Jane Riordan „Przygoda w Stumilowym Lesie” i „Zima w Stumilowym Lesie” Znak Emotikon

Małe Conieco.

 

Jak w nietypowy sposób podzielić się szczęściem płynącym z czterolistnej koniczyny? Dlaczego Nicnierobienie jest tak ważne? Czy przytrafienie się Tygryska może być bardzo, bardzo szalone? Czym poczęstować Zimę? Takie rzeczy tylko w Stumilowym Lesie! Nowa odsłona przygód sympatycznego Kubusia Puchatka o bardzo małym rozumku, ale za to bardzo wielkim sercu, to smakowity kąsek dla małych i dużych czytelników. Ja połknęłam obie części w jeden wieczór i jestem absolutnie zachwycona.

 

Tu żyje się błogo, zwyczajnie, po prostu. Ważne są tylko kwestie wynikające z codzienności, nikt tu nie zamartwia się o przyszłość. Wzajemna pomoc to klucz do dobrego sąsiedztwa, a tolerancja jest tajemnym szyfrem docierania do głębi każdego z mieszkańców Stumilowego Lasu. Czego chcieć więcej?

 

Sztuka dzielenia się radością z prostych rzeczy to podstawa dobrego życia. Tęcza, rzeczka, miodek, pierwszy śnieg, najbardziej mokre odmiany deszczu i smak wspólnie pieczonego ciasta są jak kojący plasterek na wszystkie smutki. Do tego małe Conieco i świat aż iskrzy od barw. Nie macie ochoty pobyć w nim trochę dłużej?

 

Książeczki w nowym wydaniu są równie klimatyczne jak oryginał. Domowe ciepło, proste wytłumaczenie skomplikowanych zjawisk, dobro, wsparcie, zrozumienie i spontaniczna radość bohaterów wciągają czytelnika do świata marzeń. Cudne ilustracje dodają całości rumieńców. Ja to kupuję. W ciemno. Polecam i Wam, bo warto. Sami się przekonacie, że zechcecie przedłużać chwile z tymi książkami. Istna magia.

 

„Przygoda w Stumilowym Lesie”
Oprawa: twarda
Liczba stron: 112 i 96
ISBN: 978-83-8367-660-9
Przekład: Michał i Natalia Rusinek
Premiera: 23 września 2026

 

„Zima w Stumilowym Lesie”
Oprawa: twarda
Liczba stron: 96
ISBN: 978-83-8367-659-3
Przekład: Michał i Natalia Rusinek
Premiera: 23 września 2026

 

Alicja Filipowska „Słodkie kłamstwa” Szara Godzina

Sztuka uważności.

 

Jak spojrzeć prawdzie w oczy, kiedy tak wygodnie żyć w słodkich kłamstwach? Uwikłanie w emocjonalne zależności bywa zgubne. Czasem potrzeba odrobiny uważności, by zobaczyć otaczający świat w zupełnie innym świetle.

 

„Kiedyś trzeba przestać podlewać martwe rośliny.”

 

Karolina jest niezależna. A może tylko chce tak wyglądać w oczach innych ludzi? Kiedy jej współlokatorką zostaje Lika, jej świat wywraca się do góry nogami. Lika jest charyzmatyczna, pewna siebie, przebojowa, bezkompromisowa. Tym imponuje Karolinie. Z biegiem czasu ta relacja staje się wolno sączącą się toksyną, a ilość niewiadomych zaczyna przytłaczać. Kim tak naprawdę jest Lika? Czy Karolina w porę przejrzy na oczy? Jak zbudować trwały, stabilny fundament pod własne życie?

 

Adam jest człowiekiem sukcesu. Tak to wygląda z boku, bo ma pieniądze i ugruntowaną pozycję zawodową. Tym bardziej dziwi, że nagle podejmuje decyzję o zamieszkaniu w małej beskidzkiej wsi. Jego długoletnia przyjaźń z Bartkiem staje pod znakiem zapytania. Długo skrywane żale zostają w końcu wypowiedziane na głos. Czy ich relacja okaże się na tyle silna, by pokonać nieprzyjazne wichry? A może do wieloletniej  relacji wkradnie się nieproszony chłód, który ma niszczycielską moc?

 

Czasem wybór między prawdą i kłamstwem staje się oczywisty – z czym wygodniej żyć, by nie zaburzać rutyny? Tak często ludzkie relacje opierają się na przyzwyczajeniu, wygodzie, potrzebie bezpieczeństwa i przemilczeń. Bo milczenie jest złotem, a dwa słowa za dużo potrafią zmienić całą, misternie utkaną codzienność. Spirala emocjonalnych zależności zaciska się coraz ciaśniej, gdy za wszelką cenę chce się pozostać w kokonie zapewniającym pozorny spokój. Wiara w wygodne kłamstwa nie kosztuje tyle, ile pełnia odpowiedzialności za własne życie.

 

Tak łatwo zapomnieć, że właściwy rytm życia zależy w głównej mierze do cierpliwości i sztuki uważności. Chwila nieuwagi, błędne decyzje i niedopatrzenia mogą być kosztowne. Tego uczy czytelników ta głęboka, emocjonalna historia o ludziach poszukujących prawdy o sobie samych. Czy zakończenie daje jednoznaczne odpowiedzi? Przeczytajcie sami. Polecam.

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 378
ISBN: 978-83-6867-433-0
Premiera: 11 września 2026

 

 

 

J. R. R.Tolkien, David Wenzel „Hobbit. Powieść graficzna” Zysk i S-ka

Odwaga, przyjaźń, przygoda.

 

W Śródziemiu czas płynie inaczej. Nic dziwnego, że tak łatwo wsiąknąć w tolkienowski klimat. „Hobbit” od lat zachwyca kolejne rzesze czytelników. Z wielką przyjemnością wchodzi się za kolejne drzwi i chłonie przygody, które inspirują do odkrywania czegoś więcej, niż tylko to, co widoczne gołym okiem. I tak wędruje się od zielonych pagórków Shire’u po ponure korytarze Ereboru, by uczestniczyć w prawdziwej magii, w której tak wiele oczywistych życiowych prawd.

 

Tym światem oczarował się również David Wenzel, który wykorzystując swój talent rysownika przełożył swe wyobrażenia na papier. Tak powstało fascynujące wydanie „Hobbita” w wersji graficznej. Sięgając po to wydanie, otrzymujecie gwarancję artystycznego kunsztu, przygody, dobrego humoru i ucieczki od rzeczywistości tam, gdzie magia pięknie współgra z równowagą.

 

Śródziemie to świat pełen rycerzy, zbroi, zamków, okrucieństwa i rywalizacji. W Shire wszystko jest swojskie, ciepłe, klimatyczne. Pagórek z okrągłymi drzwiami, niskiego wzrostu domator Bilbo Baggins – hobbit o włochatych stopach i czarodziej Gandalf, który był niezawodnym katalizatorem zmian wprowadzanym w życie bohatera. Nadszedł taki dzień, gdy zapukał do drzwi Bilba i nie zrażał się jego upodobaniem do wygód i nieufnością do przygód. Propozycja Gandalfa była nie do odrzucenia, więc Bilbo wyruszył w drogę. Ahoj przygodo!

 

„Oby włosy na jego stopach nigdy nie wypadły!”

 

Wersja komiksowa „Hobbita” zachwyca ilustracjami i adaptacją tekstu. Czytelnik otrzymuje całą treść w wyjątkowej formie. To prawdziwa czytelnicza uczta! Nie sposób oddać pełni wrażeń słowami, bo to wciąż będą tylko słowa. Tę wersję „Hobbita” trzeba wziąć w ręce i rozkoszować się kolejnymi stronami.

 

Niewątpliwy atut komiksowego wydania to ciekawostki dotyczące pracy nad graficzną adaptacją i dotąd niepublikowane szkice i ilustracje, którymi dzieli się David Wenzel. Rysownik mówi też o swoich wrażeniach i emocjach, co jest subtelną, ale jakże smakowitą wisienką na torcie. Macie ochotę na niezapomniane chwile z mnóstwem inspirujących przygód? Ta książka jest właśnie dla Was!

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 186
ISBN: 978-83-8335-876-5
Ilustracje: David Wenzel
Adaptacja tekstu: Charles Dixon
Przekład: Paulina Braiter
Premiera: 15 września 2026

Maryla Laurent, Sylvie Aprile, Monika Salmon-Siama, Janine Ponty, Elżbieta Łątka-Likh „Polki w polu. Nieznana historia polskich chłopek we Francji” Marginesy

Świadectwo odwagi.

 

Głos polskich kobiet na emigracji zarobkowej we Francji w latach 30. minionego wieku. Pojechały tam za chlebem i zmagały się z wyzyskiem, cierpieniem, tęsknotą, samotnością i fizycznym wykorzystywaniem. Często cierpiały w ukryciu i ciszy, a jedynym powiernikiem była Julia Duval, do której pisały listy. Traktowały ją jak matkę, była ostoją w trudnych chwilach, towarzyszyła w codzienności ciężko pracujących polskich kobiet. Skrupulatnie przechowywała wszystkie listy, aby teraz poznać prawdę o losach emigracji zarobkowej w latach międzywojennych.

 

„Szanowna Pani […] Co się tyczy mnie, to mi smutno przechodzą dnie i godziny, bo się już drugi miesiąc pasuję z chorobą, czekam polepszenia, lecz stale jednako. Choroba moja taka, że co zjem, 5 minut skwasi mnie i wszystko zaraz zwymiotuje […] Nieraz w robocie się wywracam, ale kto za mnie zrobi, tylko ja muszę.”

 

W Polsce wiejskie dziewczęta pracowały od najmłodszych lat, nie dziwi, że z chęcią podejmowały pracę we francuskim rolnictwie. Wyobrażały sobie, że tam życie wygląda inaczej, ale rzeczywistość okazywała się zgoła odmienna. Były krowiarkami, służącymi, pracowały w polu. Znosiły trud pracy i chuć gospodarzy. Zachodziły w ciąże, rodziły dzieci, które im odbierano, albo poddawane były zabiegom. Tęskniły i miały nadzieję na powrót.

 

„Proszę pani, ni mogę być na placu, bo jest ciężko, sjem krów mam doić i na pole codziennie chodzić, a renka mnie boli i doić krów ni mogę, gospodyni na mie kszycy e niedobrze doję krów…”

 

Nie zawsze umiały poprawnie pisać, ale pisały, bo to była ich jedyna słuchaczka i powierniczka. Mogły się wyżalić i na sercu było nieco lżej. To niezwykłe czytać ich listy po latach, a zwłaszcza autentycznych rękopisów, których zdjęcia znajdziecie w tej książce. Indywidualne przeżycia zwyczajnych polskich dziewczyn na obczyźnie są świadectwem ich walki o lepsze jutro. Niebywałe, jak dużo może znieść człowiek. Postać Julii Duval, która słuchała głosu tych kobiet, zasługuje na bardziej dogłębne poznanie. Niezwykła książka. Warto przeczytać.

 

Archiwum listów z tej publikacji było jednym ze źródeł popularnych „Chłopek” Joanny Kuciel-Frydryszak.

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 312
ISBN: 978-83-68753-68-4
Przekład: Elżbieta Łątka-Likh
Premiera: 12 sierpnia 2026

Aneta Godynia „Nieugięte” Znak Horyzont

Ona ma siłę.

 

Ojciec dzieci utrzymuje, matka pielęgnuje. Prawda stara jak świat. Czy faktycznie? Ów świat chyba zapomniał, jak silne, uparte i nieugięte potrafią być kobiety. Dzięki tej książce łatwo to sobie przypomnieć. Bo nie tak łatwo wygrać z kobietą, gdy już się na coś uprze.

 

„Taka moja wola i tak dawno sobie umyślałam.”

 

Ot co. Cała prawda tkwi w tym jednym cytacie. Gdy kobieta już sobie coś umyśli, to ma tak być. Nieugiętość, wiara we własne siły i podświadoma dbałość o swoje gniazdo to oręż mocniejszy niż niejedna broń.

Jakie naprawdę były wiejskie kobiety. Kobiety żyjące na polskiej wsi ponad sto lat temu były prawdziwymi wojowniczkami. Codzienna walka o przetrwanie dawała im prawdziwą siłę. Historia widziała głównie mężczyzn, ale to właśnie kobiety broniły swoich dzieci,  swojej ziemi i godności. Stawały przed sądami, choć nawet nie umiały pisać. Wygrywały sprawy, które pozornie były skazane na porażkę. Były nieugięte wobec biedy i przeciwności, wobec społecznych oczekiwań i hierarchii mężczyzn. Walczyły, bo tak trzeba było zrobić.

 

Ta książka jest przed wszystkim opowieścią o sile. Tu siła jest kobietą. Taką zwyczajną, prostą, niewykształconą kobietą ze wsi. W tej prostocie tkwi klucz do siły. W całej mozaice przedstawionych tu historii jest prawda o sile kobiet. To niezwykłe odkrywać ją w tak doskonałej formie przekazu.

 

Życie na wsi nigdy nie było łatwe, ale sto lat temu zdecydowanie różniło się od tego, co mamy teraz. Analfabetyzm, brak możliwości walki z nim, tkwienie w schematach i podporządkowanie życia porom roku było wyzwaniem, które teraz jest wręcz nie do wyobrażenia. Reżim społeczny nie ułatwiał walki o siebie i rodzinę, ale też nigdy nie stłamsił głosu kobiet, które parły do przodu, bo tak nakazywał im instynkt. Bezradność była tylko łatką przypisywaną kobietom bez formalnej edukacji. Walka o prawa do godności, do sprawiedliwości, do opieki ma swe korzenie w doświadczeniach tych wiejskich kobiet sprzed stu lat. Doceńmy to.

 

Akta sądowe, testamenty, kontrakty, które znajdziecie w tej książce, to przestrzeń spotkania z ludźmi z krwi i kości. Tymi, którzy kiedyś żyli, walczyli, bali się i wygrywali. Bo nasi przodkowie to nie tylko martwe tło teraźniejszości, ale przede wszystkim emocje, przeżycia, dramaty, doświadczenia. Warto je poznać i poczuć. Sens przeszłości to echo naszych czasów.

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 496
ISBN: 978-83-8427-536-8
Premiera: 26 sierpnia 2026

 

 

« Starsze wpisy