, która znalazła ciało Jamiego. Oboje popadają w melancholię, która prowadzi ich do różnych wizji. Czy zdolność obcowania z duchami i składania wizyt w martwej przestrzeni jest realną umiejętnością, czy raczej załamaniem po śmierci kolegi z klasy, który nie dostał szansy, by stać się przyjacielem, bo zabrakło odwagi? A może to wyrzuty sumienia kołaczące do psychiki nastolatków szukających teraz usprawiedliwienia dla wcześniejszego zachowania wobec kolegi?

 

„Wcześnie dowiedziałem się, że uśmiech kłamie.”

 

Pierwszoosobowa narracja pozwala czytelnikom poznać głębię przemyśleń głównej postaci. Adam niewątpliwie przeżywa ogromny żal po śmierci klasowego outsidera i nie może pojąć przyczyn, dla których do niej doszło. Stąd już tylko krok do depresji, która pogłębia się każdego dnia. Gracie jest promykiem nadziei pozwalającej wytrwać w dziwnych wizjach i potoku myśli.

 

„Jedna wrona smutek wróży” to wyjątkowa powieść. Trudno zamknąć ją w konkretnych ramach literackich. To opowieść o dojrzewaniu, zrozumieniu wartości przyjaźni, pierwszym zauroczeniu i miłości. To również głęboka powieść psychologiczna z pogranicza jawy i snu. Nie brakuje elementów paranormalnych, wizji, przekraczania granicy śmierci. Barzak sięgnął po pokłady nostalgii, by przedstawić wyjątkowość relacji między postaciami oraz emocji, które im towarzyszyły.  

 

Christopher Barzak debiutuje tą powieścią w naszym kraju i robi to z przytupem. Warto ją zauważyć na księgarskich półkach. Niewątpliwie należy do książek doskonale napisanych i przemyślanych. Tak, zostaje w głowie na długo.

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 328
ISBN: 978-83-8335-625-9
Przekład: Paweł Wieczorek
Premiera: 29 lipca 2025

Julia Quinn „Magia pocałunku. Bridgertonowie” Zysk i S-ka

Od muśnięcia pocałunkiem.

 

Ona go bawiła i irytowała zarazem. On wcale nie był dobrą partią do planowania przyszłości. Jeden doskonały pocałunek wystarczył, aby połączyć tych dwoje, choć wcale do siebie nie pasowali. Niezbadane są wybory serc. Ot co!

 

Obcowanie z Hiacyntą Bridgerton to gwarancja inteligentnie spędzonego czasu, ale i tak uchodziła w towarzystwie za przyjemność, którą należy kosztować w niewielkich dawkach. Zwłaszcza jeśli chodzi o mężczyzn, bo powszechnie wiadomo, że mężczyźni nie lubią kobiet mądrzejszych od siebie. W tym przypadku zdecydowanie tak było, więc Gareth St. Clair postawił sobie trudną misję do spełnienia. Okiełznanie serca Hiacynty to pestka w porównaniu z dorównaniem jej bystremu umysłowi. Ale czego się nie robi dla miłości? Albo dla intratnego interesu?

 

Gareth stał się spadkobiercą barona St. Clair i znalazł się w fatalnym położeniu. Oto bowiem jego ojciec wypiera się własnego ojcostwa i, kto wie, może wkrótce Gareth stanie się biedny jak mysz kościelna, albo w najgorszym przypadku zostanie z długami barona na koncie. Może w starym pamiętniku odnajdzie klucz do sekretu sprzed lat?

 

Hiacynta jest najmłodszą z rodzeństwa Bridgertonów i kolejny sezon nikt nie stara się o jej względy. Ona ma to jednak za nic, bo nie zamążpójście jej teraz w głowie. Jest zbyt bystra, żeby dać się ponieść jakimś tam porywom serca. Może wkrótce zmieni zdanie?

 

Taki związek jest jak igranie z ogniem, ale czy nie o to chodzi w prawdziwym uczuciu? Wulkan emocji, namiętność, a do tego przeszłość, od której nie sposób się uwolnić: oto kolejna odsłona Bridgertonów w pełnej krasie! Julia Quinn z polotem, humorem i niesamowitą lekkością prowadzi czytelników po salonach, w których blichtr wcale nie oślepia na tyle, by nie zauważyć drobinki miłości. Piękno, zadziorność, przekora i osobliwa chęć przebywania w otoczeniu osoby, która irytuje, jest tak mocną mieszanką, że faktycznie, może lepiej smakować ją w małych dawkach. Uwielbiam tak dynamiczne, ekspresyjne, wciągające powieści! Po raz kolejny warto zajrzeć do Bridgertonów. Tu nigdy nie ma miejsca na przewidywalność i nudę!

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 430
ISBN: 978-83-8335-675-4
Przekład: Maria Wójtowicz, Kataryna Krawczyk
Premiera: 28 października 2025

Joanna Stovrag „Chwila na miłość” Replika

Patronat medialny

 

Kamienie na drodze życia.

