Recenzje

Gabriela Gargaś, Alina Adamowicz „Nie czekaj już dłużej” W.A.B

Przepis na życie.

 

 Czasem bywa tak, że za dużo daje się życiu, a nic nie bierze się w zamian. To przytłacza, wywołuje marazm i obojętność. Również w związku dwojga ludzie nie ma wtedy miejsca na euforię. Zapytacie, ale po co euforia w codzienności? Może po to, żeby nie zwariować? Czy prawdziwa miłość opiera się na motylach w brzuchu i niegasnącym pożądaniu? Może jednak mała stabilizacja to klucz do uczucia?

 

„Miłość nie potrzebuje wcale wzniosłych słów, zapewnień, tych wszystkich wyładowań. Może miłość faktycznie przychodzi ze spokojem, z uporządkowaniem.”

 

Laura, Beata i Edyta. Kobiety na rozdrożu. Toksyczny związek, wygasły ogień miłości i podporządkowanie innym. Codzienne życie, które może przytłoczyć. Szarość wchodząca do życia w miejsce pięknych barw. Rutyna, nuda, zależność, powtarzalność  rozmów, gestów, zachowań. Podjęcie decyzji o przewartościowaniu życia to pierwszy krok do lepszej przyszłości. czy konieczne są zmiany? A może w rutynie tkwi prawdziwy smak uczucia? Kiedy trzy przyjaciółki postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce, ich świat się zmienia. Mogą liczyć na siebie i wzajemne zrozumienie, ale czy udźwigną ciężar odpowiedzialności za własne decyzje?

 

Ta powieść jest bliska naszej codzienności, dlatego tak łatwo wejść do świata bohaterek. Ich rozterki, to nasze rozterki. Ich wybory, to decyzje, których tak często się boimy. Warto przeczytać, przemyśleć i przejrzeć się w losach postaci jak w lustrze. Autorki doskonale wykreowały postacie i włożyły w ich ręce odwagę, której tak często brakuje. Tak, to opowieść o zwykłym życiu, które często może być kanwą scenariusza do niejednego filmu obyczajowego. Polecam tę książkę Waszej uwadze.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 368
ISBN: 978-83-8319-523-0
Premiera: 13 marca 2024

Aneta Kisielewska „Widmo przeszłości” Zysk i S-ka

Recenzja patronacka

 

W mackach strachu.

 

Obezwładniający strach może być głównym prześladowcą codzienności. Ten strach bierze się z niewiadomej, a niewiadoma z domniemań. Stąd już tylko krok od szaleństwa.

 

Klara miała zaledwie szesnaście lat, gdy została zupełnie sama. Jedna kłótnia, jeden późniejszy powrót z suto zakrapianej alkoholem imprezy, jedna złość na rodziców, którzy wciąż chcieli mieć nad nią kontrolę. Jedno zniknięcie, które przez lata nie znajduje wyjaśnienia i jedna trauma nie dająca się wyleczyć.

 

Minęło szesnaście długich lat, a Klara wciąż nie wie, co stało się z jej rodzicami i siostrą. Pozornie jest szczęśliwa u boku męża. Mała córeczka Tosia i piękny dom dają złudne poczucie bezpieczeństwa. Tak naprawdę Klara wciąż tkwi w mackach strachu, który ją obezwładnia, rozkłada na łopatki, paraliżuje. Terapia nie daje oczekiwanych rezultatów, a nawiedzające ją koszmary zapędzają do ślepego zaułka. W dodatku ktoś stale obserwuje ich dom, a wewnątrz pojawiają się pamiątki z przeszłości. Jak ułożyć układankę z nieistniejących elementów?

 

Tajemnice z przeszłości, niewiadoma, śledztwo prowadzone drobnymi kroczkami i wizje, które naprowadzają na właściwy trop. Oto debiut Kisielewskiej. Autorka zdecydowanie pochyliła się nad warstwą psychologiczną fabuły, ale troszkę zabrakło doświadczonego pazura, który wodzi czytelnika za nos. Za to jest drugie dno i napięcie, które daje o sobie znać. Każda z postaci ma coś do powiedzenia, więc łatwo wciągnąć się w wir zdarzeń.

