4 czerwca 2024

Wojciech Wójcik „Jęk zamykanych bram” Zysk i S-ka

Szukając odpowiedzi.

 

Niebezpieczne związki, ukryte relacje, sekrety, mroczne zakamarki stolicy i zagadki, które skrywa ciemność.

 

Warszawski klub Trzynastka to popularne miejsce nie tylko dla amatorów dobrej zabawy, ale także warszawskiego półświatka. To tu przecinają się drogi zarówno studentów, jak też osób mających sporo za uszami. Klubem kieruje Mecenas, nietuzinkowa i dość tajemnicza postać.

 

Kiedy Arek Maj, ochroniarz Trzynastki, zostaje brutalnie pobity i trafia do szpitala, zaczyna się ciąg nieprzewidywalnych zdarzeń. Niebawem inny pacjent znajduje Maja z poderżniętym gardłem. Dyżurująca lekarka postanawia zawiadomić bliskich pacjenta, ale okazuje się, że jedyna z osoba z kontaktu zaginęła jakiś czas temu. Zagadki się mnożą, do głosu dochodzą przez lata skrywane lęki i sekrety. Kim był Arek Maj? Co ukrywa Mecenas? Jak dotrzeć do prawdy? W śledztwo angażuje się policjant Mateusz Krysiak. Do bliskich Arka próbuje dotrzeć Edyta, kelnerka z Trzynastki, której Maj tuż przed śmiercią powierzył sporą ilość gotówki.

 

Wielowątkowość i mnogość postaci nieźle mieszają w głowach czytelników, ale finalnie wszystko trafia na swoje miejsce i zdecydowanie zaskakuje nićmi powiązań. Bohaterowie są skrajnie różni i mają różne motywacje w docieraniu do prawdy, co dodaje fabule niewątpliwego kolorytu. Doświadczenie miesza się tu z naiwnością, a nieoczywistość z emocjonalną głębią. Czego chcieć więcej od kryminału? Nie brakuje napięcia, dreszczu niepokoju i tajemnic odkrywanych po wielu latach. W opisach możecie liczyć na sugestywność, więc niejednokrotnie wchodzi się w duszną atmosferę miejsc i zdarzeń.

 

„Jęk zamykanych bram” zapewnia dobrze spędzony czas. Intryguje, wciąga i zastanawia. Porusza ciekawe wątki zarówno społeczne, jak też psychologiczne. Szukając odpowiedzi natkniecie się na błędne tropy, ślepe uliczki i zakamarki ludzkiej psychiki, która może zaskakiwać. Tak to już jest, że zwykle najciemniej pod latarnią.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 528
ISBN: 978-83-8335-206-0
Premiera: 23 kwietnia 2024

Stefan Darda „Nie zawiedź mnie, tato” Czarna Owca

Jak trzeba było widzieć, byłeś ślepy.

 

Mały Ryków w centralnej Polsce i ciąg tragicznych zdarzeń, które miały tam miejsce, pozostawiły trwały ślad w Zdzisławie Mokrynie, emerytowanym funkcjonariuszu Biura Spraw Wewnętrznych. Przeprowadzka w Bieszczady to pierwszy krok do osiągnięcia wewnętrznej równowagi. Dom po Sokalskiej, na który natrafił w Nowej Żernicy, jest idealny do zapuszczenia korzeni w nowym miejscu. Kupił go od ekscentrycznego malarza Eugeniusza Marii Nowakowskiego za naprawdę niewielkie pieniądze. Teraz problemem mogą być zasypane drogi albo brak zasięgu telefonii komórkowej, co przy poprzednich kłopotach wydaje się być pestką.

 

Los jednak chciał inaczej. „Mokry” otrzymuje wiadomość z Czemian na Podlasiu, gdzie mieszka jego wujenka Emilia. Zlepek niejasnego przekazu wskazuje, że wujenka zmarła, a to oznacza jedno: pilny powrót do Czemian. To początek perypetii bohatera, bo wszystko wskazuje na to, że wujenka nie zmarła naturalną śmiercią i, co gorsze, Zdzisław jest podejrzany o związek z tym zabójstwem.

