16 sierpnia 2022

Piotr Rutkowski „Cyberapostoł. Piąta Siła” Warszawska Firma Wydawnicza

Cyberapostoł_okl

Na horyzoncie zdarzeń.

 

Tam, gdzie odczuwa się niewysłowioną cyfrową radość, musi być intrygująco. Przebywanie na karuzeli horyzontu zdarzeń, czyli w kilku miejscach naraz dzięki binarnej osobowości, to niewątpliwa atrakcja. Czy jednak na tyle, aby zrezygnować z prawdziwych, znanych nam uczuć?

 

Aleksander i Olga wrócili z wodorowej, ognistej planety Kepler 186-f, gdzie w czarnych dziurach bytowały binarne osobowości, nadzwyczaj inteligentne programy i sztuczne inteligencje. Na Ziemi uważani są za niegroźnych wariatów, którym potrzeba długiej terapii. Tymczasem oni poddają się niecodziennemu eksperymentowi, by w ten sposób ostrzec Zero Drugiego przed zaplanowaną na nim zemstą. Para śmiałków mierzy się z surrealistycznym wrogiem, który w każdej sekundzie swojego bytu rośnie w siłę niespotykaną wcześniej w całym Wszechświecie.

 

Cyfrowe rozdwojenie jaźni może być skrajnie niebezpieczne, bo w ten sposób można być Cyberapostołem i Cyberjudaszem. Pościg za samym sobą nie prowadzi do pożądanego celu. Rozwiązywanie kompleksowych zagadek, w których roi się od bitów, jest skrajnie wyczerpujące. W dodatku, wojna nuklearna eliminuje możliwość życia na Ziemi.

 

W świecie, w którym można zajrzeć do ludzkiego umysłu przy pomocy kwantowego replikatora, a podczas snu można prześnić dziesięć lat w jedną noc, nie powinno być żadnych barier. To świat science-fiction, ale czy ludzka myśl nie idzie buńczucznie w takim właśnie kierunku? Badania, nauka, technologie, brak czasu na zwykłe międzyludzkie kontakty, mogą prowadzić do takiego właśnie zagubienia, zawieszenia w czarnych dziurach, z których nie ma ucieczki.

 

Autor wykreował rzeczywistość, która budzi mieszane uczucia. Z jednej strony tęsknimy za wygodą, postępem technologicznym, a z drugiej wygląda to tak groźnie, nieludzko, mechanicznie. To świat, w którym nie ma miejsca na emocje i uczucia, bo wszystko poddane jest skrupulatnym wyliczeniom. Ludzka świadomość nie jest tu już bytem niezależnym, a składową konkretnego planu, wedle którego była kształtowana.

 

W tej książce nic nie jest oczywiste, za to nie brakuje nieoczywistości. Balansowanie między światami jest niecodzienną galaktyczną podróżą. Czy warto się w nią wybrać? Ci, którzy pragną odskoczni od dnia codziennego, znajdą tu wiele inspirujących do myślenia treści. Niewątpliwie ta opowieść zastanawia, jest daleka od sztampy, intryguje i przetacza w głowach czytelników wiele barwnych obrazów. Czy każdy z nich będzie do strawienia? To zależy tylko od otwartości odbiorcy.

 

Oprawa: miękka
Liczba stron: 695
ISBN: 978-83-8011-083-0
Premiera: 15 lipca 2022

wfw

Magdalena Witkiewicz „Listy pisane szeptem” Wydawnictwo Flow

listy-pisane-szeptem

Nauczyć się czytać siebie.

 

Bywa tak, że do miłości dojrzewa się wiele lat. Dzięki doświadczaniu codzienności, łatwiej zrozumieć, na czym polega głębia uczucia. Często przykrywa je gruba warstwa niedopowiedzeń i niezrozumienia, ale wystarczy ją powoli odsłonić, by na nowo ujrzeć to, co piękne.

 

Karolina i Sławek. Małżeństwo z dwudziestopięcioletnim stażem. Tak wiele mają za sobą. Pierwsza namiętność, ciąże, wyzwania rodzicielstwa, kryzysy, kłótnie, brak zrozumienia. Codzienność szczelnie przykryła uczucie, które drzemie gdzieś pod warstwą przemilczenia. Praca, pęd za zapewnieniem stabilizacji finansowej i wciąż rosnący apetyt na więcej sprawiły, że zabrakło czasu na czułość, bycie razem i rozkminianie głosów własnych serc. Cóż, bycie ze sobą czasem nieopatrznie zmienia się w bycie obok siebie.

 

„Cisza potrafi czasem wybrzmieć głośniej niż potok wykrzyczanych słów…”

 

Jeden mail zmienia perspektywę widzenia własnego związku. Karolina zwierza się zupełnie obcemu mężczyźnie z sieci ze swoich najskrytszych myśli. Może szuka rady w kwestii małżeństwa, które staje się coraz bardziej obce, dalekie od ideału? Może pragnie wreszcie z kimś szczerze porozmawiać? A może liczy na zrozumienie i to, że ktoś wreszcie pojmie właściwie to, co ma do przekazania? W listach pisanych po cichu odnajduje doskonałą odskocznię od szarości. Bo niby dlaczego ćwierć wieku małżeńskiego stażu nie może być absolutnie różowe? Albo przynajmniej przez chwilę widziane przez różowe okulary, które tak chętnie zakłada się w młodości?

