Archive for Author Aneta Kwaśniewska

Gill Rapley, Tracey Murkett „BLW. Bobas Lubi Wybór” Mamania

BLW-Bobas-lubi-wybor-Wyd-II-450_1

(Z) Czym to się je?

 

Jak pozwolić dziecku na samodzielne jedzenie? BLW, czyli baby-led weaning, odkrywa przed rodzicami jeden z lepiej chronionych sekretów rodzicielstwa bez stresu. Papki i łyżeczka odchodzą w przeszłość. Dziecko ma wybór (!) i wie, co i ile zjeść. Zaintrygowani?

 

BLW to nowatorska, choć bardzo stara, metoda żywienia niemowląt. Dawać półrocznemu dziecku kawałki jedzenia do ręki? Czy to odpowiednia droga? Specjaliści od BLW przekonują, że tak, bo tylko dzięki temu gwarantujemy maluszkowi paletę zdrowej żywności, rozwijamy jego umiejętności społeczne, zdolność żucia, sprawność manualną i koordynację ruchową. Posiłek przestanie być koniecznością, będzie przyjemnością. W BLW to nie rodzic, a dziecko decyduje kiedy rozpocząć odstawienie, czyli wprowadzenie pokarmów stałych do diety. Brzmi spektakularnie? Może tak, ale w sumie setki lat temu nikt aż tak nie trząsł się nad swoimi pociechami jak teraz, dziecko jadło wszystko, co miało pod ręką, więc czemu nie spróbować? I od rodziców zależy, co pod tą ręką się znajdzie.

 

Autorki przekonują, że warto podjąć trud wykształcenia u dziecka zdrowego stosunku do jedzenia i pozwolenia mu na to, by samo przejęło stery przejścia od karmienia piersią do jedzenia posiłków wraz z rodziną. W tym poradniku znajdziecie praktyczne wskazówki jak stosować baby-led weaning ze swoim dzieckiem, a konkretne opinie  wielu rodziców nadają tej metodzie autentyczności. Niech jedzenie stanie się radością, a nie obowiązkiem do wypełnienia! Polecam Waszej uwadze.

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 240
ISBN: 978-83-66329-55-3
Premiera: 20 listopada 2019

mamania

Ilona Gołębiewska „Kochaj coraz mocniej” Muza

kochaj-coraz-mocniej

Tu czuje się zapach lip.

 

Aby sięgnąć po marzenia trzeba zrobić pierwszy krok. A potem kolejne, przybliżające do celu. Ta optymistyczna powieść o pięknie, miłości idealnej i potędze marzeń jest świetną odskocznią od codziennych trosk.

 

Lilianna Horczyńska kończy pierwszy etap studiów na instrumentalice w Wiedniu. Kocha grę na fortepianie, muzyka jest jej pasją. Ma jasno wyklarowane marzenia i jest blisko ich spełnienia. Jedzie na wakacje do dworku babci na Lipowym Wzgórzu. Tam ma odpocząć i nabrać wiatru w żagle okrętu zmierzającego ku przyszłości. Życie jest jednak nieprzewidywalne. Beztroskę przerywa choroba ukochanej babci, dla której jedynym ratunkiem jest ryzykowna operacja. Lilli zmienia większość planów i zamierza zostać w dworku. Okazuje się, że w miejscowej szkole też jest sporo do zrobienia. W zaciszu lip zaś można spotkać prawdziwą miłość. W dodatku dziewczyna odkrywa pewną tajemnice z przeszłości rodziny, co stawia jej świat na głowie. Czy Lilka sprosta wszystkim wyzwaniom?

 

Ciepła, klimatyczna opowieść o miłości, szacunku, marzeniach i sztuce ich spełniania. Wszystko w cudnym klimacie Podlasia. Czytając tę książkę czuje się zapach lip. Bzów i maków, a na myśl przychodzą tylko pozytywy i sielskość. Jest spokojnie, dojrzale, pięknie. Czego chcieć więcej w szalonych czasach?

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 480
ISBN: 978-83-287-1382-6
Premiera: 20 maja 2020

muza

Iwona Banach „Głodnemu trup na myśli” Dragon

glodnemu-trup-na-mysli

Koniec świata i miliony.

 

Co może się wydarzyć na zwykłej klatce schodowej w czasie zapowiadanego armagedonu? Przezabawna komedia kryminalna spod pióra Iwony Banach to gwarancja dobrze spędzonego czasu. Jestem oczarowana bystrymi spostrzeżeniami, doskonałymi dialogami i humorystyczną akcją.

