Paulina Kozłowska „Miłość w spadku” Replika

Recenzja patronacka

 

W bańce pozorów.

 

Życie z dnia na dzień to często życie pozorami. Dostrzega się to dopiero z dystansu. Wtedy łapie się zupełnie inną optykę. Czy warto podejmować to ryzyko? Jeśli strefa komfortu jest wystarczająca, to pewnie nie. Trzeba jednak pamiętać, że tkwi się w niej jak w bańce, w której czasem może zabraknąć tlenu.

 

„Mamy taki świat, jaki sobie wybierzemy. Masz wszystkie kredki w dłoni i od ciebie zależy, jakie kolory wybierzesz. Możesz pytać o zdanie innych, ale to wtedy nie będzie twój obrazek.”

 

Jowita Boni ma zwyczajne, poukładane życie. Przygotowuje się do ślubu z Wojtkiem Kilarem, który startuje w wyborach na urząd prezydenta Gdańska. Wszystko jest idealne, pod linijkę, bez zaskoczenia. To będzie dobre, udane, komfortowe życie. Jowita jeszcze nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo jest ono dalekie od jej oczekiwań.

 

Jeden dzień zmienia wszystko. Jowita i jej siostra Martyna dziedziczą nadmorski lokal w Ustce po niemal nieznanym stryju. Spadek można odrzucić, ale zanim się to zrobi, może warto chociaż zerknąć na dziedzictwo? Jowita postanawia pojechać do Ustki, aby tam podjąć ostateczną decyzję.

 

„Goldie” okazuje się zupełnie innym miejscem, niż dziewczyna to sobie wyobrażała. Czeka tu na nią szereg niespodzianek. Nowe znajomości i nieco irytujący, ale szalenie przystojny Daniel Hinca, staną się dla niej drogowskazem na dalsze życie. Dużo się zmieni w postrzeganiu codzienności przez Jowitę, a jeszcze więcej w nazywaniu przez nią uczuć i emocji. To, co oczywiste stanie się bardzo odległe, a nieznane okaże się realnym podszeptem serca i rozumu.

 

Niespodzianki od losu bywają przekorne, ale warto przyjrzeć się im z bliska, bo czasem prawdziwe piękno tkwi w nieplanowanych zmianach. Ta powieść dodaje odwagi i łamie utarte schematy. Warto przeczytać choćby po to, aby uświadomić sobie, że otwartość  i optymizm rzucają zupełnie inne światło na wiele spraw i tylko do nas zależy, czy dostrzegamy coś więcej, niż przewiduje utarty schemat życia i poglądów. Skoro mamy w dłoni wszystkie kolory kredek, czemu używamy tylko niektórych z nich?

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 304
ISBN: 978-83-68135-89-3
Premiera: 25 lutego 2025

Lucy Maud Montgomery „Rilla ze Złotych Iskier” Marginesy

Od beztroski do odpowiedzialności.

 

Tytułowa Rilla, a właściwie Bertha Marilla Blythe, ma piętnaście lat i jest najmłodszą z dzieci Anne i Gilberta Blythe. Żyje beztrosko, jak na jej wiek przystało. Właśnie szykuje się na pierwszą w życiu potańcówkę i jej problemy oscylują wokół sukni, butów i tańców. Tymczasem na świecie mają miejsce niepokojące zdarzenia. Arcyksiążę Ferdynand pada ofiarą zamachu i w Europie wybucha wojna. Mężczyźni z Wyspy Księcia Edwarda zaciągają się do wojska. To czas przyspieszonego dojrzewania i trudnych decyzji dla całej rodziny Blythe’ów.

 

Główna bohaterka z sielankowości i beztroski sprawnie przechodzi do decyzyjności, chęci pomagania, odwagi. Jej młodzieńczość dodaje tym działaniom charyzmy, optymizmu i sprawczości. Zarówno osoby z otoczenia Rilli, jak też sami czytelnicy, głęboko wierzą, że czas niepokoju szybko minie i znów zaświeci słońce dla przyszłości. Rilla niewątpliwie kształtuje swój charakter w trudnych realiach, a to może ją tylko wzmocnić. Tu nie ma czasu na łzy i pesymizm, trzeba działać i nieść nadzieję.

