7 września 2015

„Czasem trupy zmartwychwstają” Wydawnictwo Święty Wojciech

czasem
Każdy człowiek nosi w sobie wewnętrzne pragnienie szczęścia i dąży do niego różnymi drogami. Co robić, gdy zdarzają się bezdroża?

 

Potknięcia, brak moralnych autorytetów, zachwyt obcowania z tym, co zakazane to pierwszy krok do sięgnięcia po pozorne szczęście czyli używki typu: narkotyki, alkohol, nikotyna, dopalacze. Im głębiej w las, tym więcej drzew, mówi znane przysłowie. Tak samo jest z nałogami.

 

Kilkanaście stron przejmujących wspomnień dwóch raperów: Dobromira „Maka” Makowskiego i Arkadiusza „Arkadio” Zbozienia i dołączony film dokumentalny na DVD powodują ciarki na plecach. Trudne dzieciństwo, brak oparcia w najbliższych, pierwsze ucieczki z domu, pierwsze doświadczenia z używkami, powolne staczanie się na margines i dramatyczne sięgnięcie dna po to, by coś zrozumieć, odbić się od niego i rozpocząć nowe życie. Czy jednak wszyscy mają aż tyle silnej woli, by pokonać uzależnienie?

 

Przestroga dla innych, by zastanowili się zanim sięgną po używki. Czy warto podejmować tak skrajne ryzyko? Przejmujący i prawdziwy obraz rzeczywistości, który przeraża i mam nadzieję, że zniechęca do powielania błędów popełnionych przez bohaterów.

Liczba stron: 36
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-7516-867-9
Czas trwania filmu: 20 minut

 

Ukłony dla Wydawnictwa Święty Wojciech http://swietywojciech.pl

Agnieszka Tyszka „Sekretnik Zosi z ulicy Kociej” Nasza Księgarnia

sekretnik
Miłośnicy serii o Zosi z ulicy Kociej zacierają ręce w zachwycie, bo książka jest pełna oryginalnych zadań, miejsc na zapiski, ciekawostek i inspiracji do pracy twórczej. Nudzić się nie będziecie, to jest pewne!

 

Chwile z tą książką są świetną odskocznią od szkoły i żmudnego odrabiania lekcji, choć przyznać muszę, że można się z niej również wiele nauczyć. Rozwija wiedzę, dostarcza wielu ciekawych informacji i pobudza do myślenia. Twórczo, atrakcyjnie i wesoło.

 

Można powiedzieć, że to nowatorski rodzaj współczesnego pamiętnika, bo miejsca na różne sekrety jest tu cała masa. Dla każdego coś innego!

 

W wersji pierwotnej książka ma swój urok, ale z pewnością wygląda znacznie lepiej, gdy ktoś zacznie ją wypełniać po swojemu. Dzieciaki! Zachęcam! A tu przykładowa strona:

 

sekretnik-zosi-z-ul-kociej_2

Oprawa: miękka
Liczba stron: 224
ISBN: 978-83-10-12887-4
Rok wydania: 2015

 

Podziękowania dla Wydawnictwa Nasza Księgarnia http://nk.com.pl

Dawid Waszak „Czerwień obłędu” Novae Res

czerwien_obledu_okl_front
Zagadkowa, pełna niedomówień książka powodująca niepowtarzalny dreszcz emocji. Studium ludzkiego obłędu.

 

To prawda czy iluzja? Wytwór wyobraźni, skomplikowanych procesów zachodzących w mózgu czy raczej efekt leków bądź alkoholu?

 

Oryginalna książka zarówno w narracji jak też w fabule. Gdzieś, może delikatnie odczuwalne są mikroskopijne echa znanych obrazów filmowych ale poza tym absolutny literacki fenomen. Przykuwa uwagę już samym tytułem, a treść od początku ma w sobie magnes o takiej sile, że dopóki nie dojdzie się do końca trudno się oderwać od książki.
W uporządkowany i sielankowy świat Doriana wtargnęły niewytłumaczalne wizje, które mają moc samospełniania i drobnymi kroczkami zaczynają decydować o jego życiu. Tyle powiem o fabule, bo reszty nie warto zdradzać – trzeba to poczuć!

