Fantastyka

Alix E. Harrow „Dziesięć tysięcy drzwi” Iuvi

dziesiec-tysiecy-drzwi

Potęga opowieści.

 

Drzwi, które w cudowny sposób prowadzą do innego świata. Odwaga, by je otworzyć i przekroczyć próg. Niezwykłość odkrywania własnego ja. Magia cenniejsza od codzienności. Wyruszcie z bohaterką w niemożliwą, a jednak realną podróż, podczas której rządzi potęga opowieści.

 

January Scaller mieszka w ogromnej rezydencji należącej do jej opiekuna pana Locke’a. tu uczy się sztuki ogłady towarzyskiej i właściwych dla młodych panien norm zachowania. Tu odkrywa tajemniczą księgę, której otwarcie skutkuje wejściem do nieznanego świata. Drzwi do niego są dla January nadzieją na poznanie czegoś więcej niż szarość zimnych, bogatych wnętrz rezydencji i chłód emocji płynących od jej mieszkańców. Nic dziwnego, że dziewczyna wykorzystuje każdą wolną chwilę, żeby znaleźć się w magicznym świecie, który staje się jej coraz bliższy i znajomy.

 

Piękna książka pełna magii i niecodziennych przeżyć. Potęga słów determinuje kolejne zdarzenia, porusza wyobraźnię i zachęca do przeczytania kolejnej strony. Ujmująca prostotą bohaterka nienachalnie bierze czytelnika za rękę i zaprasza do swojego świata. Zauważalny jest jej zachwyt nad poznawaniem nieznanego, co prowadzi do ubogacenia i wewnętrznego piękna. Magiczna historia, od której niełatwo się oderwać. Uczy tolerancji, szacunku i odwagi, a nade wszystko wiary we własne marzenia.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 462
ISBN: 978-83-7966-061-2
Premiera: 15 kwietnia 2020

iuvi

Stephen King „Jest krew” Prószyński i S-ka

jest krew

Dojrzewając do prawdy.

 

Mrok, tajemnica, niepewność, strach – na to liczę biorąc do ręki kolejną książkę Stephena Kinga. Czy po lekturze „Jest krew” jestem usatysfakcjonowana? Czego jest tu więcej, a czego zdecydowanie za mało?

 

W zbiorze znajdziemy cztery opowiadania. Każde z nich jest inne. „Telefon Pana Harrigana” przypadł mi do gustu zdecydowanie najbardziej, bo jest w nim najwięcej cech oczekiwanych od autora. Można pokusić się o stwierdzenie, że to opowiadania w klasycznym stylu Kinga. Mamy tu historię o przyjaźni, odpowiedzialności, dorastaniu i mrocznych sekretach. Są momenty wywołujące oczekiwane ciarki.

 

”Życie Chucka” przedstawia pewnego mężczyznę w różnych momentach jego życia. Wywołuje szereg refleksji o życiu, zmusza do myślenia i wyciągania wniosków. Może trochę jest przestrogą przed przemijaniem i niedocenianiem ważnych spraw?

 

Tytułowa minipowieść „Jest krew, są czołówki” nawiązuje do historii Holly Gibney z serii o Panu Marcedesie oraz z Outsidera. Motywem przewodnim jest zło, tutaj przedstawione pod postacią dużego lodowatoszarego ptaka. Na drugim biegunie jest dobro, które trzeba odkryć i docenić.

 

„Szczur” to opowiadanie o pisarzu poszukującym weny. O strachu przed odstawieniem na boczny tor, narastających frustracjach spowodowanych brakiem pewności siebie i popadaniu w skrajności, byle tylko iść do przodu.

 

Jakie są moje przemyślenia po lekturze? Lubię małe formy wielkich autorów, bo zwykle zasiewają znacznie większy niepokój niż pełne powieści, są przyczynkiem do kontynuacji, pobudzają wyobraźnię. Są tu opowiadania lepsze i słabsze, ale utrzymane w stylu Kinga. Można się przekonać, że przedstawienie zła wcale nie jest łatwe, a jeszcze trudniej postawić na drugim biegunie piękne wartości i podkreślić ich wartość.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 512
ISBN: 978-83-8169-293-9
Premiera: 28 kwietnia 2020

Proszynski.logo

Stefan Darda „Jedna krew” Videograf

763770-352x500

Patronat medialny

 

Zainfekowanie pustką.

 

Ponoć czasem lepiej nie wiedzieć za dużo. Klątwa jednej krwi jest jednak taka, że będziesz szukać, aż znajdziesz. Zakażenie polega nie tylko na zatruciu krwi. To również zainfekowanie pustką, która wyzwala nieludzkie instynkty. Stąd już blisko do degeneracji uczuć, a bez uczuć nie ma nic.