 

„Dzielą nas kilometry, zainteresowania, ale kiedy na to spoglądam z dystansu, wydaje mi się, że fizycznie jesteśmy osobno, ale nasze dusze cały czas idą za rękę…”

 

Ech, ile tu życiowej prawdy! Magdalena Witkiewicz przedstawia historię o małżeństwie, jakich zapewne wiele, choć trudno mówić o tym głośno. Może dlatego szeptem? Bo tak łatwiej? Niejednokrotnie chciałoby się komuś zwierzyć z własnych małżeńskich rozterek, smutków, marzeń o idealności, gdy tej zupełnie brakuje. Najlepiej komuś obcemu, żeby z dystansu mógł poradzić, ocenić, dodać optymizmu. Czy skorzystałoby się z takich porad? Łatwiej pisać, rozważać, snuć domysły, niż wcielić je w życie, które jest przecież tak nudne, przewidywalne, szare, nijakie. Bo nasze.

 

„Czasami myślimy, że do tego wspólnie obranego celu powinniśmy iść zupełnie innymi drogami, czasem nam te drogi zupełnie nie pasują, ale na pewno oboje chcemy dotrzeć w to samo miejsce…”

 

A może warto zmienić perspektywę i wreszcie docenić to, co się ma? Zacząć rozmawiać, naprawdę rozmawiać, a przede wszystkim słyszeć to, co mówi ta druga strona? Bo gdzieś w tej nieidealności może kryć się pełnia szczęścia. Trzeba delikatności, zrozumienia i empatii, by spróbować ją odkryć. Życie jest utkane z drobnych spraw, gestów, które składają się na prawdziwą pełnię. W poszukiwaniu tej pełni tak łatwo się zagubić. Bo czasem wystarczy podmuch zefirka, by uniósł nas daleko poza zasięg bliskości. I jeszcze jedno, odtąd zupełnie inaczej patrzę na dmuchawce. Magda, dziękuję!

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 360
ISBN: 978-83-9539-756-1
Premiera: 13 lipca 2022

flow

Łukasz Grześkowiak „U-505. Prawda o wojnie na morzu” Bellona

u-505-dwanascie-minut-grozy

Żywy pomnik historii.

 

U-505, obecnie okręt muzeum, żywy pomnik historii, a kiedyś odnoszący sukcesy okręt niemieckiej U-Boottwaffe, najbardziej uszkodzony okręt podwodny drugiej wojny światowej, który bezpiecznie powrócił do bazy w okupowanej Francji. To na jego pokładzie doszło do jedynego samobójstwa pośród dowódców niemieckich okrętów podwodnych. Był jedynym U-Bootem, którego udało się przejąć jako zdobycz wojenną. Jedyny okręt typu IX, który został zachowany do dziś i można go obejrzeć w muzeum w Chicago.

 

Początki U-505 były doskonałe. Udało mu się zatopić osiem alianckich statków. Dowódca był bardzo przewidujący, dzięki czemu niejednokrotnie okręt wychodził z poważnych opresji. Ciężko uszkodzony z powodzeniem wrócił do bazy. Potem zaczął prześladować go pech. Awarie, uszkodzenia, problemy z żywnością dla załogi, męczące upały, a do tego samobójcza śmierć dowódcy. Morale załogi jednak nigdy nie zmalało, choć chwilowe sukcesy nie były proporcjonalne do strat.

 

Poznawanie historii tego okrętu podwodnego jest świetną lekcją zwłaszcza dla młodego pokolenia. Studium działalności U-505 zostało przygotowane bardzo starannie, z dbałością o żywą narrację. Wspomnienia załogi, zapiski z okrętowych dzienników i bogaty materiał zdjęciowy przywołują nieznaną historię i zarażają chęcią poznania jej jeszcze bardziej wnikliwie. Naznaczenie historii legendy U-Bootów przesądami marynarskimi dodaje opowieści smaczku. Nie brakuje też anegdot, bo życie na morzu to nie tylko walka. Książka godna uwagi. Serdecznie polecam nie tylko miłośnikom historii.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 320
ISBN: 978-83-1116-632-5
Premiera: 27 lipca 2022

bellona

Reeli Reinaus „Marius, magia i wilkołaczka Liisi” Widnokrąg

marius magia i wilkołaczka liisi

Lęk przed obcymi.

 

Czasem tak trudno wyzbyć się lęku przed obcymi. Szukamy wymówek, różnych dróg na skróty, aby nie zbliżać się do innych, bo wtedy nasza równowaga może zostać zaburzona. O tym jest ta piękna powieść, która odsłania głębokie emocje i uczy wychodzenia z własnych lęków po to, aby otworzyć się na świat.