 

Problem traumy wyniesionej z wczesnej młodości i pytania pozostające przez lata bez sensownych odpowiedzi kładą się cieniem na życiu bohaterki i trudno się temu dziwić. Tu ukłony w stronę Autorki, której nie zabrakło charyzmy, by poprowadzić psychologiczne wątki do końca. Podobnie jak Klara z determinacją kroczy przed siebie, by wreszcie odkryć całą prawdę. Wciągająca lektura, która mimo drobnej przewidywalności jest bardzo przyjemna w odbiorze. Macie odwagę wejść do świata strachu i ciemnych plam przeszłości?

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 288
ISBN: 978-83-8335-242-8
Premiera: 14 maja 2024

Wioletta Grzegorzewska „Tajni dyrygenci chmur” W.A.B

Pisk biedy.

 

W „Tajnych dyrygentach chmur” jest coś niezwykłego. Może to szczerość przekazu dorastającej dziewczynki? A może wspomnienia, które na nowo dostają życie?

 

Lata 80-te nie były łatwe dla Polaków. Reglamentowane towary, kryzys gospodarczy, indoktrynacja socjalistyczna, a do tego wybuch w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Wielka niewiadoma i naiwna nadzieja na pozytywny bieg przyszłości. Ech, stare dzieje. Niby nie powinno tęsknić się za tym ponurym czasem, a jednak obok tych szarości były tam prawdziwe barwy zwyczajnego, prostego, szczęśliwego życia: papierówki za domem, pepsi wypijana pod sklepem, zakupy na cały miesiąc za pięćdziesiąt świeżych jaj sprzedanych w tym samym sklepie. Życie wydawało się prostsze.

 

Opisany czas w tej powieść to wiosna i lato 1986 roku. Pochodząca z biednej robotniczo-chłopskiej rodziny Lola czuje się bardzo samotna. Dodatkowo jest nadwrażliwa, co pogłębia jej skrajne emocje. Wszystko przeżywa po dwakroć i wiele czasu zajmuje jej zrozumienie różnych perturbacji, które dzieją się tuż obok niej. O poszczególnych zdarzeniach mówi w sposób otwarty i jest w tym tak sugestywna, że czytelnik szybko wchodzi w jej skórę. Pierwsze kolonie zakładowe, pierwsza miłość, pierwsza wizyta w lokalnej bibliotece. Chowanie się z książką na stryszku i czytanie do latarki pod kołdrą. Rodzinne tajemnice, które nie chcą być odkryte i wielka chęć do ich odkrywania. Dorastanie Loli to nie bułka z masłem. Biedę swojej rodziny zauważyła dopiero po pobycie poza domem.

 

„Wystarczyły dwa tygodnie poza domem, a od wszystkiego odwykłam i po powrocie nie wiedziałam, jak będę tu dalej żyć. Zrozumiałam, co miał na myśli jeden chłopak ze wsi, kiedy mówił, że u Rogalów bieda aż piszczy. Kiedyś pisk naszej biedy słyszeli na Hektarach inni, a po powrocie z kolonii bieda piszczała też we mnie i nie pozwalała spać.”

 

Tak wiele drobiazgów, zwyczajów z życia Ślązaków, emocji i wrażeń zostało tu pokazanych. Książkę się wręcz połyka. Doskonała narracja i życie samo w sobie ujmują i wzruszają. Śląskie, odchodzące w przeszłość zwyczaje, a nawet potrawy stanowią doskonałe tło dla prostych zdarzeń, z których składa się ludzkie życie. Czapki z głów dla Autorki za tak subtelny obraz ówczesnej rzeczywistości. Czyta się jednym tchem, a przemyślenia po lekturze zostają z czytelnikiem na długo. Polecam. Książka daleka od sztampy.

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 272
ISBN: 978-83-8319-687-9
Premiera: 14 maja 2024

Mateusz Glen Ta Jedna Ciotka „Boże, Beata!” Znak JednymSłowem

Sensacyjny wywczas.

 

Każdemu należy się odrobina relaksu, więc również Ta Jedna Ciotka pozwala sobie na małe co nieco. Wywczas w Ciechocinku ma być lekiem na całe zło, tymczasem okazuje się niezłą sensacja, w której nie zabraknie przewinień i odrobiny cieplejszych uczuć.