 

„Czasem długi zaciągnięte w jednym miejscu spłaca się zupełnie gdzie indziej i komuś całkiem innemu.”

 

Czemiany nad Wydrą to szereg wspomnień z młodzieńczych lat. Retrospekcje przychodzą nieproszone, a senne wizje dają wyraźne znaki. Spotkanie starych przyjaciół: Olgi „Olo” Jastrzębskiej i Piotra „Lasso” Lasoty okazuje się brzemienne w skutki. Mokryna chyba długo zabawi na Podlasiu, bo nieformalne śledztwo  w sprawie wstrząsających zdarzeń w miasteczku gmatwa się coraz bardziej. Ambiwalentne emocje i uczucia wezmą górę nad rozsądkiem, a chęć dotarcia do prawdy przyćmi wewnętrzny głos szepczący, by trzymać się z daleka od kolejnych kłopotów.

 

„Szkoda, że wtedy, jak trzeba było widzieć, byłeś ślepy jak pień.”

 

„Jak trzeba było widzieć, byłeś ślepy”. Miej oczy szeroko otwarte, bo w codzienności i drobnych zdarzeniach może się kryć znacznie więcej, niż przewidywalność i proza życia. Nie zawsze to, co w ocenie innych jest oczywiste, naprawdę takim było. Czasem wystarczy się pochylić po nic nieznaczący drobiazg, który może zmienić dalsze życie wielu osób.

 

Wyrzuty sumienia, wahanie, niepewność, chęć naprawienia zła, tkwienie w wyidealizowanym obrazie własnej przeszłości i starcie z brutalną rzeczywistością. Przemyślenia, emocje, niespieszne tempo akcji, pierwszoosobowa narracja. Do tego siedem epilogów rozpoczynających (tak, rozpoczynających, nie pomyliłam się!) kolejne odsłony historii, opowiedzianych z perspektywy trzecioosobowej, gdzie poznajemy postać emerytowanego nauczyciela Adama „Wieszcza” Mackiewicza, którego rola w sprawie jest nieodgadniona.

 

„Słowa ulatują, a uwięzione w wyrazach litery zostają.”

 

To kolejny po „Zabij mnie, tato” thriller kryminalno-psychologiczny ze Zdzisławem Mokryną w roli głównej. Pojawia się pytanie, czy można te książki czytać odrębnie, bez zachowania ciągłości? Zapewne można, ale polecam zachować chronologię, choćby z uwagi na samego „Mokrego”, którego rys psychologiczny ewoluuje pod wpływem zdarzeń w jego otoczeniu. Nie sposób w pełni zrozumieć jego przemyśleń w Nowej Żernicy tuż po przeprowadzce, czy niecodziennych zainteresowań małego Kazika Porabczuka, gdy nie wie się, co wydarzyło się w Rykowie.  

 

Stefan Darda w absolutnie doskonałej formie! Niech nie zmyli Was brak pośpiechu i mnóstwo przemyśleń bohatera, bo właśnie w tym tkwi klucz do prawdziwych chwil grozy i niepokoju czającego się tuż za plecami. Niezdecydowanie bohatera, zarówno w drobnych, jak też w całkiem ważnych sprawach, stanowi tu o jego naturalności, bliskości i autentyczności. Tak łatwo wejść w jego skórę lub stać tuż obok. Stefan po raz kolejny udowadnia swój kunszt w przekonującym budowaniu portretu postaci.

 

Zakończenie tej części „Nie zawiedź mnie, tato” pozostawia czytelnika ze słowami: „ale, jak to?”, pustką i oczekiwaniem na więcej. Zagadka, zagadka, zagadka… I nauka cierpliwości. Cały Darda! Cóż, niezmiennie uważam, że można w ciemno sięgać po kolejne historie spod pióra Stefana. To gwarancja doskonale spędzonego czasu, wejścia w intrygującą opowieść, wielu życiowych, przydatnych przemyśleń i niepodrabialnych emocji. Krótko mówiąc, dardyzm wciąga!

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 448
ISBN: 978-83-8252-047-7
Premiera: 15 maja 2024

Recent Entries »