 

„Rilla ze Złotych Iskier” to powieść o dorastaniu, zmianach, o wojnie, ale też o zwyczajnym, prostym życiu, w którym jest miejsce na odrobinę naiwności i beztroski. Małe dramaty i troski codzienności składają się przecież na życie. Rilla doskonale o tym przypomina.

 

To ostatnia część przygód Anne w przekładzie Anny Bańkowskiej. Jest sugestywnie, to pewne. Tłumaczka świetnie oddała klimat wyspy świętego Edwarda i zwyczajów panujących w tamtych realiach w małym środowisku, w którym wszyscy doskonale się znają. Czytanie kolejnych książek z tej serii było dla mnie literacką przygodą, którą polecam również Wam.

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 392
ISBN: 978-83-6578-003-4
Przekład: Anna Bańkowska
Premiera: 22 stycznia 2025

Anna Lerke „Spowiedź Marylin Monroe” Bellona

Ikona piękna.

 

Kiedy była małą dziewczynką nikt nigdy nie powiedział jej, że jest ładna. Większość swojego dzieciństwa spędziła w sierocińcach i rodzinach zastępczych. W wieku ośmiu lat padła ofiara molestowania seksualnego. Nieśmiała, skromna, zwyczajna. Wtedy nikt nie pomyślał, ze wkrótce stanie się ikoną popkultury i seksapilu wszech czasów. Wtedy była Normą, by niebawem stać się Marylin.

 

Norma Jean Mortenson nie miała łatwego życia, ale jej upór i determinacja doprowadziły ją na szczyt sławy. Kiedyś obiecała sobie, że zdobędzie Hollywood i tak się stało. Za sławę zapłaciła wysoką cenę. Świat zapamiętał ją na zawsze. Rozpoznawalna, piękna, wyjątkowa. Kusicielka, mistrzyni gry aktorskiej i niewątpliwy talent wokalny. Udowodniła, głównie sobie, że wszystko jest możliwe, gdy się tego bardzo chce.

 

Pierwsze małżeństwo Marylin to był ślub z rozsądku, drugie – ślub z nadziei i trzecie – ślub z ambicji. Te małżeństwa pokazują, jak Marylin się zmieniała, dojrzewała i decydowała o własnym losie. Życie u boku takiej kobiety nie mogło być zwyczajne i łatwe. Charyzmatyczna, zdeterminowana, a wkrótce potem szalenie sławna, była wymagającą partnerką. Kwintesencja kobiecości, była wyzwaniem dla mężczyzn. Jej trzeci mąż, Arthur Miller powiedział: „będąc z nią, człowiek pragnie umrzeć”.

 

Druga strona medalu była zupełnie inna. Sława miała słodko-gorzki smak. Marylin Monroe zmagała się z depresją i uzależnieniami. Wciąż szukała miłości, choć nie zawsze w odpowiednich łóżkach. Pragnęła prawdziwego uczucia, a tak trudno było je odnaleźć. Jej nagła śmierć wstrząsnęła światem. Będąc u szczytu sławy, odeszła, pozostawiając niedosyt.

 

Poznajcie historię ikony popkultury z jej własnej perspektywy. Autorka dotarła do źródeł, które odkrywają szczere wypowiedzi Marylin Monroe. Ta spowiedź jest przesiąknięta skrajnymi emocjami – od samotności, odrzucenia i bólu porażki do euforii i byciu w centrum światowego zainteresowania. Mnóstwo fotografii przybliża postać tej wyjątkowej kobiety. Ta książka to absolutny must read dla miłośników Marylin Monroe. I nie tylko.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-1116-994-4
Premiera: 12 lutego 2025

Bożena Mazalik „Złodziejski spadek” Zysk i S-ka

Komu ufać, a komu nie.

 

Ratsel u podnóża Alp. Spokój, który jest fasadą tajemnicy i niepewności. Zniknięcie będące początkiem lawiny dziwnych zdarzeń. Wspomnienia czające się za każdym rogiem.

 

Zastępczyni burmistrza Ratsel, Hilda Mainwolf, jest kobietą o wielu twarzach. Szanowana i lubiana przez mieszkańców, ceniona za pomoc wojennym sierotom, a z drugiej strony obracająca się w co najmniej podejrzanym towarzystwie. Co takiego skrywa przed światem ta kobieta? Dlaczego znika w tak ważnym dla niej momencie zawodowym?

