Iwona Banach „Klątwa utopców” Dragon

Trup ściele się gęsto…

 

Sielskie klimaty prowincji to idealne miejsce na zbrodnię, chęć zysku prowadzi do urojeń, a fałszerstwa odbijają się czkawką. Książka odsłania cały wachlarz ludzkich wad, stereotypów i drobnych przywar urastających do wielopokoleniowych konfliktów i niedoścignionej zabobonności prowincji.

 

Dagmara cieszy się na ślub z Filipem. Matka nieco krzyżuje te plany, bo wysyła przyszłą pannę młodą do dziadka na wieś. Generał, który nadal czuje się generałem, jest dość specyficznym człowiekiem. Nic dziwnego, że wszystkie gosposie uciekają od niego gdzie pieprz rośnie. Może szybkie ogarnięcie sprawy, czyli znalezienie pewnej i cierpliwej gosposi, rozwiąże problem dziewczyny. Jedzie tam z przyjaciółką Kingą. Szok, co zastają na miejscu! Nie dość, że staruszek zniknął, to jeszcze wszystko wskazuje na porwanie. Trzeba stawić czoła wyzwaniu. Opuszczony szpital psychiatryczny stanie się miejscem zamieszkania dla ekipy ratunkowej, a utopce i komary ich stałymi towarzyszami. A mówią, że na Roztoczu jest tak sielsko…

 

Komedia omyłek z niepowtarzalnym poczuciem humoru. Autorka z wyczuciem oddaje klimat panujący w urokliwym zakątku południowo-wschodniej Polski, a nawet odtwarza specyfikę lokalnego języka tamtejszych mieszkańców, co nadaje rumieńców całości. Łolaboga! To naprawdę dobra książka! Pozytywnie zakręcona i oryginalna w przekazie. Cóż, trup ściele się gęsto (a każdy wydaje się pomyłką!), utopce tajemniczo krążą nad głowami bohaterów (a może raczej w ich głowach!), nikt do końca nie wie, kto jest kim, a do rozwiązania zagadki wiedzie kręta droga.

 

Tak, tak, moi drodzy, prowincja pachnie zabobonami, legendami i duchami. Obcy traktowani są, no cóż, obco… i z dystansem, albo raczej z założenia negatywnie, bo nigdy nie wiadomo, co ten obcy może wykombinować i co przywiózł ze sobą w walizce. Dorzucając do tego szpital psychiatryczny w ruinie, w którym przyszło zamieszkać bohaterom, otrzymujemy mieszankę, która gwarantuje sporo dobrej zabawy, odrobinę nieobliczalnej miłości, całkiem dużo sensacji i co nieco metafizyki, by ostatecznie zaskoczyć czytelnika wytrawnym zakończeniem.

 

Krótko mówiąc, zakręcone literackie jajko z niespodzianką. Delektujcie się smakiem i radością odkrywania. Polecam!

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-8274-299-2
Premiera: 23 sierpnia 2023

2 komentarze

  1. Iwona Banach pisze:

    Dziękuję serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *