13 listopada 2015

Stefan Darda „Zabij mnie, tato” Videograf


Krzyk bezsilności wobec dewiacji.

 

Nie potrzeba metafizyki i szalonej wyobraźni literackiej, by przerażać fabułą, bo realne życie przynosi znacznie więcej grozy, niż fantastyka.

 

„Mistrz horroru w nowej przerażająco realistycznej odsłonie” – napisano na okładce książki. Faktycznie, nie ma tu wampirów, duchów czy istot z pogranicza światów, jest za to bestia. W ludzkiej skórze. Ale po kolei…

 

Mały Ryków w pobliżu Miasta Wojewódzkiego, gdzieś w Polsce, bliżej nie wiadomo gdzie, bo opisane wydarzenia mogły mieć miejsce praktycznie wszędzie. W Rykowie mieszka rodzina Szykowiaków, zwyczajna, żyjąca z dnia na dzień, ciesząca się z drobiazgów i zmagająca z prozaicznymi problemami. Dramat, który ja dotyka, jest niewyobrażalny i pociąga za sobą bolesne skutki. Dwie córki Kamila i Izy znikają w tajemniczych okolicznościach. Kto za tym stoi? Dlaczego tak trudno odnaleźć jakikolwiek ślad? W śledztwo angażuje się Zdzisław Mokryna, emerytowany policjant, który szuka w Rykowie bezpiecznej przystani i spokoju, przyjaciel rodziny Szykowiaków. Odkrywając kolejne zagadkowe punkty zniknięcia dziewczynek szuka sprawiedliwości na własną rękę, a ta świerzbi go do jej wymierzenia na oprawcy.

 

Realizm wydarzeń oddany jest w tak zaangażowany i emocjonalny sposób, że głos głównego bohatera ostatecznie staje się wyrazem buntu przeciw błędom systemowym. Po lekturze chce się krzyknąć: „nie!” i przyłączyć do tego buntu.

 

Książka bezlitośnie obnaża nielogiczność polskiego ustawodawstwa i sądownictwa, luki w prawie, nieudolność organów ścigania spowodowana dławieniem umiejętności funkcjonariuszy rygorystycznymi procedurami niesprzyjającymi ofiarom oraz ugruntowanie psychicznych dewiacji skazanych, którzy przed czasem opuszczają mury zakładów karnych, co zwykle kończy się kolejnym dramatem. Dreszcz przerażenia przechodzi po plecach…

 

Wielowymiarowość powieści mogę porównać do podróży psychicznym rollercoasterem – rozedrgane emocje towarzyszące bohaterom w pełni udzielają się czytelnikowi. Wyrzuty sumienia, bezsilność, psychika ludzka wystawiona na poważną próbę, przez którą nie każdy jest w stanie przejść, wspomnienia z przeszłości wpływające na postrzeganie świata i ta okrutna powtarzalność, jakby miało miejsce specyficzne dziedziczenie cierpienia. Bezsilność jednostki wobec ogromu bólu jest dramatyczna.

 

Autor podkreśla też obecność tzw. lokalnego społeczeństwa, które stoi z boku wydarzeń, bo ich to nie dotyczy. Chwilowa empatia, wyrażona zwykle krótką wymianą zdań i westchnień, znika równie szybko, jak się pojawiła. Jest podobna do ulotnych newsów, które przewijają się w programach informacyjnych i nie warto zbyt długo się nad nimi pochylać, bo zło, owszem, gdzieś tam jest, ale nie u nas, nie tutaj, daleko. Jakże to złudne…

 

Długo mogę pisać o stylu Dardy, spójnej i nieprzewidywalnej fabule oraz umiejętnym stopniowaniu napięcia, które w finale doprowadza do eksplozji wulkanu nagromadzonych emocji. Wchodząc do świata wykreowanego przez tego Autora, podejmuje się pewne ryzyko, bo można się w nim zatracić, zapomnieć o codzienności i do ostatniej strony tkwić w tym niezwykłym uzależnieniu. Osiągnięty efekt jest tradycyjnie celujący, więc nie ma większego znaczenia czy to horror, thriller, czy kryminał, bo fenomen Dardy pozostaje niezmienny.

 

„Zabij mnie, tato” na długo pozostaje gdzieś z tyłu głowy, trudno się otrząsnąć i powrócić do codzienności. Lektura tej książki odblokowuje ostrzegawcze światełko w umyśle, a oczy i uszy są otwarte nieco szerzej niż dotąd.

 

To doskonałe w formie studium ludzkiej bezsilności wobec dewiacji i stanowczy wyraz buntu wobec niedociągnięć systemowych. Chapeau bas! Cóż mogę dodać, to nie perełka, a raczej diament na księgarskich półkach. Stanowczo stawiam wśród ulubionych, a Wam gorąco polecam!

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 432
ISBN: 978-83-7835-405-5
Premiera: 10 listopada 2015

Agnieszka Horubała „Sto nóg stonogi Fruzi” Dwie Siostry

sto
Ciepła opowieść o poszukiwaniu rozwiązania problemu butów u pewnej stonogi. Ona jest co prawda mała, ale problem duży, bo butów potrzeba aż pięćdziesiąt par! Muszą być idealnie dopasowane i nadające się do górskich wędrówek. Tylko który sklep w małym miasteczku zamieszkałym przez owady, będzie aż tak dobrze zaopatrzony? Wędrówka Fruzi może się okazać znacznie dłuższa niż sądziła.

 

Każdy problem można rozwiązać, więc pięćdziesiąt par traperów dla stonogi w końcu się znajdzie, a może będzie to początek całkiem nowej sympatycznej znajomości?

