Olga Rudnicka „Były sobie świnki trzy” Prószyński i S-ka
Zwariowana komedia pomyłek.
Trzy kobiety i ich mężowie. Trzy chodzące niezadowolenia urastające do złości, którą gdzieś trzeba wyładować. Trzy chęci rychłego pozbycia się mężów, by wreszcie odetchnąć pełną piersią. Pokusa zostania bogatą wdową jest wielka, ale misterny plan zbrodni ma spore dziury, nic dziwnego, że zbrodnicze perypetie stają się zbiorem przypadków, zupełnie niespodziewanych i zaskakujących.
Jolka, Martusia i Kama są tak barwnymi postaciami, że próżny jest zabieg wkładania ich do jednego worka rozkapryszonych żon bogatych mężów. Z kolei postać Sandry vel Sondry dodaje fabule intensywności i pazura. Krótko mówiąc, ach te baby! A faceci? Może pozostają nieco w cieniu wspomnianych pań, choć jest i policjant, który stara się podążać śladem szalonej trójki przyjaciółek.
Olgę Rudnicką wyróżnia wśród autorek tego gatunku ogromne i niecodzienne poczucie humoru. Stąd efekt w postaci naładowanych energią powieści. Dzieje się tak dużo, że właściwie wciąż jest się w biegu. Są zakręty, a jakże, ale po zawirowaniach jest jeszcze bardziej energicznie. Wszak nie o intrygę kryminalną się rozchodzi, a raczej o sposób przedstawienia ludzkich zachowań, które niekiedy są tak absurdalne, że aż śmieszne.
Podsumowując fabułę „Były sobie świnki trzy”, nie zawsze to, o czym się marzy jest faktycznym szczytem marzeń, bo życie potrafi zaskoczyć. Niby nic nowego, ale sposób podania świeżutki.
Zobacz też Olga Rudnicka „Diabli nadali”
Oprawa: miękka
Liczba stron: 360
ISBN: 978-83-8069-266-4
Premiera: 16 marca 2016
Podziękowania dla Wydawnictwa Prószyński i S-ka za egzemplarz recenzencki.