 

Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle, czyli Ta Jedna Ciotka w akcji pełnej intryg, pozytywnych myśli i morza dobrego humoru. Trzeba mieć oczu i uszy szeroko otwarte, nawet w sanatorium, bo najciemniej zawsze pod latarnią, nieprawdaż?

 

Ta Jedna Ciotka już w czasie podróży poznaje ciekawych ludzi. Niespodziewanie, każda ze spotkanych osób odegra ważną role w jej niebywałym, pełnym przygód życiu. Ciotka ma cięty język, więc z pewnością nie da sobie w kaszę dmuchać, a to oznacza jedno: kłopoty.

 

Uzdrowiskowa intryga Dietostop Plus ma podwójne dno. Cudowne pigułki na odchudzanie maja branie, ale Ciotka jest czujna. Toć oczywiście!

 

„Każda z was ma w sobie potencjał, by szerzyć wiedzę i techniki, które prowadzą nas prosto do zwycięstwa w tej odchudzającej drodze.”

 

Zdemaskowanie Rudej to nie bułka z masłem, ale Ta Jedyna Ciotka wie, co robi. Ło pierunie! Nawet jak poleją się łzy, to nie ma strachu. W końcu ciotkowe „łzy są słone, jak woda w Zatoce Puckiej”, więc warte są zachodu.

 

Facet przebrany za babkę? Niby nic fenomenalnego, a jednak w wykonaniu Glena jest tak jakoś wyjątkowo. Może dlatego, że mówi całą prawdę o życiu? A może dzięki prostocie staje się automatycznie szalenie bliski milionom fanom? Nie wiem. Wiem za to, ze to się czyta. I ogląda. Zacne! A takie proste. Co tu dużo mówić, tylko u Glena pępek to kudłata kopalnia paprochów, a Taryfowy Gbur na słowa Ciotki otwiera oczy szerzej niż kościelny drzwi kościoła w czerwcu. Dobra zabawa murowana! Polecam!

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-2409-872-9
Premiera: 15 maja 2024

Paulina Małek „Koniec diety! Jak odczepić się od swojego ciała i naprawić relację z jedzeniem” Buchmann

Uzdrowić związek z jedzeniem.

 

Jak bez stereotypów myśleć o jedzeniu? Czy da się nie ulegać kulturze diety?  Fatfobia to rodzaj retoryki, która poddana jest ideałowi piękna, ale czy to piękno faktycznie zależy od rozmiaru ubrania?

 

Autorka proponuje metodę jedzenia intuicyjnego i odejście od stygmatyzacji na rzecz wypracowania własnego podejścia do jedzenia. Każdy jest bowiem inny i w tym tkwi piękno.

 

Klucz do odmiany to cierpliwość. Neutralność ciała nie jest celem, a raczej pracą w toku, do czego nieustannie trzeba wracać. Oduczenie się pewnych rzeczy, których tak długo nas uczono, może potrwać, ale gra warta jest świeczki. Nie chodzi bowiem o to, by się stale odchudzać, ale by zdrowo jeść. Jaka jest definicja zdrowia? Na pewno nie wiąże się z napiętnowaniem wagi i stresem związanym z dodatkowymi kilogramami. Stąd już krok do depresji, więc koniec diety! Czas na działanie!

 

Wielkim plusem jedzenia intuicyjnego jest różnorodność, a regularne jedzenie, zamiast głodzenia się, to klucz do dobrego samopoczucia. Uzdrowienie związku z jedzeniem zapewni postrzeganie ciała jako godnego zaufania.

 

Dzięki tej książce łatwiej skończyć wojnę z jedzeniem i wkroczyć na pokojową drogę do zdrowia. Autorka konkretnie zwraca uwagę na fundamentalną potrzebę zaspokojenia głodu, obalając mity żywieniowe. Skupia się na tym, co ważne dla zdrowia i odrzuca precz stereotypy i uprzedzenia. Utrata kilogramów nie jest miarą sukcesu, aa dobre samopoczucie i świetna kondycja wcale nie zależą od naszej wagi.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 272
ISBN: 978-83-8319-582-7
Premiera: 15 maja 2024

« Starsze wpisy Recent Entries »