8 marca 2019

Hanna Greń „Otulone ciemnością” Replika

Otulone-ciemnoscia-504x712

Zgubne wpływy.

 

Mroczna strona natury ludzkiej jest zagadkowa i niebezpieczna. Może wymykać się spod kontroli, przerażać i mieć zgubny wpływ na życie. Może zabijać. I to jest najbardziej frustrujące.

 

Wchodząc do Trójkąta Beskidzkiego łatwo przepaść w wirze literackiej treści. Hanna Greń ma talent do wciągania , omamiania, a kolejne elementy układanki wcale do siebie tak idealnie nie pasują. Trzeba szukać dalej. I drążyć. Kombinować i analizować. Mocne wrażenia gwarantowane!

 

W okolicy Wisły grasuje morderca powodowany „świętą misją”. Jakie ma motywy, by pozbawiać życia kolejne kobiety? Dlaczego naznacza je w charakterystyczny sposób? Komisarz Benita Herrera drąży temat nie oglądając się na typowe przesłanki. Ona wie, że klucz jest gdzie indziej. Tylko gdzie? I czy otworzy odpowiedni zamek? Angażuje się w to śledztwo całą sobą. Zapomina o świecie i bliskich. Jest w śledczym amoku. To jej życie, jej pasja. Decyduje się poprosić o pomoc przyjaciela z Wisły, Konrada Procnera. Krok po kroku dochodzą do osoby Aleksandra Podżarskiego, dobrze znanego kręgom miejscowej policji gangstera. Czy może mieć coś wspólnego z tą sprawą? I dlaczego wyzwala tak niewiarygodne fluidy u Benity?

 

Najciemniej pod latarnią? Czasem tak. A pozory mogą mylić. Autorka genialnie miesza tropy, aby nie być pewnym absolutnie niczego. Dynamizm akcji, doskonałe dialogi i to coś, co charakterystyczne dla Hanny Greń, składają się na fenomenalny kryminał z dużą dawką prawdziwych emocji. Książka godna uwagi.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 432
ISBN: 978-83-66217-03-4
Premiera: 29 stycznia 2019

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika.

Dorota Wachnicka „Grzesznica” Edipresse Książki

grzesznica

Rysa w prywatnym CV.

 

Każdy ma jakąś przeszłość, a może nawet tajemnice, o których nie chce myśleć. Bywa, że są niegroźne, błahe, ale zdarza się też tak, że mogą zaważyć na przyszłości. Po co je ujawniać! Niestety, dla niektórych może być to karta przetargowa w interesach i furtka do kariery. Warto?

 

Dominika przeszła długą drogę zanim została żoną Marcusa, spełnioną matką i usatysfakcjonowaną zawodowo kobietą. Stabilne życie, bezpieczny dom, spokojny i szczęśliwy związek mogą lec w gruzach za sprawą przeszłości, która zostawiła rysę w jej prywatnym CV. Nie można być dumnym z pracy zarobkowej w charakterze dziewczyny do towarzystwa. Ta profesja, owszem, dawała jej niebagatelne korzyści finansowe, ale moralnie stawia ją w trudnej sytuacji. Zwłaszcza, gdy stabilność jest tak ujmująca i kusząco ciepła, bo bezpieczna. Niestety, są osoby, którym zależy na zepsuciu jej dobrego imienia. I co dalej? Czy kochający mąż wykaże maksimum wyrozumiałości? A może trzeba zawalczyć o siebie i nie bać się własnej przeszłości?

 

W obawie przed zdemaskowaniem nieczystej przeszłości można zapaść się w grząski grunt własnej niepewności. Ta powieść udowadnia, że nie warto. Zaufanie, miłość i zrozumienie grają tu pierwsze skrzypce i nic nie jest w stanie ich zakłócić. Trzeba tylko, by były prawdziwe. Polecam tę książkę waszej uwadze.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 296
ISBN: 978-83-8164-007-7
Premiera: 13 lutego 2019

Podziękowania dla Edipresse Książki.

Laura Ellen Anderson „Amelka Kieł i Bal Barbarzyńców” Wydawnictwo Literackie

amelka i bal

Lepiej poznać siebie.

 

Zycie bez przyjaciół jest puste i dość smutne. Nic dziwnego, że tak bardzo pragnie się towarzystwa. Nawet w Nokturnii, gdzie rzekomo rządzi samotność i smutek.