 

Dzień po zniknięciu Hildy, w wypadku samochodowym ginie jej córka. Śledztwo rozpoczyna Carla, była policjantka i bliska krewna Hildy. Jej bystry umysł i umiejętność dedukcji pomagają dostrzec to, co pozornie ukryte. Przypadek zaczyna mieć zupełnie inne znaczenie. Tajemnice piętrzą się z każdą stroną, a mrok przeszłości zalewa teraźniejszość gęstą mazią wspomnień.

 

Bożena Mazalik zadbała o rozbudowaną fabułę i niejednoznaczne postacie. Nic dziwnego, że książka tak mocno trzyma w napięciu. Zagadki, mylne tropy i niepewność nie pozwalają tak łatwo wpaść na właściwy trop. Intryga i mnożące się pytania sprawiają, że czas spędzony z powieścią jest intensywny i w pełni satysfakcjonujący.

 

„Złodziejski spadek” z pewnością spodoba się miłośnikom kryminałów z rozbudowana warstwą psychologiczną. Narracja prowadzona z punktu widzenia trójki bohaterów daje czytelnikowi szerszą perspektywę i wzmacnia poczucie niepewności. Potężny ładunek emocji dodaje smaczku całości. Odkryjcie wieloznaczność tej książki. Serdecznie polecam.

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 384
ISBN: 978-83-8335-244-2
Premiera: 21 stycznia 2025

Żaneta Pawlik „Brzydcy ludzie” Zysk i S-ka

Recenzja patronacka

 

Czasem warto usłyszeć ciszę.

 

Już trzy dekady minęły, odkąd zmarła żona Henryka. Niełatwo żyć samotnie, kiedy tak wiele wspomnień kołacze się w głowie. Trzeba sobie jakoś radzić, to jedyna rzecz trzymająca go przy codzienności. Drobne sprawunki, spacery, regularne wizyty córki Trudy są jego całym życiem.  Henrykowi towarzyszy permanentne poczucie przegranej. Wczoraj już było, a jutro jest takie niepewne.

 

Przychodzi czas osiemdziesiątych urodzin Henryka. Miało być przyjemnie, rodzinnie, zwyczajnie. Wyszło jak zwykle, czyli fatalnie. Już sam prezent urodzinowy wywołał złość u jubilata, a to dopiero początek całej serii tłumionych napięć. I jeszcze to tajemnicze zdjęcie z miłosną dedykacją. Co zdarzyło się przed laty? Czy Truda na pewno dobrze zna własnego ojca?

 

Niebawem nadchodzi czas rozstrzygnięć i weryfikacji rodzinnych więzi. Henryk wymaga stałej opieki, co komplikuje życie całej rodziny. Komu potrzebny jest stary „mebel”? W dodatku z przyzwyczajeniami, które trudno zaakceptować?

 

Kiedy życie niemal przeciekło już przez palce, przychodzi czas bilansu. Tyle zmarnowanych szans, tyle złych decyzji. Zresztą, kto wie, czy inne byłyby na pewno dobre? Przemijanie to westchnienie, nostalgia za tym, co mogło się zdarzyć, a jednak się nie zdarzyło. Starość to kruchy czas, kiedy można zastanowić się nad minionym czasem i dokonać bilansu zysków i strat. Rozterki Henryka są pretekstem do zastanowienia nad codzienną rutyną, ucieczką przed pięknem, gdy osacza nas szalony pęd życia. A pamięć jest taka zawodna. Wystarczy chwila, bo zapomnieć na zawsze, bądź mieć tylko mgliste obrazy tego, co kiedyś było ważne. A może to wszystko było snem?

 

Emocje kłębiące się w tej książce, nie pozwalają o sobie zapomnieć. Godna uwagi, warta przeczytania, ku refleksji. Każdy z bohaterów ma coś do przekazania, trzeba tylko uważnie się im przypatrzeć. Można rzecz, rodzina, jakich wiele. Wewnętrzne zgrzyty są codziennością. Przewartościowanie własnych emocji jest czasem trudniejsze, niż pokonanie trudnego górskiego szczytu. Czy metodą na odzyskanie spokoju jest wykrzyczenie frustracji? A może czasem warto usłyszeć ciszę. Po prostu.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Stron: 352
ISBN: 978-83-8335-464-4
Premiera: 21 stycznia 2025

« Starsze wpisy Recent Entries »