 

Wieńczysław Pskit miał zaledwie 11 lat, gdy doszło do dramatycznych wydarzeń w położonej w sercu Bieszczad wsi Nowa Żernica. Nie tak miała wyglądać przyszłość jego ukochanej ciotecznej siostry Niki.  Był rok 1984. Te zdarzenia na trwałe zapisały się w głowie Wieńczyka. Już nigdy nie będzie niewinnym chłopcem. Nie zazna spokoju w dorosłym życiu. Klątwa jednej krwi będzie mu towarzyszyć nieustannie i prowadzić na drogi, których sam pewnie by nie wybrał.

 

Pogański zwyczaj, znany sprzed wielu lat, gdy ludzie z ziemi tomaszowskiej i hrubieszowskiej zostali przesiedleni na nieurodzajne bieszczadzkie ziemie w ramach akcji H-T, nie zaginął. Klątwa jednej krwi nadal krąży wśród tamtejszych mieszkańców. Czy Wieńczysław Pskit będzie tym, który da kres przerażającej tradycji? Nawet jeśli sądził, że nigdy więcej nie usłyszy o „jednej krwi”, która burzy się w żyłach po śmierci i każe szukać wiecznego ukojenia, to jeszcze nie wie, że jest w pułapce własnej obsesji. Jest rok 2011, kiedy Wieńczyk wraca do Nowej Żernicy, by zmierzyć się z przeznaczeniem. Właśnie tam otwiera symboliczne pudełko z zamierzchłymi sekretami. Zaczyna się walka o życie. A może o śmierć?

 

„Być może dopiero stojąc u progu śmierci, potrafimy docenić swoje nawet najbardziej mdłe i nieciekawe życie”.

 

Stefan Darda znowu intryguje. Podjął trudny, bo nie do końca poznany, temat z zakresu demonologii. Skąd biorą się wampiry, strzygi, demony? Według różnych wierzeń źródła pochodzenia mogą być wszelakie. Jednokrwistość. Syn z ojca, bliskie relacje, związki między ludźmi połączonymi krwią i owoce takich związków. A może to zło, które opanowało świat? Może zła energia krążąca między ludźmi? Kto wie? Brak zrozumienia, pustka, zamknięcie w sobie, a nade wszystko trwanie latami w sekretach i domniemaniach, które prowadzą do degeneracji uczuć. A bez uczuć nie ma nic. Pielęgnowanie w sobie zła może zmieniać psychikę. Pozory i sztuczna powłoka nie gwarantują szczęścia. Uprzedzenia zaś, mają wielką moc.

 

W moim odczuciu to nie tylko książka grozy, czy książka wampiryczna, ale przed wszystkim psychologiczna. Śledząc rozterki bohatera jesteśmy obserwatorami wielu faz jego przemiany, a ostatecznie i tak jest zaskoczenie, bo chyba nikt nie jest w stanie do końca zgłębić ludzkiej psychiki i mechanizmów jej działania. Stefan Darda subtelnie to podkreśla. W efekcie mamy kolejną świetną powieść spod wytrawnego pióra i niezmiennie, my czytelnicy, jesteśmy poddawani huśtawce przeżyć, nastrojów, emocji.

 

Na koniec jeszcze jedna subiektywna refleksja. Otóż, nie wiem jaki mechanizm rządzi czytelniczym wyobrażeniom, ale czytając kolejne książki Stefana Dardy, samoczynnie w roli głównego bohatera wyobrażałam sobie właśnie samego pisarza. Może przez doskonałą narrację pierwszoosobową? Tutaj mój plan runął, bo fragment z kluczem żurawi postawił pana Stefana w roli samego siebie. Genialny zabieg! A do tego Orkiestra Świętego Mikołaja, jakże osobista dla Autora.

 

Lektura „Jednej krwi” pochłonęła mnie całkowicie. Plastycznie oddane bieszczadzkie zakątki zachęcają do podróży w tamte strony, z tym że odtąd te podróże nie będą już takie same. Bo trudno będzie chodzić szlakiem do Chatki Puchatka, czy wspinać się na Smerek, bez wspomnienia zdarzeń z tej powieści. Trudno będzie nie poruszać swej wyobraźni, gdy będzie się przejeżdżało przez Lutowiska. Podobnie jak wcześniej było z Guciowem, Roztoczem, Pojezierzem Łęczyńsko-Włodawskim czy Przemyślem. Za ten realizm i sugestywność przekazu ogromnie dziękuję Autorowi. Ech, krótko mówiąc, znów dopadł mnie dardyzm. I to cudowny stan. Polecam również Wam! Kto nie posmakuje, ten nie zrozumie.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 416
ISBN: 978-83-7835-741-4
Premiera: 9 czerwca 2020

 

Za zaufanie, propozycję patronatu i wytypowanie mnie do napisania recenzji przedpremierowej gorąco dziękuję Stefanowi Dardzie.

