Archive for Author Aneta Kwaśniewska

Marzena Orczyk-Wiczkowska „Wybór Renaty” Szara Godzina

Na nowych torach.

 

Czas płynie nieubłaganie. Ani się obejrzysz, a już pięćdziesiątka na karku. Niby wszystko jest w porządku, bo jest praca i dach nad głową. Jednak gdzieś w głębi duszy odczuwa się paniczny strach, że życie przepłynęło przez palce i nie ma się tak naprawdę nic. Samotność, brak oparcia w bliskiej osobie, ciągłe utyskiwania toksycznej matki i świadomość, że bliżej do menopauzy niż do macierzyństwa, może przytłoczyć.

 

To spotkało Renatę Pichalską. Jeden dzień i przypadkiem podsłuchana rozmowa młodych studentów uświadomiła jej, że jest menopauzalnym eksponatem. Co z tego, że czuła się całkiem dobrze i wciąż była atrakcyjna? Co z tego, że ma pracę, która gwarantuje jej stały kontakt z młodymi ludźmi? Przecież metryka nie kłamie!

 

Czas na zmiany! Czas przyspieszyć! Czas odciąć się od toksycznych relacji! Czas odnaleźć siebie i własne pragnienia!

 

„Każda lawina zaczyna się od płatka śniegu.”

 

Renata wikła się w romans ze studentem, a krótko potem doświadcza nieziemskiego uczucia. W dodatku poznaje prawdę z przeszłości i wreszcie doświadczy nieznanych emocji. Czy da się nadrobić stracone lata młodości? Jaki będzie ostateczny wybór Renaty?

 

Poznajemy Renatę oraz tajemniczego narratora trzecioosobowego, który do końca pozostaje słodką tajemnicą. Życie Renaty wkroczyło na zupełnie inne tory, a rychła pięćdziesiątka dodaje jej skrzydeł. Wiele drogowskazów i krętych dróg napotka po drodze, ale właśnie te osobiste doświadczenia będą dla bohaterki najlepszym lekarstwem na dotychczasowe bolączki.

 

„Zakochanym zawsze zmienia się optyka.”

 

Prawo do miłości, umiejętność wybaczania, wewnętrzna dojrzałość i opanowanie chaosu myśli to imponujący zbiór emocji składających się na historię o dojrzewaniu i prawie do szczęścia. Ta książka wywołuje refleksje, zaskakuje i przypomina o tym, że bycie z kimś to również przypatrywanie się i rozumienie własnych emocji, a nie tylko zaspokajanie pragnień tej drugiej osoby. Czy na co dzień nie zapominamy o tym notorycznie? Przeczytajcie koniecznie!

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 360
ISBN: 978-83-6781-349-5
Premiera: 12 lipca 2024

Louisa May Alcott „Małe kobietki” Marginesy

Ogrzać się w cieple skromności.

 

Cztery panny March: Meg, Jo, Beth i Amy mieszkają w posiadłości Orchard House. Ich ojciec bierze udział w wojnie secesyjnej, a matka nie szczędzi sił, by dobrze wychować swoje dorastające córki. Bieda niejednokrotnie zagląda do ich domu, ale dziewczęta są nauczone jak dzielnie z nią walczyć. Mają swoje marzenia, ale nie tęsknią za przepychem. Wystarczy im jedna muślinowa sukienka, by dobrze się bawić na kolejnych potańcówkach. Dziewczęta starają się urozmaicić sobie czas, organizują ciekawe zabawy. Ich żywiołowość i energia zostają zauważone. Do ich grona dołącza młody Laurie z sąsiedniego, bogatego domu. Chłopice, choć niewątpliwie jest bogaty, odczuwa samotność, więc przebywanie w towarzystwie panien March jest dla niego odskocznią od blichtru i chłodu wymuskanych wnętrz domu.

 

„Bo miłość odpędza strach, a wdzięczność przezwycięża dumę.”

 

Historia dziewcząt osadzona jest w latach sześćdziesiątych XIX wieku. Skromność życia rodziny March godna jest podziwu, bo biedy nie daje się tu odczuć. Jest za to zaradność, ciepło domowego ogniska, umiejętność oszczędzania, brak pychy i sztuka odnajdywania takiej drogi życia, która poprawi los młodych bohaterek. Wszystko wedle zasad i wartości moralnych.

 

„Małe kobietki” to powieść o dorastaniu, młodzieńczym entuzjazmie i życiowych wyzwaniach, które da się pokonać, gdy ma się przyjazne ramię tuż obok siebie. Mnóstwo emocji, które są udziałem bohaterek o różnych temperamentach i charakterach, to uczta dla czytelników pragnących ciepłej, klasycznej opowieści o życiu. Jakże miło ogrzać się w cieple skromności, gdy wokół panuje moda na wystawność, bogactwo i wyścig za pieniądzem. Za to uwielbiam „Małe kobietki”. Ponadczasowa, piękna historia.

