Tag morderstwo na śniadanie recenzja

Iwona Banach „Morderstwo na śniadanie” Dragon

morderstwo-na-sniadanie

Szaleństwa Pindy.

 

Ironii i sarkazmu nigdy za wiele. Iwona Banach ma niesamowity dar przedstawiania rzeczywistości w krzywym zwierciadle, w którym czasem samemu warto się przejrzeć. Absurdalność niektórych sytuacji jest tak komiczna, że aż dziw bierze, że czytelnik to wytrzymuje. Czemu wytrzymuje? Bo jest arcyzabawnie. I o to chodzi!

 

Oto Głuszyn. Małe miasteczko, w którym życie toczy się utartym torem. Ot, miejscowy listonosz jest trochę zbyt ciekawski i po kryjomu otwiera cudze listy. A to znowu pod oknami jednej z mieszkanek przechadza się dziwna postać. Aspirant Andrzej Balicki nie czuje mięty do Lidii Czubajko, która trafiła na posterunek przez ukochanego. Mirella paciorek pragnie napisać tu swą powieść życia, a pewna papuga, Pinda zresztą, przestała skrzeczeć na rzecz szczekania. Do tego klnie jak szewc, choć, w rzeczy samej, osobiście nie znam żadnego szewca, który by klął. Taka proza małomiasteczkowego życia.

 

W tym oto Głuszynie powstaje Instytut Kosmitologiczny, bo kosmici są teraz na topie i pojawiają się w ziemskim życiu codziennie, nieprawdaż? Sam fakt, że właśnie znaleziono martwego listonosza w kręgu zboża świadczy sam za siebie. Aspirant Balicki ma pełne ręce roboty, bo jest narzędzie zbrodni, ale nie ma motywu. Trzeba poszukać wyjaśnienia nie tylko tej zbrodni.

 

Humor sytuacyjny, satyra, absurdy i nietuzinkowe postacie. Do tego inteligentna ironia i to coś, za czym tęsknimy, czyli doskonała akcja, niebanalne śledztwo i wysoki walor relaksacyjny książki. Nic dodać, nic ująć. Autorka trzyma fason.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-8172-728-0
Premiera: 30 czerwca 2021

dragon