 

Podziękowania dla

videograf

Justyna Drzewicka „Ratownicy czasu. Nad wodami Nilu” Jaguar

nad-wodami-nilu-ratownicy-czasu

Archeoturyści w akcji.

 

Niezwykle apetyczna literacka uczta dla młodych miłośników historii. Przygody trójki bohaterów i niesfornego kota, w czasie różnym od teraźniejszości, to gwarancja świetnie spędzonych chwil nieprzeciętności. Gotowi na niecodzienną podróż?

 

Sara i Daniel to dwójka współczesnych nastolatków. Interesują się historią i poznają ją w nietypowy sposób – podróżując w czasie. Muszą przedostać się do piętnastowiecznej Bolonii, żeby Giulia mogła wrócić do swojej epoki.niestety, ich magiczny chronoorganizer zupełnie oszalał, a zakłócenia blokują niemal wszystkie kierunki podróży w czasie. W dodatku ktoś próbuje ich wrobić w szkolną aferę. Nie ma co, trzeba działać. Korzystają z pierwszej możliwej ścieżki i przenoszą się do Egiptu z epoki Kleopatry. W sumie stamtąd będzie bliżej do XV wieku i Bolonii, więc liczą na fart, że jakoś uda im się tam dostać. Coś jednak idzie nie tak i cofają się w czasie o dwadzieścia sześć wieków więcej niż planowali! Nie mają co liczyć na azyl archeoturystów. Sami muszą kombinować, żeby przetrwać i opuścić tę nieplanowaną i okrutną epokę. A to oznacza jedno – kłopoty.

 

Barwnie, energetycznie i z humorem napisana powieść. Warto ją polecić współczesnym nastolatkom. Postacie są na tyle oryginalne, że nie sposób ich nie polubić. I te ilustracje z inteligentną satyrą na współczesność. Świetna, godna uwagi książka dla miłośników historii oraz dla tych, co akurat są z nią na bakier.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-7686-870-7
Premiera: 25 marca 2020

jaguar

Oliwia Tybulewicz „Kropla życia” E-bookowo

kropla-zycia

Szukając antidotum.

 

W świecie zdominowanym przez istoty nadprzyrodzone trudno walczyć o ludzkie wpływy. Jednostka kontra cały świat – pojedynek zwiastujący kłopoty. Ale w sumie czemu nie spróbować? W końcu musi się znaleźć sposób na wyrwanie ze szponów krwiożerczych niebytów.

 

Wioletta pracuje w Lunie, pubie popularnym wśród różnych istot nadprzyrodzonych. Pozostaje człowiekiem, choć to nie lada sztuka, bo każdy dzień niesie zachętę do sięgnięcia po coś więcej. Zbieg okoliczności sprawia, że w ręce Wioletty trafia niezwykły eliksir stworzony przez wpływową hrabinę Kraus. Pokusa jest tak wielka, że nie sposób jej się oprzeć. Jedna mała kropla może otworzyć furtkę do zupełnie innej rzeczywistości. Wioletta nie przewidziała jednego, że owa kropla na jakiś czas pozbawi ją pamięci i przyprawi o ból głowy jakiego dotąd nie znała. Trzeba będzie ruszyć naprzeciw wyzwaniu, które okaże się bardziej specyficzne niż mogła się spodziewać.

 

Pogoń za utraconą pamięcią i magiczną fiolką jest preludium do zrozumienia znacznie głębszych wartości. Autorka dynamicznie prowadzi akcję i pokazuje szeroki wachlarz charakternych postaci. Walor fantasy dodaje książce świeżości, a mnogość dialogów i trafnych spostrzeżeń są jak motor napędzający fabułę. Nie brakuje też uczuć i emocji. Jeśli szukacie lekkiej powieści z nutką wyobraźni i odrealnienia, ale też z mądrym życiowym przekazem, to śmiało możecie po nią sięgnąć.

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 294
ISBN: 978-83-7859-784-1
Premiera: 27 stycznia 2017

Za egzemplarz dziękuję Autorce.

« Starsze wpisy