
Nowa perspektywa.
Dwie kobiety marzące o nowej perspektywie. Dwie czasoprzestrzenie, które łączą tajemniczą nicią powiązania. Dwie historie zmuszające do refleksji o życiu. I odwaga do bycia sobą bez względu na czas i miejsce.
To niby tylko historia kobiet na przestrzeni lat, a jednak zmusza do tak głębokich refleksji, że nie sposób nie sprawdzić faktów historycznych. Za to cenię Joannę Jax i Magdę Witkiewicz. Obie mają w sobie to coś, co nie pozwala zasnąć spokojnie, dopóki nie sprawdzi się, czy faktycznie tak było i co z tego wynikło dla nas. Potrafią zasiać ziarno niepokoju i niekłamanej ciekawości.
Współczesność i Łucja, która przeprowadziła się do domu pod Warszawą, gdzie znalazła nie tylko ciszę i przyjaciół, ale przede wszystkim siebie. Początkowo chciała się odizolować od świata, ale z czasem zrozumiała, że prawdziwa siła tkwi przecież w ludziach, którymi człowiek się otacza.
Dziewiętnasty wiek i Filipina Płaskowicka – założycielka pierwszego koła gospodyń wiejskich, które powstało w Janisławicach w 1877 roku. Inicjatorka powstania pierwszego kobiecego kółka robotniczego w Warszawie. Działaczka socjalistyczna, nauczycielka. Żyła w trudnych czasach. Rusyfikacja i terror władzy carskiej nie napawały optymizmem. Ona miała w sobie siłę i wielką odwagę, by walczyć o najbiedniejszych i najsłabszych. Z kagankiem oświaty szła przez wsie, aby przekonać ludzi do wiedzy. Marzyła o równych prawach, obowiązkach i przywilejach. Wierzyła, że świat może być lepszy, gdy się o to postaramy. Poświęciła własną miłość i macierzyństwo dla innych, dla idei, dla wolności i równości. Jej czyny były niebywałe, a odwaga godna podziwu.
Janisławice. Mała wieś pod Skierniewicami. Spokojna, niczym się nie wyróżniająca. To tam trafiła Filipina, by realizować swoje cele. Na nowo poczułam klimat tej małej wsi, w której tylko pozornie nic się nie dziej. Tak wiele bowiem jest tam do odkrycia. Też spędziłam tam kiedyś dwa tygodnie podczas praktyk studenckich. To był eksperyment: praktyki na rowerach. Żeby dotrzeć do rozmówców, trzeba było przemierzyć wiele kilometrów, stąd rozwiązanie władz uczelni, by zabrać ze sobą rowery. Jaka szkoda, że wtedy nie znałam historii Filipiny. Zapewne swym rozmówcom zadawałabym zupełnie inne pytania… ech, stare dzieje. Aczkolwiek czytając tę część, w której Filipina podążała z kagankiem oświaty przez Janisławice, wcale nie tak jej przychylne, gdzie z uporem dążyła do uświadomienia najbiedniejszych, że elementarna wiedza może być pomocna w życiu, poczułam ten klimat i z wielką chęcią znów odwiedziłabym Janisławice.
Tymczasem odwiedziłam wiejską spiżarnię, w której czuć sielski klimat, bezpieczeństwo i nutkę nostalgii. Równo poustawiane słoiczki z przetworami, gdzie żaden z nich nie stoi jeden na drugim (!), warkocze czosnku, borowiki suszące się na nitkach, spokój, ciepły dom. Czy nie tęsknicie za takim widokiem? Właśnie ta spiżarnia jest symbolem szczęścia, za którym ślepo pędzimy, choć może być tuż obok nas. Właśnie tam jest nadzieja na jutro, które nas nie zawiedzie i będzie takie, jakim sobie wymarzyliśmy. Dom, w którym sofa ustawiona jest naprzeciw wielkich okien tarasowych i kominek za plecami, który otula przyjaznym ciepłem. Sarny podchodzące pod okna i pszczoły w ulach zapewniające nie tylko zdrowy miód, ale też przyjaźń, odpowiedzialność i bezpieczeństwo. Ten dom miał być odskocznią od świata, izolacją, azylem od ludzi, a stał się miejscem startu do zupełnie nowego życia, innych perspektyw, wolniejszego tempa i zrozumienia potęgi bycia z drugim człowiekiem. Czasem bywa bowiem tak, że nowa perspektywa pojawia się wraz decyzją o kupieniu wiejskich jajek wprost od właścicielki kur. Tak było w życiu Łucji. Gorąco zachęcam do przeczytania tej niezwykle barwnej i pełnej emocji książki. Dla Autorek, ukłony podziwu i życzenia rychłej adaptacji filmowej.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 336
ISBN: 978-83-8364-008-2
Premiera: 20 września 2023