 

Wariatkowo to w miejscowym slangu drogi ośrodek leczenia zaburzeń odżywiania. Przybywają do niego dwie całkiem „spore” „polskie Amerykanki”. Ich postura  i kolorowe fikuśne stroje przyciągają uwagę. Wszystko nabiera rozpędu, gdy pewnego dnia zwłoki jednej z nich zostają odnalezione na klatce schodowej pobliskiego bloku. W śledztwo angażuje się prywatny detektyw Magda oraz jedenastoletnia Myszka, czyli Marysia, która interesuje się czymś więcej niż różowymi jednorożcami. Szybko okazuje się, ze ofiara była milionerką, pochodziła z tych okolic i zobaczyła ducha. Skąd ten duch? Przecież nie zmaterializował się, ot tak, po prostu. Chłopak Magdy jest policjantem i wcale nie chce się angażować w tę sprawę. Jakie jest drugie dno tej przedziwnej zbrodni?

 

Możecie być pewni, że nie będziecie się nudzić. Autorka ma patent na kreowanie barwnych postaci, dynamicznej akcji i bystrej narracji. Doskonała obserwatorka rzeczywistości plastycznie przekłada ją na swoje powieści. Na poprawę humoru to idealna propozycja dla czytelników. Polecam.

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-8172-439-5
Premiera: 17 czerwca 2020

dragon

Agnieszka Lingas-Łoniewska „Kolacja z Tiffanym” Burda Książki

kolacja-z-tiffanym

Fundament odlany z kłamstw.

 

Podobno brylanty są najlepszymi przyjaciółmi kobiet. Czy ich blask jest dobrym doradcą?

 

Natalia Lisek to specjalistka od wpadek. Może nie byłoby ich aż tyle, gdyby nosiła okulary. Jest w tych wpadkach jakiś urok i nie sposób nie polubić bohaterki. Ba! Niektórzy chcieliby ją nawet poślubić!

 

Natalia została właśnie zwolniona z pracy w lodziarni. Nikt nie liczył się z tym, że jest specjalistką od deserów. Cóż, trzeba wrócić do rodzinnego domu na wsi i tam poszukać rozwiązania problemów. Okazuje się, że ojciec takowe już ma w zanadrzu. Ślub z synem sołtysa to gwarancja prestiżu i udanego życia. Już wylicza ile trzeba kupić wódki na wesele. Tylko że Natalia nie chce ślubu. Nie pozostaje jej nic innego jak uciekać od rychłego niebezpieczeństwa. Wraca do Wrocławia i szuka pracy. Przez pomyłkę trafia na niewłaściwą rozmowę kwalifikacyjną i zostaje przyjęta w ekskluzywnej firmie przygotowującej prestiżowe eventy. Błysk w oku szefa nie może mylić. I to dopiero początek przygód oraz odlewania fundamentu z kłamstw, które mogą prowadzić do szczerej prawdy.

 

Uwielbiam takie powieści! Jest dynamicznie, z humorem, emocjonalnie i zaskakująco. Trudno powstrzymać uśmiech śledząc losy bohaterki. W tym szaleństwie jest metoda, bo skromność może iść w parze z odwagą, a miłość świetnie sobie radzi nawet z ujarzmieniem groźnych przeciwników. Dzieje się dużo, czyta się szybko. Jest zmysłowo i zuchwale, ale również słodko i gorzko. Gorąco polecam.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 264
ISBN: 978-83-8053-740-8
Premiera: 3 czerwca 2020

burda ksiazki

Stefan Darda „Jedna krew” Videograf

763770-352x500

Patronat medialny

 

Zainfekowanie pustką.

 

Ponoć czasem lepiej nie wiedzieć za dużo. Klątwa jednej krwi jest jednak taka, że będziesz szukać, aż znajdziesz. Zakażenie polega nie tylko na zatruciu krwi. To również zainfekowanie pustką, która wyzwala nieludzkie instynkty. Stąd już blisko do degeneracji uczuć, a bez uczuć nie ma nic.

 

Wieńczysław Pskit miał zaledwie 11 lat, gdy doszło do dramatycznych wydarzeń w położonej w sercu Bieszczad wsi Nowa Żernica. Nie tak miała wyglądać przyszłość jego ukochanej ciotecznej siostry Niki.  Był rok 1984. Te zdarzenia na trwałe zapisały się w głowie Wieńczyka. Już nigdy nie będzie niewinnym chłopcem. Nie zazna spokoju w dorosłym życiu. Klątwa jednej krwi będzie mu towarzyszyć nieustannie i prowadzić na drogi, których sam pewnie by nie wybrał.