 

Kraina Wampirów – Nokturnia jest zaprzeczeniem stereotypów. Akurat tu mieszkają istoty, które uwielbiają towarzystwo, wcale nie żywią się krwią i urządzają doroczne bale. Co prawda przychodzą na nie sami dorośli, ale zawsze to coś! W nokturnowym świecie dzieci też jest wesoło, bo wciąż coś się dzieje. Ale najlepiej jest w gronie przyjaciół. Nic dziwnego, że Amelka Kieł reaguje tak nerwowo, gdy jej Dyńka znika i wpada prosto w ręce zarozumiałego księcia Tadżina z sąsiedniego królestwa. Nie ma wyjścia, trzeba walczyć o swoje. Amelka wyrusza do pałacu Tadżina by odzyskać Dyńkę, a przy okazji pokazać zarozumialcowi, gdzie raki zimują. Jakież będzie jej zaskoczenie, gdy przypadkiem natknie się na pamiętniki ojca Tadżina! Amelka zupełnie inaczej spojrzy na tego chłopca i zacznie rozumieć jego pyszałkowate zachowanie.

 

Warto mieć przyjaciół i wczuć się w ich emocje, aby lepiej poznać samego siebie. Seria książek o Amelce Kieł to gwarancją żywiołowej akcji, ładunku pozytywnej energii, inteligentnych skojarzeń i dobrych wartości. A wszystko w otoczce fantastycznego świata, który fascynuje młodych czytelników.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 224
ISBN: 978-83-08-06568-6
Premiera: 3 października 2018

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Jestem osobą konkretną… Rozmowa z Izabellą Frączyk

28167789_1695695370496033_7881549472518564251_n

„Jestem osobą konkretną…”

 

W związku ze wznowieniem książki „Kobiety z odzysku”, w Wydawnictwie Prószyński i S-ka, zapraszam do lektury wywiadu z Izabellą Frączyk.

 

Ostatnio rozmawiałyśmy we wrześniu 2015 roku. Co od tego czasu zmieniło się w Pani życiu zawodowym?

 

Poważnie? To było aż tak dawno? Myślałam, że maksymalnie półtora roku temu 🙂 W moim życiu niewiele się zmieniło poza tym, że dzieci urosły, przybyło mi trochę nowych zmarszczek, kilka nowych tytułów pojawiło się na półce, przejechałam mnóstwo kilometrów i trochę okrzepłam w tej mojej robocie.

 

Pisanie jest dla Pani sposobem na życie, pasją czy odskocznią od codzienności?

 

Cóż, chcąc w miarę regularnie pisać książki, prędzej czy później trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, w jaki sposób traktujemy całe to nasze pisanie. Czy jest to jedynie hobby uprawiane w chwilach wolnych od zawodowych zobowiązań, czy też pisanie w pewnym momencie stanie się zawodem uprawianym na poważnie. W moim wypadku mamy już do czynienia z tą drugą opcją. Chcąc pisać regularnie, już nie można się rozdrabniać. Dwie premiery rocznie to nie są przelewki. Do tego żaden normalny pracodawca, nie przymknąłby oczu na moje rozliczne wyjazdy. Zatem nie mam już wyjścia.

 

Pisze Pani o kobietach i raczej dla kobiet. Trzeba przyznać, że to wymagająca grupa odbiorców…

 

Ależ ja wcale nie piszę dla kobiet 🙂 Mam całkiem spore, wierne grono fanów wśród mężczyzn. Już dawno temu utarło się przekonanie, że jeśli książkę napisze kobieta, w dodatku o kobietach, i jeszcze na okładce znajdzie się kobieta, to na bank mamy romans. Nic bardziej błędnego. Tak naprawdę  w naszej branży  mało kto pisze romanse. Obyczajówki z ukłonem w stronę komedii- to moja bajka. A czytelnicy wysoko stawiają poprzeczkę, zatem trzeba się starać, żeby sprostać oczekiwaniom.42494621_2028816440514989_3831709765516394496_n

 

Proza obyczajowa nieodmiennie cieszy się popularnością, zwłaszcza wśród czytelniczek. Jak Pani sądzi, skąd się to bierze? Dlaczego kobiety częściej sięgają po tego typu książki?