 

Mała estońska wieś w pobliżu lasu. Latami utrzymywany lęk przed wejściem do lasu, który ponoć zamieszkują baśniowe i mityczne postacie. Niezwykła moc i tajemna wiedza odziedziczona po babci. Strażniczka lasu, która pilnuje, by równowaga nie została zachwiana. Młody chłopak pragnący zaprzyjaźnić się z tajemniczą dziewczyną. Czary i magia silniejsze od realizmu. Oto furtka do niezwykłej przygody.

 

Gdy do małej wsi sprowadza się Marius, pragnie jak najwięcej czasu spędzać w lesie. Tam czuje spokój i ukojenie. Kiedy poznaje Liisi, codzienność nabiera szalonych barw, bo dziewczyna wydaje się niezwykła, tajemnicza, nieodgadniona. Nie chodzi do zwykłej szkoły, jak reszta rówieśników, ma indywidualne nauczanie w domu. Dużo czasu spędza na łonie natury, która jest jej wyjątkowo bliska. Tu łatwo stracić poczucie czasu, a jeszcze łatwiej zapaść się w rzeczywistości dalekiej od współczesnego gwaru. Bo w lesie rządzą inne siły.

 

Szybko okazuje się, że Liisi nosi w sobie wielką tajemnicę. Kiedy Marius odkrywa jej niezwykłe właściwości, zatapia się w świecie duchów przyrody, magii i zaklęć. Liisi nie pozwala się do siebie zbliżyć, a jej lęk przed obcymi wydaje się coraz bardziej zrozumiały. Marius zrobi jednak wszystko, by przełamać dzielące ich bariery, bo czuje do Liisi coś więcej niż tylko sympatię. Wiele będzie musiał przejść, ale to droga warta pokonania.

 

Bajkowa opowieść o dobru i złu, o łamaniu lęków i budowaniu nici porozumienia. Idealna propozycja dla młodych czytelników, uczy cierpliwości i otwartości na nieznane. Można się tu doszukać wielu ważnych treści o życiu, które bywa trudne, ale zawsze trzeba mieć nadzieję na lepsze jutro. Dzięki tej historii można się też nauczyć łamania stereotypów, wciąż dławiących najprostsze kontakty międzyludzkie. Godna uwagi.

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 224
ISBN: 978-83-962738-9-5
Premiera: czerwiec 2022

widnokrag

Tomasz Maruszewski „Wrzaski” SQN

wrzaski

W szczelnej skorupie.

 

Poruszająca, a nawet przygnębiająca opowieść o niezrozumieniu ze strony społeczeństwa, ostracyzmie, niespełnionej, bo nieczystej miłości oraz o ucieczce, wstydzie przed światem, ukrywaniu się i wiecznej tęsknocie.

 

Adam jest mężem Bożeny i ojcem Karoliny. Kocha swoją córeczkę ponad życie, ale źle czuje się w związku małżeńskim. Ciągle tęskni za prawdziwą miłością, która nie mieści się w schemacie przyjętym przez społeczeństwo. Skrawki szczęścia jakiego zaznał u boku innej osoby są jak sen, który wciąż śni na jawie. Ostracyzm z jakim się spotyka, gdy ziarenko prawdy wychodzi na jaw, jest nie do zniesienia. Adam ucieka, a jego wędrówka jest podróżą w głąb siebie, gdzie tak wiele niezrozumiałych sfer i toksyn zatruwających życie.

 

„Wielkie miasto, małe oczy…”

 

Adam pragnie odnaleźć godność i szansę na życie jakie pragnie. Każdego dnia przekonuje się, że jego marzenia są nieosiągalne, bo wytykanie palcami jest na tyle niszczące, że jedynym wyjściem jest schowanie się w szczelnej skorupie. Tylko tam odnajdzie odrobinę nadziei i ułudy, że może jeszcze kiedyś spotka się z prawdziwym uczuciem.

 

„We wsi pamięć jest długa jak rzeka…”

 

Tyle smutku jest w tej historii. Chciałoby się podać rękę bohaterowi, aby mógł wstać i przestać przejmować się opinią ludzi. Akcja toczy się w latach 90-tych minionego wieku, kiedy ostracyzm i uleganie schematom było może nieco większe niż obecnie, ale słabość Adama jest na tyle przejmująca, że nie sposób nie uronić choć jednej łzy. Bohater szalenie po cichutku wrzeszczy o uwagę i zrozumienie. Autor boleśnie prowadzi fabułę i nie zostawia nawet grama optymizmu na finał. Może właśnie dzięki temu jest to tak zastanawiająca i pozostająca w głowie książka. Warto się zatrzymać i co nieco przemyśleć. Może my też kierujemy strumień toksyn pod adresem kogoś, kto tylko pragnie być sobą?

 

Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 272
ISBN: 978-83-8210-509-4
Premiera: 10 sierpnia 2022

sqn200

« Starsze wpisy Recent Entries »