Patronat medialny
Na wyciągnięcie ręki.
Kiedyś szczęście było na wyciągnięcie ręki. Pojawiło się nagle, jak gorąca, wulkaniczna lawa. Pozostał smutek, samotność i irytująca chęć udowodnienia światu, że nieczułe serce jest mocniejsze od miłości. Czy długo tak się da żyć? A może warto poszukać nadziei na powrót?
Piotr jest studentem akademii sztuk pięknych wytrwale dążącym do realizacji marzeń. Ambicje są na tyle nieposkromione, że wręcz dławią jego codzienność. Gubi się w nich i błądzi jak w malignie, wciąż udowadniając sobie, że to dobra droga. Jego uzdolnienia nie podlegają dyskusji, ale romans z żoną mecenasa sztuki, który wziął go pod swoje skrzydła, to już inna bajka. Czy w Małgorzacie imponuje mu dojrzałość i piękno, czy raczej bliskość do sięgnięcia po najwyższą nagrodę? Piotr nie ma skrupułów i wyrzutów sumienia. Ten romans jest dla niego źródłem satysfakcji. I wtedy pojawia się Agnieszka, która już nigdy nie będzie mu obojętna.
Poszukiwanie bliskości, ciepła i miłości wcale nie jest proste we współczesnym świecie. Dwoje ludzi, którzy są dla siebie stworzeni, podejmuje decyzję o rozstaniu, bo zawiłe ścieżki prowadzą do ich serc. Ucieczka od siebie jest jednak pułapką, z której trudno znaleźć drogę wyjścia. Bo miłość i relacja dwojga ludzi wymaga pielęgnacji, zaangażowania, poświęcenia. Nie jest uczuciem, które można traktować pobieżnie, z doskoku. Dojrzewanie bohatera odbywa się na oczach czytelnika i jest długim procesem. Czasem chciałoby się nim potrząsnąć, żeby wreszcie dorósł i obudził z letargu tkwienia we własnym ego. Bo szczęście było na wyciągnięcie ręki, wystarczyło je chwycić, nic więcej.
To debiut Piotra Pietrzaka i muszę posłać w Jego stronę brawa. Dawno nie czytałam tak emocjonalnej, dojrzałej powieści obyczajowej spod męskiej ręki. Autor pieści słowem, zaskakuje delikatnością, wyczuciem i wrażliwością. Z przyjemnością patronuję.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 448
ISBN: 978-83-7835-791-9
Premiera: 24 listopada 2020


