Tag M.M.Perr

M. M. Perr „Gdy nikt nie patrzy” Prozami

gdy nikt nie patrzy

Ktoś jednak widzi.

 

On patrzy. Obserwuje, analizuje, wyciąga wnioski. Czuje się wybawcą, ale jest perfidnym, bezwzględnym mordercą. Skąd w ludzkim umyśle tak wiele wypaczonych myśli? Czy były podkomisarz Robert Lew rozwiąże zagadkę?

 

W lesie nieopodal Warszawy zostają znalezione ludzkie szczątki w plastikowym workach. Ustalenie tożsamości ofiar nie trwa długo, ale motywy zbrodni nie są jednoznaczne. Połączenie tych zbrodni ze znaleziskiem w bieszczadzkim domku Kality jest jednak oczywiste. Czy faktycznie można w ten sposób dotrzeć do prawdziwego sprawcy? Może przy tym śledztwie wyjdą inne, nieznane dotąd fakty dotyczące tego, co wydarzyło się w życiu Roberta Lwa?

 

Przejmująca, sugestywna i poruszająca wyobraźnię kryminalna opowieść o determinacji, sile zła, błędnych przekonaniach, skomplikowanej ludzkiej psychice i meandrach umysłu, które mogą prowadzić do dramatycznych rozstrzygnięć. Poczucie wyższości nad innymi, doszukiwanie się w sobie roli demiurga oraz cała sieć okrucieństwa, łączą się tu w patchwork pełny łez, szarości i cierpienia. Plastyczne obrazy miejsc zbrodni zostają w głowie na długo, a finalne rozstrzygnięcia wbijają w fotel. Dla czytelników o mocnych nerwach. Bo gdy nikt nie patrzy, ktoś jednak widzi.

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 416
ISBN: 978-83-66473-37-9
Premiera: 14 kwietnia 2021

prozami

M.M. Perr „629 kości” Prozami

629kosci

Mroki bezduszności.

 

Sądzisz, że sprawiedliwość musi dosięgnąć winowajcę? Myślisz, że wyrzutki społeczeństwa pragną ostatecznego spokoju? Poszukujesz kryminału, który tobą wstrząśnie? Voila!

 

Nawet w kwietniu może się zdarzyć zamieć śnieżna w górach. Nieposkromiona natura  niejednokrotnie pokazuje swój groźny pazur. Tak się stało podczas wyprawy grupy maturzystów w Bieszczady. Doświadczony profesor i grupa miłośników gór, straciła orientację w terenie i zeszła ze szlaku podczas zamieci. Trafili do opuszczonej chaty, gdzie dokonali makabrycznego odkrycia. Trzydzieści drewnianych skrzyń, a w nich setki ludzkich kości oraz zeszyty, w których opisano ostatnie chwile życia różnych ludzi. Ta sprawa nie będzie łatwa do rozwikłania, choć pierwszy trop wskazuje na niemal pewniaka. Podkomisarz Robert Lew powoli rozpracowuje Bruna Kalitę. Jednak nieprzeciętna bystrość podejrzanego oraz pełen niepokoju spokój w jego zachowaniu nie pozostawiają złudzeń: tu trzeba uciec się do poważnych metod i argumentów. Co jednak zrobić, gdy jest się bezsilnym wobec władzy i tych, którzy pociągają za sznurki?

 

Marionetka w rękach silnych, czy trauma z dzieciństwa, która usprawiedliwia wszystko, nawet tak makabryczne czyny? Ta książką mną wstrząsnęła i niech to będzie najlepsza dla niej rekomendacja. Rasowy kryminał ze świetnie skrojonymi postaciami i zdarzeniami uszytymi na ich miarę. Nie brakuje zaskakujących momentów i tego czegoś, co sprawia, że trudno oderwać się od czytania. Mroki ludzkiej psychiki, w jej różnej odmianie, jest na tyle zastanawiająca, że nie sposób przejść do porządku dziennego po lekturze. Władza, presja, arogancja, bezduszność i interesowność stają tu na samym przedzie i trudno je dopędzić skromnej, powolnej sprawiedliwości. Czy zakończenie jest zapowiedzią dalszego ciągu historii? Jeśli nie, to tajemnicza autorka zostawia spory niedosyt. Brawo!

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-6647-324-9
Premiera: 10 listopada 2020

prozami