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 344
ISBN: 978-83-6812-128-5
Przekład: Anna Bańkowska
Premiera: 19 czerwca 2024

Ferenc Molnar „Chłopcy z ulicy Pawła” Marginesy

To sprawa honoru.

 

„Chłopcy z ulicy Pawła” to nowe tłumaczenie uniwersalnej, znanej na całym świecie powieści „Chłopcy z placu Broni”. Akcja rozgrywa się wiosną 1886 roku w peszteńskiej części stolicy Węgier. U zbiegu ulic Pawła i Marii leżała działka nazywana Placem. Było to idealne miejsce do zabawy. To tam powstała twierdza, której broniły dwa obozy: grupa pod wodzą Janosza Boki i Czerwonych Koszul pod dowództwem Feriego Acza. Każdy z nas zna tę historię, bo książka należy do kanonu lektur szkolnych.

 

Czym różni się to wydanie od innych? Świeżością przekładu, co daje lepszy obraz prawdziwego przekazu tej książki. Zdecydowanie lepiej można tu poznać historię Węgier. Walka plemienna dwóch dzielnic, dwóch szkół, to walka o terytorium, ale też próba charakteru, umiejętności przestrzegania wartości moralnych, sztuki współdziałania w grupie. Przedstawiona tu historia ma nie tylko taki wydźwięk. Dzięki nowemu przekładowi czuje się też wydźwięk patriotyczny, ściśle nawiązujący do walk narodowowyzwoleńczych Węgrów.

 

 Warto sięgnąć po tę książkę i poznać jej treść na nowo. Nastoletni chłopcy, a nawet dzieci, mają tu postać heroiczną, są jak ikony waleczności i honoru. Są tu też zdrady i cierpienie oraz gorzki smak zwycięstwa, bo na tym też polega przecież życie. Walka o honor i wolność tak często noszą rysy bólu i cierpienia. W tej powieści znajdziecie wartości ponadczasowe, może nawet obce współczesnemu młodemu pokoleniu. W nowej odsłonie dobrze znanej książki z pewnością można liczyć na wierny przekład węgierskiego oryginału, co z pewnością ma ogromne znaczenie dla pełnego odbioru treści, która wyszła spod pióra Ferensa Molnara.

 

Oprawa: twarda
Liczba stron: 208
ISBN: 978-83-6812-118-6
Przekład: Miłosz Waligórski
Premiera: 29 maja 2024

Maria Paszyńska „Dziewczyny ze Słowaka” Znak Literanova

Kiedy Warszawa oddychała strachem.

 

W czasach, kiedy stolica oddychała strachem, a łapanki, aresztowania, wywózki, publiczne egzekucje, nieustanne kontrole były chlebem powszednim (a tego brakowało!) nie sposób myśleć o przyszłości. Bo jak uwierzyć w to, że będzie wolna Polska, gdy wojna jest niekończącym się pasmem cierpienia, które dotyka ludzi w każdym wieku?

 

Dziewczyny ze Słowaka znały chłopaków z Batorego: Rudego, Alka i Zośkę. Znały Aleksandra Kamińskiego, który później opisał dramatyczne losy chłopaków. Harcerki z warszawskiego liceum miały marzenia i plany na przyszłość, ale los przynosi im coś zgoła innego. Wojna. Tajne komplety, życie w strachu, działalność konspiracyjne, ryzykowanie życiem, aby zawalczyć o Polskę. Nie wszystkie przeżyły. Walka była dla nich czymś oczywistym. Tu nie było miejsca na zastanawianie się czy wybieranie lepszego zła. Były młode, energiczne, pełne zapału i woli walki. Wierzyły w honor, miały nadzieję i nie wahały się w dramatycznych chwilach. Nie raz stawiały własne życie na szali, ale szły, bo tak było trzeba.

 

„Czekano na nią. Liczyli, że nie zawiedzie. Miała zadanie do wykonania i nawet jeśli jego powodzenie było tylko kroplą w morzu potrzeb, w drodze do odzyskania niepodległości każda tak kropla miała znaczenie.”

 

Ewka Matuszewska, Wanda Sygietyńska, Janka Staniewiczówna, Hanka Piotrowska, Hanka Szapiro, Hanka Smoleńska, Ada Zawadzka, Dziunia Gadomska, Halina Cieszyńska. Kiedy zaczęła się wojna niektóre z nich dopiero rozpoczynały naukę w warszawskim liceum Słowackiego. Do matury w 1944 roku przygotowywały się na tajnych kompletach. Z pewnością marzyły o  nauce w normalnych warunkach, ale te, które miały, trzeba było wykorzystać w pełni, bo czas płynął, a życie toczyło się nadal. Dyrektor Helena Kasperowiczowa dodawała im otuchy. Dziewczyny wierzyła, że przetrwają, tak jak ich przyjaźń, której nikt nie pokona. Niestety, każdy kolejny dzień przynosił śmierć. Jak dużo może znieść człowiek? Czy dokarmianie lęku jest gorsze od poddania się? Jak nadać życiu sens, gdy doświadczyło się tak wiele zła?