 

Jugosławia. Świat w miniaturze. Inna w każdym zakątku. Nie sposób ją zaszufladkować. Właśnie tam, autorka znalazła swą miłość. Piękną, czystą, prawdziwą. Miłość, na którą miała tylko chwilę. Cenniejszą niż złoto. Czas niezapomniany. Niezwykły i krwawy zarazem. Czas, o którym autorka opowiada z przejęciem, a jej emocje tajemną mocą przenikają przez czytelnika.

 

Joanna Stovrag wyjechała na stypendium do Sarajewa w drugiej połowie lat osiemdziesiątych minionego stulecia. Miasto z jednej strony zachwycało otwartością, wielokulturowością i tolerancją, z drugiej straszyło niepokojem, zamieszkami i politycznym chaosem. W cudownym aromacie mocnej kawy i lokalnych potraw, można było wyczuć nutkę zapachu krwi i przerażenia. Wtedy pojawiła się miłość. Jak z obrazka. Idealna. Emocjonalna.

 

Polka i Bośniak. Tragizm na Bałkanach widziany ich oczami. Utrata przynależności narodowej i tożsamości, tak koniecznej do normalnego samopoczucia. Odarcie z uczuć, izolacja i walka o odrobinę bliskości.

 

„Bo nie jest dobrze się spieszyć lub robić coś bez umiaru. Wszystko, co ważne i wartościowe, wraca”.

 

Jeden rytm dwóch serc rozdzieliła okrutna wojna. Gęsta sieć zła splątała możliwości wspólnego życia. Zaczął się okres bolesnej rozłąki i niepewności. Sarajewo płonęło, a autorkę rozdzierał wewnętrzny, niemy krzyk. Jej ukochany Sejo tkwił w samym środku wojny, a ich wspólny świat runął jak domek z kart. Do głosu doszła bezbronność i bezsilność. Zniknęła dawna beztroska. Trzeba było wziąć się w garść. Co zrobiła autorka?

 

Przejmująca opowieść, która ściska za gardło i nie pozwala zasnąć. Walka o miłość w przerażających okolicznościach, gdy nadzieja jest tylko małą iskierką, którą za wszelką cenę chce się utrzymać, uświadamia, jak cenne są chwile szczęścia. Najczarniejsza sceneria młodości, szarość, która przytłoczyła wszelkie barwy, psychiczna niemoc i odrętwienie. Czy miłość zatriumfuje nad bezsilnością, strachem i wojną, która dzieli? Przeczytajcie koniecznie, by docenić to, co macie.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 366
ISBN: 978-83-6856-062-6
Premiera: 18 listopada 2025

Eugenia Kuzniecowa „Wróżby to rzecz zimowa” Znak

Tu i teraz.

 

Jedną z najpiękniejszych rzeczy, jaką posiada człowiek, są marzenia. Nie może ich odebrać nikt i nic, nawet wojna. Czasem tylko przychodzi taka refleksja, że nie wiadomo, co zrobić z marzeniami, gdy już się spełnią.

 

„Na ulicy, na której mieszkała baba Kateryna, opowiedziano Janie o piecu, który był ponoć portalem do zaświatów, o duchach zmarłych błąkających się pod oknami w Wigilię, o rozplataniu warkoczy wybrance i wróżbach ze szczekania psów zimą.”

 

Baba Kateryna, Maksym, Jan, Edik, Dawid, Andrija. Powrót Jany w rodzinne strony nad Dnieprem to nie tylko cel etnograficzny, ale przede wszystkim sentymentalna wędrówka do utraconych chwil. To obcowanie z tradycjami miejscowej ludności i prostotą wiary w jutro, które musi nadejść. Cień wojny jest przestrogą, ale nie odbiera ludziom najistotniejszego – nadziei. Odrobina magii dodaje siły tam, gdzie nadziei już nie ma. Bo właśnie niepewność jutra sprawia, że człowiek się boi, ale też kocha najmocniej. Kurczowo trzyma się życia i wierzy, że jutro słońce zaświeci nowym, pełnym blaskiem.

 

Eugenia Kuzniecowa pięknie prowadzi czytelnika przez ukraińską wioskę, życie zwykłych ludzi i wojnę. Pokazuje ludzkie lęki, przemijanie i nadzieję, która zawsze tli się w sercu człowieka. Główna bohaterka, Jana, odkrywa nie tylko dawne tradycje, ale sprawia, że ludzie odnajdują w magii iskrę nadziei. Tutaj poznaje Maksyma, w którym oprócz męskości drzemią wielkie pokłady wrażliwości. Jak odnaleźć bliskość w świecie pełnym niepewności?

 

Realizm magiczny ma w sobie to coś, co pozwala zanurzyć się w prostych prawdach o człowieku w obliczy zagrożenia. „Wróżby to rzecz zimowa” skłaniają do docenienia tego, co tu i teraz, bo marzenia są piękne, ale ulotne jak poranna mgła. Tak wiele tu wrażliwości i subtelności. Tak wiele prostych prawd do odkrycia. Polecam tę książkę Waszej uwadze.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 288
ISBN: 978-83-8367-365-3
Przekład: Iwona Boruszkowska
Premiera: 12 listopada 2025