 

Istotnie, kobiety czytają dużo więcej niż mężczyźni. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia z czego to wynika. Może z większej wrażliwości? Może z nieco bardziej skomplikowanej sfery psychologicznej. Naprawę nie wiem…

 

Książki spod Pani pióra są dynamiczne i ze sporą dawką humoru. Gdy sięgam po kolejny tytuł wiem, że spędzę miłe chwile. Znak rozpoznawczy autorki?

 

Wygląda na to, że chyba już tak… Na początku mojej przygody z pisarstwem nawet nie marzyłam, że uda mi się wypracować własny rozpoznawalny styl. Tymczasem coraz częściej słyszę, że moją twórczość ma już własną markę. Że się wyróżnia. Niedawno przeczytałam w recenzji, żeHumor to jakby ślad linii papilarnych autorki w jej powieściach – jedyny, niepowtarzalny. To jak pieczęć lakowa na dawnym dokumencie – nie do podrobienia.”. To była dla mnie ogromna radość. Może faktycznie coś już jest na rzeczy.

 

W wydawnictwie Prószyński i S-ka właśnie ukazała się książka „Kobiety z odzysku”, a właściwie pierwszy tom tej powieści. Ten tytuł już znamy z Pani twórczości. To wznowienie z rozszerzeniem treści?kobiety.z.odzysku

 

„Kobiety z odzysku” to druga powieść w mojej karierze. Wydałam ją sama, dawno temu i  za własne pieniądze. W słabym wydawnictwie. To były koszmarne chwile, okupione ogromnym stresem. Na szczęście książka sprzedała się fantastycznie, ale mimo kilku dodruków, po wyczerpaniu nakładu, postanowiłam zaproponować ponowne wydanie u mojego obecnego wydawcy.  Szczególnie że niedawno napisałam kontynuację losów moich trzech bohaterek „Kobiety z odzysku- TRUDNE WYBORY”, która ukaże się w maju. Będzie to druga część przygód Zuzki, Felicji i Gośki. Stare „Kobiety z odzysku” w nowej odsłonie otrzymały profesjonalną korektę  oraz nową okładkę, ale to w dalszym ciągu ta sama książka. Osobiście uważam, że dopisywanie na siłę nowych scen, czy rozdziałów to wyłącznie sztuczny marketingowy wybieg. Ja jestem osobą konkretną, wolałam napisać cały tom drugi 😀

 

Jak to jest z tym pisarstwem? Im więcej książek na koncie, tym większa energia do pisania i więcej kolejnych pomysłów? A może przychodzą też chwile, kiedy kompletnie brak inspiracji do dalszego pisania?

 

Na szczęście nie wiem, co oznacza brak weny. Oczywiście zdarzają się chwile, kiedy bezmyślnie gapię się na migający kursor i słowa nie płyną, ale to zwykle chwilowy „korek” twórczy. Nawet po wydaniu wielu książek, pisanie sprawia mi mnóstwo radości. Poza tym, uważam że dorobek zobowiązuje. Im więcej książek na koncie, tym bardziej staram się, by nie obniżyć lotów, by nie sprawić czytelnikom zawodu.

 

Jakie są Pani ulubione formy spędzania wolnego czasu?40252612_1995330793863554_6188141356263669760_n

 

To nie tajemnica. Mam dwie  wielkie pasje. Motoryzację oraz gotowanie. Współtworzę także bloga Świeżo Napisane, gdzie poza przepisami publikujemy z przyjaciółką także zabawne felietony. Oczywiście poza sterczeniem w kuchni i tłuczeniu się quadem po błocie,  sporo czasu poświęcam remontowi czterdziestoletniej corvetty. To latem. Za to zimą mogłabym zamieszkać na wyciągu. Kocham narty i snowboard.