 

To książka, którą powinien poznać każdy. Odkrywa historię, o której powszechnie nie mówi się w szkole, nie ma jej w kanonie lektur. Ukazuje odwagę, waleczność, emocjonalność i wewnętrzne piękno młodych dziewczyn ze Słowaka, które nie wahały się przed podjęciem konkretnych kroków ku wyzwoleniu ojczyzny. One były jak skała i żaden lęk nie był w stanie ich obezwładnić. Poważnie traktowały swą działalność konspiracyjną. Walczyły. Dla nas. Przy okazji 80-rocznicy Powstania Warszawskiego warto pochylić się nad historią warszawiaków, którzy też mieli marzenia i plany, ale nie wahali się przed ryzykiem. Ich naznaczone krwią życie powinno być wzorem i drogowskazem dla współczesnych, którzy tak często narzekają na banalne sprawy. Cześć ich pamięci!

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 416
ISBN: 978-83-2409-594-0
Premiera: 31 lipca 2024

Iwona Banach „Szczęśliwy pech” Dragon

Reginaldowy pech.

 

Reginalda Kozłowska, Rafał Markowski i Carlo Antonio vel Tonino. A, jest jeszcze Mirella, czyli Mirka, Barciakowa, posterunkowy i listonosz. No i oczywiście Szatan, bo bez niego cała historia nie byłaby taka sama. Stary dom, mroczne piwnice z kościotrupami i cała masa perypetii powodowanych przez Reginaldę. Cóż, ta dziewczyna ma to już we krwi, że gdzie się nie pojawi, od razu są kłopoty. Życie autorki kryminałów musi być barwne, bo przecież większość akcji fabularnych opartych jest na samym życiu. Jeśli chcesz mieć szczęście, omijaj Reginaldę szerokim łukiem. Ot taki wniosek. Hm, są też tacy, którzy lubią dwa w jednym, więc biorą i szczęście i reginaldowego pecha. Ale to już zupełnie inna opowieść.

 

Tymczasem… wieś Dębogóra zachwyca spokojem, więc Reginalda właśnie tam wyszukała pensjonat, aby spędzić tam najbliższe miesiące. Reset się przyda, a tu będzie miała doskonałe warunki do tworzenia. Wydawca już zaciera ręce, więc nie ma co, trzeba iść za ciosem. Dobra, wiemy, że Reginalda ma mały kryzys twórczy, ale przecież go pokona. Tyle nowych możliwości przed nią stoi. Choćby sam fakt, że drzwi pensjonatu zamknięto na głucho i nic nie wskazuje na to, by właściciele śpieszyli się z jego otwarciem.

 

Rafał Markowski mieszka tu sam i wcale nie tęskni za była żoną. A, przepraszam, nie sam, bo ma psa Szatana. Nie marzy o lokatorce, choć tą znajduje pod drzwiami. Kto mu zrobić tego psikusa? Jak zniechęcić tę dziewczyną od zamieszkania w jego domu? W dodatku, Reginalda ma niebywałą wręcz skłonność od pakowania się w kłopoty i każda godzina to ryzyko dla niego i jego domu.

 

Nie mija wiele czasu, gdy do duetu dołącza Carlos Antonio vel Tonino. Włoch tutaj? Skąd? Dlaczego? I po co? Dość ekscentryczny z niego gość i nieco trudno go zrozumieć, bo po polsku mówi po swojemu. Bądźcie pewni, że wyniknie stąd wiele zabawnych sytuacji. Co najlepsze, cała trójka na poważnie zabierze się za odnalezienie skarbu dziadka, bo już obcy zacierają na niego ręce.

 

Jak ja lubię takie klimaty! Zabawnie, z przytupem i odrobiną ciepłych emocji tam, gdzie nikt by się ich nie spodziewał. W tym szaleństwie jest metoda! Również na Reginaldę. Z tą powieścią będziecie się świetnie bawić, a ekspresja zdarzeń nie pozostawi złudzeń – skarb tu jest! Mega pozytywna książka z mnóstwem perypetii, nieprzewidzianych akcji i błędnych tropów. Dobra rozrywka murowana! Jak zwykle zresztą, bo u Iwony Banach nie ma miejsca na smutki.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-8274-408-8
Premiera: 5 lipca 2024

« Starsze wpisy Recent Entries »