 

Pogański zwyczaj, znany sprzed wielu lat, gdy ludzie z ziemi tomaszowskiej i hrubieszowskiej zostali przesiedleni na nieurodzajne bieszczadzkie ziemie w ramach akcji H-T, nie zaginął. Klątwa jednej krwi nadal krąży wśród tamtejszych mieszkańców. Czy Wieńczysław Pskit będzie tym, który da kres przerażającej tradycji? Nawet jeśli sądził, że nigdy więcej nie usłyszy o „jednej krwi”, która burzy się w żyłach po śmierci i każe szukać wiecznego ukojenia, to jeszcze nie wie, że jest w pułapce własnej obsesji. Jest rok 2011, kiedy Wieńczyk wraca do Nowej Żernicy, by zmierzyć się z przeznaczeniem. Właśnie tam otwiera symboliczne pudełko z zamierzchłymi sekretami. Zaczyna się walka o życie. A może o śmierć?

 

„Być może dopiero stojąc u progu śmierci, potrafimy docenić swoje nawet najbardziej mdłe i nieciekawe życie”.

 

Stefan Darda znowu intryguje. Podjął trudny, bo nie do końca poznany, temat z zakresu demonologii. Skąd biorą się wampiry, strzygi, demony? Według różnych wierzeń źródła pochodzenia mogą być wszelakie. Jednokrwistość. Syn z ojca, bliskie relacje, związki między ludźmi połączonymi krwią i owoce takich związków. A może to zło, które opanowało świat? Może zła energia krążąca między ludźmi? Kto wie? Brak zrozumienia, pustka, zamknięcie w sobie, a nade wszystko trwanie latami w sekretach i domniemaniach, które prowadzą do degeneracji uczuć. A bez uczuć nie ma nic. Pielęgnowanie w sobie zła może zmieniać psychikę. Pozory i sztuczna powłoka nie gwarantują szczęścia. Uprzedzenia zaś, mają wielką moc.

 

W moim odczuciu to nie tylko książka grozy, czy książka wampiryczna, ale przed wszystkim psychologiczna. Śledząc rozterki bohatera jesteśmy obserwatorami wielu faz jego przemiany, a ostatecznie i tak jest zaskoczenie, bo chyba nikt nie jest w stanie do końca zgłębić ludzkiej psychiki i mechanizmów jej działania. Stefan Darda subtelnie to podkreśla. W efekcie mamy kolejną świetną powieść spod wytrawnego pióra i niezmiennie, my czytelnicy, jesteśmy poddawani huśtawce przeżyć, nastrojów, emocji.

 

Na koniec jeszcze jedna subiektywna refleksja. Otóż, nie wiem jaki mechanizm rządzi czytelniczym wyobrażeniom, ale czytając kolejne książki Stefana Dardy, samoczynnie w roli głównego bohatera wyobrażałam sobie właśnie samego pisarza. Może przez doskonałą narrację pierwszoosobową? Tutaj mój plan runął, bo fragment z kluczem żurawi postawił pana Stefana w roli samego siebie. Genialny zabieg! A do tego Orkiestra Świętego Mikołaja, jakże osobista dla Autora.

 

Lektura „Jednej krwi” pochłonęła mnie całkowicie. Plastycznie oddane bieszczadzkie zakątki zachęcają do podróży w tamte strony, z tym że odtąd te podróże nie będą już takie same. Bo trudno będzie chodzić szlakiem do Chatki Puchatka, czy wspinać się na Smerek, bez wspomnienia zdarzeń z tej powieści. Trudno będzie nie poruszać swej wyobraźni, gdy będzie się przejeżdżało przez Lutowiska. Podobnie jak wcześniej było z Guciowem, Roztoczem, Pojezierzem Łęczyńsko-Włodawskim czy Przemyślem. Za ten realizm i sugestywność przekazu ogromnie dziękuję Autorowi. Ech, krótko mówiąc, znów dopadł mnie dardyzm. I to cudowny stan. Polecam również Wam! Kto nie posmakuje, ten nie zrozumie.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 416
ISBN: 978-83-7835-741-4
Premiera: 9 czerwca 2020

 

Za zaufanie, propozycję patronatu i wytypowanie mnie do napisania recenzji przedpremierowej gorąco dziękuję Stefanowi Dardzie.

 

Podziękowania dla

videograf

« Starsze wpisy Recent Entries »