 

Klimat całej historii jest niezwykły. Życie w urokliwym owadzim miasteczku jest spokojne i wspaniałe, sąsiedzi pomocni, nic nikogo tu nie dziwi, bo skoro potrzeba pięćdziesięciu par identycznych butów, to potrzeba! I tyle! Ach, żeby w ludzkim świecie wszystko było tak proste, jak w owadzim…

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 60
ISBN: 978-83-63696-74-0
Premiera: październik 2015

Dziękuję Wydawnictwu Dwie Siostry http://wydawnictwodwiesiostry.pl za egzemplarz recenzencki.

Konkurs z książką „Podwójne życie Pat”

podwojne2

Uwaga! Rozstrzygnięcie konkursu! Dziękuję wszystkim uczestnikom, a wygrywa:

 

ankakrz

 

Gratulacje! Wskazaną osobę proszę o wiadomość z adresem do wysyłki nagrody (czekam do 16.11 godz.10.00, brak zgłoszenia=nagroda przechodzi na rzecz innej osoby). Można pisać na maila: kontakt@ksiazkiweterze.pl lub w wiadomości na profilu „Książki w eterze” na Facebooku.

 

Za egzemplarz konkursowy dziękuję Wydawnictwu Świat Książki!


 

KONKURS!!!

 

Wraz z Wydawnictwem Świat Książki  http://wydawnictwoswiatksiazki.pl zapraszam do udziału w konkursie!

 

Do wygrania 1 egzemplarz książki Jo Walton „Podwójne życie Pat”! » Czytaj więcej

Monika Orłowska „Całuję. Mama” Replika

caluje-mama-b-iext30433899
Siła wspomnień zaklęta w drobiazgach.

 

Uporządkowanie życia po starcie bliskiej osoby nie jest łatwe. Wspomnienia, tęsknoty, emocje i nierozwiązane sprawy mogą się skumulować tworząc wulkan wzruszeń, złości i cierpienia.

 

Trzy siostry – Beata, Joanna i Paulina, skrajnie różne i oddalone od siebie, spotykają się w mieszkaniu zmarłej matki, aby uporządkować i podzielić zgromadzone tam przedmioty. Pięć dni tych symbolicznych porządków, stają się czasem wspomnień z przeszłości, rozdrapywania mniejszych lub większych ran, rozliczania z tym, co już zapomniane, odkrywania tajemnic, a także pretekstem do zbliżenia sióstr, co wcale nie jest łatwe, bo rozbieżność ich interesów jest ogromna. Czy przepaść między nimi zostanie pokonana?

 

Autorka umiejętnie skonstruowała fabułę, aby podkreślić, jak bardzo skomplikowane mogą być relacje między najbliższymi osobami w rodzinie. Emocje dozowane są w wyważonych porcjach, by wreszcie osiągnąć wybuchowe apogeum, które może ugasić tylko jedno – wspólny cel i dążenie do niego. Bohaterki niewątpliwie kochają swą zmarłą matkę, ale każda na swój sposób. Śmierć jest dla nich momentem dokonania bilansu, który może uzdrowić pielęgnowanie ich siostrzanej więzi. Przeglądanie bibelotów zgromadzonych w czasach PRL-u to cała masa wspomnień, wzruszeń, zdziwień, pytań i prób odpowiedzi. Dla czytelnika to sentymentalna podróż, podczas której można poczuć klimat minionej epoki.

 

„Całuję. Mama” powoduje wzruszenie i chęć zatrzymania się. Sprawia, że zaczynamy zastanawiać się nad ulotnością chwil i siłą wspomnień zaklętych w drobiazgach. Wartość emocjonalna tej powieści jest niezaprzeczalna. Polecam!

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 272
ISBN: 978-83-7674-479-7
Premiera: 20 października 2015

Podziękowania dla Wydawnictwa Replika http://replika.eu za egzemplarz recenzencki.

Michael Rosen, Helen Oxenbury „Idziemy na niedźwiedzia” Dwie Siostry

idziemy-na-niedzwiedzia-b-iext30099147
Wspaniała, rodzinna wędrówka w poszukiwaniu niedźwiedzia.

 

Tacie, czwórce maluchów i psu nie brakuje zapału, aby podążać trudną i pełną przeszkód drogą, która ostatecznie ma doprowadzić do niedźwiedzia. Idą, idą, idą, pokonują śnieżycę, wiatr, rzekę i inne niebezpieczeństwa, by odnaleźć tego wspaniałego misia. Co się stanie, gdy wreszcie go zobaczą?

 

Zaskakująca fabuła to gwarancja dobrej zabawy i owocnie spędzonego czasu z lekturą. Urok tej książeczki polega na barwnych ilustracjach, jasnym przekazie, rytmiczności zdań i fonetycznej różnorodności, która niewątpliwie przyciąga uwagę słuchaczy, a gdy jeszcze zechcą powtórzyć za czytającym poszczególne słowa to dodatkowo rozwiną aparat mowy.
To klasyka angielskiej literatury dziecięcej, ale tłumacz wziął pod uwagę trudności w wymowie typowo polskich głosek, więc są tu „trzaski” i „szu-szu”. Brawo! Książka godna uwagi! Naprawdę!

 

Oprawa: twarda
Tłumaczenie: Maciej Byliniak
Liczba stron: 36
ISBN:978-83-6434-712-2
Premiera 4 listopada 2015

Dziękuję Wydawnictwu Dwie Siostry wydawnictwodwiesiostry.pl za egzemplarz recenzencki.

« Starsze wpisy Recent Entries »