 

Spotkania autorskie to ważna część życia pisarza. Bezpośredni kontakt z czytelnikami z pewnością daje obraz tego, jak odbierana jest Pani twórczość. Można z nich wyciągnąć wnioski i czegoś się nauczyć?32737085_2466753433350473_5779800192454754304_n

 

Często jeżdżę na spotkania z czytelnikami. Czasem w miejsca, które ciężko znaleźć na mapie. Wszędzie jest naprawdę świetnie. Czytelnicy każdorazowo dosłownie zasypują mnie pytaniami. To, poza pisaniem, drugi najfajniejszy aspekt mojej pracy. A wnioski? Każdy wyciąga własne, nieraz bywam zdziwiona, jakież to mądrości uważny czytelnik potrafi wyłuskać z moich historii. Jako że jestem jak najdalsza od moralizowania, prawienia kazań i mówienia komuś jak ma żyć. Jeżeli faktycznie w moich książkach da się znaleźć wartościowy przekaz, bardzo jest mi z tego powodu miło.

 

A teraz o czym Pani pisze? Jakie plany wydawnicze?

 

O czym piszę? Prawdę mówiąc, to jeszcze nie wiem. Mam dopiero 30 stron i nawet bladego pojęcia, co to będzie 🙂 Jak napiszę to się dowiem, ponieważ jak zwykle nie mam planu ani nawet mglistego pomysłu na fabułę. Na razie jestem na etapie, kiedy poznaję moich bohaterów, a już co wymyślą… to jeszcze nie wiem. Natomiast w temacie planów wydawniczych mam więcej konkretów. Jak już wcześniej wspomniałam, w maju ukaże się kontynuacja „Kobiet z odzysku”. W 2019 planujemy również kilka wznowień.  Jesienią natomiast ujrzy światło dzienne moja kolejna powieść o roboczym tytule „Spełniony sen”. Zapewne niektórzy moi czytelnicy pamiętają, jak na potrzeby tej historii zatrudniłam się na stacji benzynowej, aby lepiej poznać branżę. Część znajomych myślała, że naprawdę zmieniłam pracę 🙂 No i tak oto moja kolejna bohaterka, Beata wylądowała w takim miejscu. A dzieje się tam, oj dzieje…

 

Serdecznie dziękuję za rozmowę.

 

Dziękuję i pozdrawiam!

Adam Węgłowski „Czas mocy” Majula

czas mocy

Pasja odkrywania.

 

Pamiętacie czasy, kiedy dzieci wychodziły na dwór, nawet przy trzydziestostopniowym mrozie i zawsze potrafiły znaleźć pomysł na zabawę? Pamiętacie czasy, gdy nie było komputerów, telefonów i tabletów, a najlepszymi grami były te wymyślone przez dzieci? Pamiętacie czasy, gdy dzieci nie miały kłopotów z integracją sensoryczną, bo świat poznawały wszystkimi zmysłami? Science-fiction? Nie! To lata osiemdziesiąte minionego wieku. W podróż do takiego świata zabiera czytelników autor i zaraża pasją odkrywania, która daje tak wiele radości.

 

Banda czwórki dwunastolatków uwielbia „Gwiezdne wojny”. Jakaż to była radość, gdy udało się obejrzeć ten film na dużym ekranie w kraju, który do Zachodu miał bardzo daleko i, w dodatku, pod górkę. Luk, Leja, Hansolo i Czubaka świetnie się bawią szykując do natarcia na Gwiazdę Śmierci, a przy okazji przeżywają wiele nastoletnich przygód, ciesząc się swą pasją i fascynując tym, co mają pod ręką. A wiele nie mieli, bo nikt nawet nie marzył o takiej technologii, którą mamy teraz. Żyjąc nieco wolniej, ale równie intensywnie co dorośli teraz, odkrywają siłę przyjaźni, moc zaufania i sens walki ze złem. Mieszkają na Mazurach, ale odbywają dalekie kosmiczne podróże i marzą o wielkiej przyszłości, która musi wiązać się z ulubionymi bohaterami. Wierzą, że bycie dżedaj zobowiązuje.

 

Fascynujący powrót do lat osiemdziesiątych XX wieku. Jestem zachwycona sposobem uchwycenia przez autora tak wielu drobiazgów z tamtych czasów. Na nowo odżyły w mej głowie i wywołały sentymentalny uśmiech na twarzy. Współczesnym czytelnikom potrzeba więcej takich książek! Akcja na pierwszorzędnym poziomie, wielka pasja i zaangażowanie bohaterów, a do tego cudnie odmalowane realia PRL-u. Po prostu, jest moc!

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 416
ISBN: 978-83-9495-020-0
Premiera: 2017

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Autorowi.

« Starsze wpisy Recent Entries »