 

Niebanalność przykuwa uwagę czytelnika, thrillerowy wątek (udany!) powoduje zapomniany już czytelniczy dreszcz emocji, a zakończenie pozostawia niedosyt. Kapitalnie!
Wymiarowość obłędu – czy da się ją określić? Skutki takowego mogą być niebagatelne. Czerwień, tak krzykliwa, wyrazista, a jednocześnie będąca powodem hamulców…

Niewielka ilość stron, niepozorność i kieszonkowy format zachęcają do sięgnięcia po lekturę, a kto już zacznie czytać z pewnością nie pożałuje.
Dla mnie literacka bomba, której zapłon, paradoksalnie, tkwi w rękach czytelnika. Odważysz się?

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 175
ISBN: 978-83-7942-785-7
Premiera: 3 września 2015

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuje Wydawnictwu Novae Res http://novaeres.pl

Izabella Frączyk „Koniec świata” Prószyński i S-ka

Koniec.swiata
Pozory, huśtawka emocji, przewrotność losu i uczucie, którego odnalezienie może zaskakiwać. Izabella Frączyk w kolejnej kobiecej odsłonie.

 

Bohaterką „Końca świata” jest silna wewnętrznie kobieta, która pnie się po szczeblach kariery w agencji reklamowej, nie straszne jej wyzwania zawodowe, a życie osobiste, kiedyś nadszarpnięte, powoli wychodzi na prostą. Marylka jest pogodzona ze sobą i ze światem, który notabene zmierza ku końcowi, bo co , jak co, ale przepowiednia Majów o rychłej katastrofie globalnej wywołuje lęk u ludzi. Może to ów koniec świata wpływa na spontaniczne decyzje w życiu Marylki, a może jest ona spragniona ciepła, bliskości i prawdziwego uczucia w czystej postaci? Jej decyzje niekoniecznie są słuszne, ale któż z nas jest nieomylny?

 

W tej książce uwiódł mnie element zaskoczenia i umiejętność bohaterki do szybkiego brania spraw w swoje ręce. Nie płacze, nie użala się nad sobą, nie dramatyzuje. To kobieta z krwi i kości, która potrafi brać się z życiem za bary i nie wzdycha za królewiczem za bajki. Choć, kto wie, może sam się pojawi?

Reasumując jest to optymistyczna powieść o nienachalnym poszukiwaniu szczęścia.

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 336
ISBN: 978-83-7839-722-9
Premiera: marzec 2014

 

Dziękuję Autorce http://izafraczyk.pl za egzemplarz recenzencki.

Wywiad z Izabellą Frączyk

 

iza-fraczyk

Weekend z Izabellą Frączyk – pisarka pod lupą. Dowiecie się nieco więcej o tym, co Iza Frączyk lubi, dlaczego zaczęła pisać i jak spędza wolny czas.

 

Aneta Kwaśniewska: – Absolwentka Akademii Ekonomicznej pisarką? Hmm… jak to się stało?

 

Izabella Frączyk: – Absolwentka Akademii Ekonomicznej dostała tak mało konkretne, a przy tym tak wszechstronne wykształcenie, że mogła z nim zrobić dosłownie wszystko. Stąd wiele moich późniejszych doświadczeń zawodowych, które sprzyjały zbieraniu spostrzeżeń i doświadczeń. Pisać zaczęłam przez przypadek. Z perspektywy kilku lat widzę, jak wiele rzeczy musiało się zdarzyć, żebym napisała coś dłuższego niż praca magisterska, która była dla mnie istną męką. Ale do rzeczy: po pierwsze przyczynił się do tego mój pies, którego przywiozłam z wakacji. Tak dawał nam w kość, że w rozpaczy zaczęłam opisywać jego wyskoki na internetowym forum. Wkrótce dorobił się chyba kilkunastu obszernych sprawozdań na temat swoich wybryków oraz rzeszy wiernych fanów, czekających na dalsze przygody. Do tego lektura książki pewnego kandydata do literackiej nagrody Nobla, z której nie zrozumiałam absolutnie nic. Jeśli do tego dodamy powątpiewanie mojego otoczenia w to, że mi się uda oraz przekonanie, że pomysł jest najbardziej niedorzeczny z niedorzecznych, mamy komplet bodźców, które zagoniły mnie do pisania. Zawsze byłam ambitna, więc… wszystko jasne! » Czytaj więcej

« Starsze wpisy Recent Entries »